Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki"

http://planetaziemia.net

ROZDZIAŁ 4.

PUSZCZANIE LATAWCÓW vel WYSOKIE LOTY

<< wstecz

dalej >>

Zajmij jakąś ze swoich ulubionych pozycji, tak, aby było Ci wygodnie. Kiedy czytasz, płyń za kolejnymi zdaniami tam, gdzie poniesie Cię wyobraźnia i uczucia. Nie analizuj sensu, po prostu zobacz i poczuj to wszystko po swojemu, ale tak, jakby to dotyczyło Ciebie.

Późny poranek przechodzi właśnie leniwie we wczesne przedpołudnie. Ciepłe promienie słońca dotykają Twoich policzków, odciskając na twarzy złocisty, przyjemny blask. Czujesz swój wewnętrzny uśmiech, jak wzrasta i wypływa na zewnątrz, wyprzedzając Cię o kilka kroków. Żywe kolory zieleni i zewsząd połyskujących kwiatów - w blasku dnia, niosą przyjemny zapach czegoś, co pamiętasz jako radosną przygodę. Idziesz właśnie na Plac Zabaw - takie wymarzone miejsce, gdzie możesz spotkać starych i nowych Przyjaciół. Miejsce, gdzie zawsze jest fajnie, gdzie zawsze ktoś czuwa. Masz przyjemne wrażenie, że chyba już ktoś tam na Ciebie czeka i że dziś będzie się działo.

W pełni rześkiej energii i płynnej lekkości, powoli zbliżasz się do polany. Zielona trawa lśni w złotych promieniach słońca. Z oddali, widzisz strzelające z pomrukiem w niebo, jakby rakiety albo sztuczne ognie... Fontanny kolorowego światła wiją się niczym ogon za pędzącą kometą... Ale co to?... Świetlisty ogon zanika, a wysoko w górze pojawia się latawiec, który z radosnym śmiechem opada, niczym liść niesiony na wietrze. O, następny strzela w niebo, ciągnąc za sobą kolorową wstęgę falującego światła i echo radosnego okrzyku... Co tu jest grane?

Dochodzisz do skraju zielonej łąki. Jakby znikąd, pośród zgiełku zabawy - wyłania się Przyjaciel, jak zwykle ciepły i pogodny, jak zwykle pełen uśmiechu i przyjemnej aury. Odczucia mówią Ci, że go znasz, że to taki ktoś, z kim wiele wspaniałych chwil macie już za sobą. Uśmiechasz się w jego stronę, od razu podążając w jego kierunku.

 

"...to nie sztuczne ognie ani rakiety, ale jesteś blisko (mówi Przyjaciel, najwyraźniej rozbawiony twoim zdumieniem). popatrz tam (Przyjaciel wskazuje na postać pogrążoną w zadumie), ktoś właśnie szykuje się do falomiotu. posłuchaj tylko... (dociera do ciebie, że słyszysz głęboki pomruk płynący z jego kierunku). za chwilę wystrzeli z siebie wibrującą falę światłodźwięku, która wyniesie kogoś na orbitę niczym fontanna (chichocze Przyjaciel, wskazując nieco dalej. nagle postać rozkłada ramiona, wznosząc czysty i przeciągły okrzyk. w tym momencie, fala światła strzela z niej i mknie przed siebie, łapiąc po drodze drugą sylwetkę). właśnie pilot złapał swojego pasażera. teraz tą swoją falą światłodźwięku mieniącą się kolorami tęczy - wzniesie go jak najwyżej się da... zdmuchnął go jak pyłek (uśmiecha się Przyjaciel) nieźle.

wiesz jak robić takie fale? (pyta Przyjaciel, wskazując na wstęgi światła, co rusz strzelające wokół, pośród przyjemnie rozbrzmiewających pomruków i anielskich okrzyków). najpierw musisz pomyśleć o jakimś uczuciu i zobaczyć je w klatce piersiowej, w sercu (Przyjaciel pokazuje na klatkę piersiową). uczucie jest trochę jak paliwo. im bardziej są pozytywne, tym lepsze wychodzą fale. większy zasięg, szybkość, siła i w ogóle. być może twoje uczucie będzie wyglądało jak świecąca kulka albo inaczej. kiedy już to widzisz i czujesz, zobacz jakimi mieni się kolorami, i przywołuj jeszcze więcej tego uczucia, w tym miejscu... o, spróbuj może z uczuciem "elastyczności" (kontynuuje Przyjaciel po chwili namysłu). takie uczucie płynności, któremu towarzyszy lekka zwinność i szybka pogodna reakcja... uczucie, że wszystko samo z siebie się toczy... z łatwością i płynnie omijając wszelkie przeszkody... widzę, że już coś masz, bo zaczynasz świecić. te mieniące się kolory, to barwy twojego uczucia "elastyczności".

teraz obudzisz mrówki (uśmiecha się Przyjaciel). bez mrówek nie będzie fali i nikt nigdzie nie poleci. mrówki lubią dźwięk, więc weź złóż ręce na piersi i zacznij od takiego mruczącego i pulsującego kolorami mmmm, ale swobodnie... i poczuj to swoim ciałem, swoją klatką piersiową... pozwól, niech mrówki nasycą się uczuciem elastyczności, które tam dla nich trzymasz... tak, właśnie... kiedy bierzesz kolejny wdech, po prostu udawaj, że ten pommmmruk tam nadal jest, ciągły i nieustający... a kiedy robisz wydech, dodawaj dźwiękowi siły, tak jak przy zakręcaniu kołem, żeby się szybciej obracało... coraz więcej mrówek budzi się do życia i są coraz bardziej radosne, gotowe do działania... poczuj to...

za chwilę wypuścisz falę. zrobisz to swoim sercem. dźwięk ma wiele wspólnego z ruchem, jeśli używasz intencji swojego serca (mówi Przyjaciel). weź rozłóż ramiona odsłaniając serce i jednocześnie rozwiń dźwięczne przejście z mruczącego mmm na potężne uuuooooaaa, i pozwól aby niewidzialna siła niczym podmuch wiatru wypchnęła z ciebie kolorową radosną falę, wibrującą wstęgę światłodźwięku... zobacz jak mknie... (patrzysz, jak wydobywa się z ciebie falująca, szeroka wstęga tęczowych kolorów, która płynie w dal niesiona dźwiękiem)... dobry początek (podsumowuje Przyjaciel), dopóki podążasz za nią swoją uwagą - fala jest pod twoją kontrolą, pamiętaj o tym. dobra, uwolnij już ją, pozwól jej zniknąć, nie rozwijaj dalej (patrzysz, jak wstęga światła gaśnie, powoli rozpływając się w kierunku czoła fali).

kiedy zmieniasz wysokość i kształt swojego dźwięku (tłumaczy Przyjaciel), twoja fala zmienia strukturę i kierunek. im wyższy dźwięk, tym wyżej mknie. ale żeby utrzymać swój lot - musi też zmienić nieco swój kształt i gęstość, a więc ty musisz zmienić brzmienie. to jest kwestia wprawy. siła dźwięku, która płynie z głosu, zależy od zawartości serca, więc fala światłodźwięku zależy od intencji twojego serca (kontynuuje Przyjaciel, wskazując na twoją klatkę piersiową). nie przejmuj się, to wcale nie jest takie trudne na jakie wygląda.

taka fala ma w sobie całe spektrum wibracji, więc złapie każdego (tłumaczy dalej Przyjaciel). złapie nawet - pogrążonego w mętnej mgiełce ciężkich uczuć - ponuraka, obmywając go na wskroś światłowibracją i uwalniając od nagromadzonego "smrodku". może taki na początku nie uleci zbyt wysoko, ale kilka dmuchnięć i wytrzęsie go na wylot. mrówki zrobią swoje (uśmiecha się Przyjaciel). z kolei kiedy fala złapie dobrego lotnika, to uważaj na swój głos - taki potrafi pociągnąć pchającą go światłosiłę o kilka poziomów wyżej (chichocze Przyjaciel piskliwym głosikiem, pokazując co ma na myśli).

fala światłodźwięku jest jak żywa, reaguje na wszystko co napotka. jeśli chcesz kogoś złapać i pociągnąć, wystarczy że pozwolisz aby twoja fala go przechwyciła. jakby ci to wyjaśnić... ty i twoja fala jesteście połączeni (tłumaczy po chwili Przyjaciel), więc twoja fala jest jakby trzecią ręką (porównuje Przyjaciel). kiedy twoja fala coś łapie, to tak, jak ty coś łapiesz. w trakcie przechwytywania pasażera - możesz popróbować ze zmianą dźwięku, może któryś ma dla ciebie jakąś większą przyczepność (wyjaśnia Przyjaciel, zmieniając brzmienie głosu w takt zamykania dłoni). jak kogoś złapiesz, na początku możesz poczuć takie lekkie szarpnięcie i opór, ale wszystko zależy od tego, co umiesz, i na kogo trafisz.

dawaj, wyniesiesz mnie swoją falą do góry, najwyżej jak tylko się da (kiwa Przyjaciel oddalając się nieco). pomogę ci trochę. kiedy widzisz nadlatującą falę, łapiąc ją, możesz ją wykorzystać do latania samodzielnie. kiedy złapię twoją falę, skup się na swoich odczuciach i zacznij wznosić światłowibrację w górę. i pamiętaj, całe te zabawy z oddechem i używaniem głosu - nie zastąpią twojego prawdziwego dźwięku, który nosisz w intencji serca; ta gimnastyka ma ci tylko pomóc (uśmiecha się Przyjaciel, dając znak).

(robiąc komfortowy oddech, krzyżujesz ręce i zaczynasz mruczeć... czujesz, jak głębokie mmm budzi twoje mrówki... budujesz w swojej klatce piersiowej uczucie rozszerzającej się radości... radosne mrówki zmieniają kolory, świecąc w rytmie pomruku... rozkładasz ramiona i wydobywając rosnące uuoooo pozwalasz, aby fala świetlistej radości pomknęła z twojego serca w kierunku Przyjaciela... widzisz, jak Przyjaciel łapie falę i czujesz, jak nagle wibracja płynąca z twojego serca przyspiesza, dostając intensywnego blasku i nieustającej energii... twój dźwięk wzbija się, mieniąc się odcieniami melodyjnego oooaaa, płynącego hen w górę, poza to co znasz... masz w sobie uczucie jakby kierowania tańczącą wibracją, która wznosi się coraz wyżej, mieniąc się kolorami świetlistej tęczy... dźwięk przechodzi w subtelny pogłos, powoli milknąc w oddali... patrzysz wysoko w górę, na świecące coś, co rozpościera się jak lśniący liść, jakby błona, i delikatnie opada w dół, szybując na wietrze... wiesz już, że to Przyjaciel... patrzysz, jak zwinnie manewruje pomiędzy innymi latawcami i strzelającymi fontannami światła... i zwinnym ślizgiem ląduje tuż obok ciebie...)

sympatycznie (komentuje zadowolony Przyjaciel), naprawdę sympatycznie. no, to teraz twoja kolej, żeby trochę polatać (uśmiecha się Przyjaciel z figlem w oku). w tej grze chodzi co prawda o to, aby wystrzelić jak najwięcej latawców i nie dać się zdmuchnąć przy okazji, ale kiedy skupiasz się na tworzeniu fali - jesteś łatwym celem. zwłaszcza dla zabłąkanych dymków (mówi Przyjaciel, odciągając cię w bok od mknącej zza pleców niebiesko-białej wstęgi światłowibracji), jak na przykład ten. chociaż ci co lubią latać, sami polują na fale światłodźwięku. twoja zwinność w miotaniu fal i kierowaniu nimi rośnie wtedy, gdy latasz. kiedy stajesz się jednością z mknącą falą, jesteś ruchem, stajesz się kolorową, fruwającą wibracją. uczucie, które cię wznosi, jest uczuciem, które dodaje ci skrzydeł. masz wtedy szerszą perspektywę, ale i większą energię, żeby wszystko ogarnąć. kiedy jesteś falą, twoje wibracje stają się bardziej autentyczne (tłumaczy z uśmiechem Przyjaciel).

zanim polecisz, krótka instrukcja spadania. chociaż nic się nie stanie, możesz spadać jak kamień (Przyjaciel pokazuje na postacie pikujące z hukiem i lądujące z okrzykami śmiechu na miękkiej trawie), albo poszybować jak liść lub latawiec. kwestia gustu i opanowania techniki (Przyjaciel wskazuje na tańczącą na niebie parę rozświetlonych latawców). jeśli chcesz poszybować na wietrze, musisz się rozciągnąć. nie umiem ci tego wytłumaczyć, ale jak będziesz w górze, to szybko załapiesz o co chodzi. to tak, jakby stać się nagle jak samo powietrze. przestrzeń, w której znajdują się myśli i uczucia, nagle staje się szersza, subtelniejsza i bardziej milcząca (dodaje Przyjaciel). albo spadasz jak kamień (uśmiecha się Przyjaciel oddalając).

przygotuj się, z początku może zatrząść (chichocze Przyjaciel, składając ramiona). po prostu daj się ponieść fali i baw się dobrze. (widzisz jak Przyjaciel rozkłada ręce... rozbłysk dźwięku i światła... i silny podmuch wyciąga cię od środka za całe ciało, obmywając jednocześnie przyjemną światłowibracją wokół... czujesz falujący ruch i wibrację, i widzisz, jak płyniesz coraz bardziej w górę... ale jednocześnie czujesz pogodny, spokój i opanowanie... jesteś coraz wyżej... w zaskakująco przyjemny sposób czujesz, że każdą cząstką siebie - jesteś mknącym ruchem... czujesz, jak każda cząstka ciebie płynie pogrążona w dźwięcznie falującej wibracji korkociągu... wreszcie fala powoli gaśnie... poczuj gdzie jesteś... przestrzeń wokół siebie... zaczynasz przyjemnie opadać... niewidzialna siła ściąga cię w stronę zieleni Placu Zabaw... możesz się rozciągnąć i poszybować, jeśli zechcesz... przyspieszenie bez przeciążenia, cóż za dziwne, miłe uczucie... widzisz już Przyjaciela, który pogodnie obserwuje twoją akrobację...). halo, tu Ziemia, tu Ziemia, odbiór (macha Przyjaciel, patrząc jak lądujesz... a ty, właśnie łapiesz grunt, zatrzymując się kilka kroków od niego...). ładne lądowanie.

(po chwili namysłu Przyjaciel zaczyna tłumaczyć) nie bój się, nie odfruniesz stąd bez powodu. nawet jak wzbijesz się bardzo wysoko i daleko, zawsze wrócisz tutaj. popatrz na swoje lądowanie. to kwestia skupienia uczuć i uwagi. ponieważ tutaj jesteś, łączy cię już z tym miejscem niewidzialna więź, która działa trochę jak grawitacja podłączona do telefonu. wysyłasz do nas sygnał i pstryk - zaraz wracasz. no chyba że planujesz jakąś dalszą podróż (uśmiecha się tajemniczo Przyjaciel).

rozciąganie pozwala unikać niziutkich bądź niechcianych wibracji, które po prostu przez ciebie przenikną, albo zaledwie cię musną (tłumaczy Przyjaciel, rozciągając się na widok zbłąkanego żółtego dymka mknącego w jego kierunku). co oznacza, że swobodnie możesz unikać mętnych "kadzidełek", snujących się bez polotu wokół zadymiarzy (uśmiecha się Przyjaciel). z kolei lepsze fale mają bardzo szerokie spektrum subtelności i nawet rozciąganie nie pomaga (kontynuuje Przyjaciel).

właściwie wszystko już wiesz (mówi Przyjaciel). w grze wygrywa ten, kto zrobi najwięcej latawców. im więcej fal kolorowego światłodźwięku wydmuchniesz, tym lepiej ci to będzie szło. ale jeszcze więcej sprawności zyskasz w tym zakresie - dając się ponieść innym falom. im lepsze pozytywne uczucia, tym większy zasięg. fajnie jest poznawać uczucia w locie, gdy jesteś na fali, o czym wiedzą nałogowcy. specjalne nagrody dla tego, kto miota najwyżej i najprzyjemniej. popróbuj trochę z samodzielnym wyciąganiem fal, można ułożyć z tego całkiem miłe melodie... to co, idziemy? (Przyjaciel klepie cię po ramieniu, kierując w stronę pozostałych). chodź, potrenujemy uniki."

 

Wchodzisz na środek, patrząc z fascynacją na śmigające w górę fontanny światłodźwięku... Patrzysz na sylwetki, strzelające falami światła które mkną w rytmie melodii rozbrzmiewających radosnych okrzyków... uuoooaaaa... Słyszysz jak jeden okrzyk nakłada się na inny, tworząc pulsującą harmonię dźwięków... Słysząc odgłosy radości i zabawy, patrzysz w górę i obserwujesz, jak kilka błyszczących jakby liści, ciągnąc jeszcze za sobą smugi tęczowego światła - szybuje wzorzyście w rytmie delikatnej melodii mieszających się ze sobą tonów... Chwila nieuwagi i już mkniesz w górę... Już niesie Cię uczucie przejrzystości... Zaraz do nich dołączysz... I już szybujesz... Mały korkociąg... Wszystko jest takie wyraźne i płynące, pogodne i radosne... Już wiesz, że gdy wylądujesz, wystrzelisz kogoś w górę... Jeszcze hamujesz lądując, a już mruczysz, szykując się do wystrzelenia swojej fali w stronę postaci z naprzeciwka... Baw się... To Twój swobodny lot...

<< wstecz

dalej >>

Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki" - pobierz w PDF