Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki"

http://planetaziemia.net

PLAC ZABAW
SŁOWA WSTĘPU

<< wstecz

dalej >>

Kiedy dostałem pierwszą grę i jej zasady - "Wesołe Bąbelki" - Przyjaciel zaproponował, bym przekazał ją dalej bez dodatkowych wyjaśnień. Każdy bowiem fach-majster znajdzie opis mechanizmów, zjawisk i procesów - typowy dla jego profesji. Przyjaciel powiedział, że nie o szufladkowanie i nie o racje tutaj chodzi; w pewnej chwili zapytał mnie, "a co teraz czujesz?". Na mojej twarzy rysował się szeroki uśmiech od ucha do ucha, a mnie przepełniała spontaniczna i nieskrępowana radość.

I tak to się zaczęło. Gdy powoli wprowadzałem notatki do komputera, w międzyczasie dostałem kolejne dwie gry. Jak zwykle o tej samej porze, około 4 nad ranem - moja uwaga płynęła w stronę pogodnego słonecznego miejsca, pośród otwartej zieleni, skąd dawało się wyczuć juz czekającą ciepłą Obecność. Gdy tylko docierałem na miejsce, rozbłysk jednoczesnych wrażeń, uczuć i pełnowymiarowych "ruchomych scen wraz z opisem co to" i "ze mną w środku" wybudzał mnie, i musiałem to wszystko przelewać na papier "tak jak szło". Kiedy raz próbowałem odłożyć pisanie do rana - okazało się, że mogłem zasnąć dopiero wtedy, gdy miałem zrobiony szkic. Tak więc dałem za wygraną i od tamtej pory, gdy tylko coś się nowego pojawia - wstaję i piszę, obojętnie o jakiej porze.

Z początku niektóre gry wydawały mi się trochę skomplikowane, ale jak każda rzecz, która cieszy - łatwo je opanowałem. Faktycznie, po tych zabawach wracam odmieniony. Dostrzegam, że gry, które przekazuje mi Przyjaciel, mają swoją wewnętrzną wielo­poziomową logikę i spójność; nie musisz rozumieć procesu, który jest czymś naturalnym, ważne, że w nim uczestniczysz. Oczywiście, dobrze jest rozumieć proces, ale od naukowych wyjaśnień są i publikacje i specjaliści, którzy lubią sobie pogadać. Ja też lubię sobie pogadać, ale obszerna wielowątkowość i wieloaspektowość, jaką dostrzegam w tym co dostaję - odbiera mi chęć na teoretyzowanie. Kiedy pytam czasem Przyjaciela o jakieś komentarze, odbieram tylko pogodnie uśmiechnięte, coś w stylu "już ty tam na pewno coś mądrego wymyślisz". I ma rację. Z tym że - mogę wchodzić w suchy opis żywego doświadczenia, wobec którego przyjmuję postawę neutralnego dystansu, albo zagłębiać się w żywe i pogodne doświadczenie, którego jestem częścią. Wybór jest chyba oczywisty.

Po jakimś czasie obcowania z Placem Zabaw okazało się, że nabyte umiejętności przydają się w życiu codziennym. Ale nie jest to tak samo, jak z tymi wszystkimi technikami i praktykami rozwoju osobistego czy duchowego, jakie można znaleźć wszędzie we współ­czesnym świecie. Raczej jest to sytuacja, w której pod okiem czuwającego Opiekuna - dwu/czterolatek zmienia swoje zabawki lub otoczenie na inne, chociaż wiele elementarnych cech jego wewnętrznej motywacji nadal działa według tych samych zasad i wzorów. Dziecka nie zapytasz, dlaczego "jest takie a nie inne", choć odpowie Ci, co lubi a czego nie. Dziecka nie zapytasz, czym jest "rozwój osobisty" czy "duchowy", choć w mig odpowie Ci, czym jest zabawa i "na czym polegają zasady gry". To powinno dawać do myślenia.

Gry i zabawy adresowane są do "wewnętrznego dziecka". Każdy z nas ma w sobie takie wewnętrzne dziecko, Ty również. Daj mu coś, na co naprawdę zasługuje, a przynajmniej odrobinę swojej uwagi. Jeśli nie wiesz jak, kieruj się prostą obserwacją. Kiedy dziecko coś lubi, nie potrzebuje uzasadnienia "dlaczego". Wzbudź zainteresowanie dziecka na dłużej niż dzień, na więcej niż raz. Kiedy patrzę na już otrzymany materiał, widzę, że dziecięce zabawy to taka mieszanka kilku prostych zasad: oparty na uczuciach wybór, z kim się chcesz/lubisz bawić, zrobienie coś komuś (w pozytywnym sensie) i reakcja zwrotna, zdobywanie nowych poziomów i medali w grze, możliwość rywalizacji z innymi, dążenie do ulubionego ideału, coś cukierkowo fajne i wciągające, sytuacja, kiedy wszyscy cieszą się z naszego osiągnięcia. Tak to działa, bo taką mamy naturę. Inne powody, to już wysterylizowana motywacja dorosłych. Dziecięce współzawodnictwo - takie nieskrępowane i radosne - prowadzi do jego prawidłowego rozwoju. Działanie sprawia, że człowiek zaczyna naprawdę być. Myślenie sprawia, że człowiek przestaje czuć. Może i świat nie jest idealny, ale to Ty decydujesz, Ty wybierasz.

Pozwól, niech Plac Zabaw stanie się Twoją intymną wewnętrzną przestrzenią, gdzie na nowo możesz odkryć i rozpoznać swoje autentyczne głębokie Ja, które zanurzyło się w fizycznym doświadczeniu ziemskiego życia. Dbaj o swoje czyste nastawienie wobec tej przestrzeni, czując i rozumiejąc, że jej forma jest połączeniem - z założenia pozytywnej, pełnej piękna, idei czy koncepcji oraz - Twoich doznań, zabarwionych osobistym doświadczeniem; w każdej chwili możesz "uchylić rąbka tajemnicy", sięgając po materiał zamykający tę część książki, ROZDZIAŁ zatytułowany "Kim jest Przyjaciel". Każda gra została napisana jako odrębna przygoda, choć otwierając (nawet w dowolnej kolejności) wszystkie żywe historie z tej serii - z całą pewnością otrzymasz coś więcej niż sumę składników.

*

Spisując to, czym zostałem obdarowany, mimowolnie zrobiłem małe podsumowanie otrzymanego jak dotąd materiału - w formie, jaką lubią dorośli. W kilku punktach można je streścić mniej więcej tak. Wesołe Bąbelki, to zbiór gier i zabaw które:

...a jakie są Twoje odkrycia i wnioski?

<< wstecz

dalej >>

Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki" - pobierz w PDF