Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki"

http://planetaziemia.net

ROZDZIAŁ 5.

BERKO-WYŚCIGI vel WESOŁE FALE

<< wstecz

dalej >>

Kiedy już jesteś w wygodnej pozycji, po prostu płyń z nurtem, podążając za słowami. Pozwól niech uczucia i wyobraźnia zrobią swoje, dostarczając Ci pogodnych obrazów, odczuć, wrażeń jakie się pojawią.

Jest przyjemny słoneczny dzień. Ciepły powiew łagodnego wiatru niesie w sobie zapach rześkiej świeżości i słodkich kwiatów. Zieleń wokół jest jakby ożywiona, bawi się odcieniami złotego światła i szelestem tańczących liści. Ty również czujesz to miękkie mrowienie, jakby gotowość do radosnego działania. Ledwie wyczuwalny wiatr delikatnie muskający ręce, grzbiety dłoni i palce sprawia, że wrażenie naelektryzowania rozciąga Twoje poczucie granic własnego ciała. Jakby rośniesz, poszerzasz się. Płynnie i komfortowo suniesz w stronę Placu Zabaw. Na samą myśl o takim miejscu, które kojarzysz z beztroską zabawą i nieskrępowaną wolnością, że jest niedaleko - na Twojej twarzy pojawia się szczęśliwy głęboki uśmiech. I za kilka chwil tam będziesz. Z oddali słyszysz radosne pokrzykiwania i śmiechy. Niektóre brzmią znajomo, inne są jeszcze niewyraźne. Kierując swoją uwagę w stronę tego niezwykłego miejsca, powoli przyspieszasz. A powiew wiatru cieszy się razem z tobą.

Powoli dochodzisz do skraju rozległej polany. Odgłosy zabawy są już dość blisko. Z dystansu patrzysz na teren usiany tęczowymi wstęgami wibrujących świateł, które jak długie nici - kreślą wzorzyste kształty w powietrzu i wszędzie wokół. Widzisz pełne radości i podniecenia, błyszczące sylwetki niczym ptaki albo skrzydlate delfiny, które ślizgiem mkną po pajęczynie świateł, pulsującej przyjemną melodią pogodnych barw i harmonijnych dźwięków. Skąd się to wszystko tutaj wzięło? Jakby znikąd, pojawia się Przyjaciel, znajoma postać, która swym ciepłym blaskiem budzi Twoje zaufanie. Mimo, że widzisz niecodzienne wzory i formacje, czujesz się tu bezpiecznie, tak jak u siebie - w takim najbardziej bezpiecznym zakamarku swojego wnętrza, jaki możesz sobie przypomnieć lub wyobrazić. Przyjaciel gestem zaprasza Cię na zieloną łąkę.

 

"...rozluźnij ramiona (mówi Przyjaciel). kiedy swobodnie rozłożysz ramiona, możesz poczuć taki lekki wiaterek omiatający twoje ciało (zaczyna tłumaczyć Przyjaciel). musisz wiedzieć, że powietrze jak i wszystko wokół - jest wypełnione niewidocznymi wibracjami. one są wszędzie. te wibracje są trochę jak delikatne wstęgi ledwie wyczuwalnego światłoruchu (kontynuuje Przyjaciel, szukając słów). kiedy prostujesz i wyciągasz ramiona, działasz jak antena i dlatego wyczuwasz wibracje unoszące się w powietrzu. wibracja oznacza energię. to wszystko, co tam widzisz, to rozświetlone i wzmocnione fale naturalnej energii. służą one do poruszania się (wyjaśnia Przyjaciel, wskazując na tęczową plątaninę pętli, pulsujących włókien światła), do latania.

miejscami te wibracje są silniejsze, a miejscami słabsze. żeby złapać jakąś dobrą falę, musisz najpierw rozświetlić energię ruchu. kiedy to zrobisz, zobaczysz barwione różnymi odcieniami smugi kolorowego światła, przecinające przestrzeń. spróbuj (zachęca Przyjaciel). dobrą przestrzeń rozpoznasz po tym, jak reaguje na twoje uczucia. dlatego zacznij teraz czuć... na przykład radość. to proste, uśmiechnij się i oddychając swobodnie skup swoją uwagę na miejscu, skąd płynie ten uśmiech radości (Przyjaciel pokazuje na klatkę piersiową). kiedy to robisz, tam w sercu - zobacz takie lśniące światełko. jeśli radość, którą budujesz, gdzieś ci ucieka czy gaśnie, możesz sobie przypomnieć dowolną inną radość, jaką pamiętasz (dodaje Przyjaciel)... kiedy radość staje się taka sama z siebie, zobacz jak w twoim sercu to światło jest coraz mocniejsze i raźniejsze, mieniąc się odcieniami blasku. zobacz jakiego koloru jest twoja radość... chodzi o to, żeby dojść do momentu, w którym radość tryska z ciebie już bez żadnej pomocy i podtrzymywania (mówi Przyjaciel, obserwując z boku). dobra przestrzeń ułatwia rozwijanie pozytywnych uczuć, nawet jeśli z jakiegoś powodu czujesz opór (kontynuuje w międzyczasie Przyjaciel). z kolei kiedy wzbudzasz w sobie pozytywne uczucia i naświetlasz nimi kiepską albo nijaką przestrzeń, to wtedy ta zmienia swoją jakość nasycając się twoimi kolorami.

zobacz jak ładnie świecisz. czujesz rozpierające cię ciśnienie? (pyta Przyjaciel mierząc cię wzrokiem). rozłóż teraz ramiona i zacznij nimi delikatnie falować poruszając się jak taki dostojny żuraw. a gdy to robisz, zacznij karmić swoje mrówki (uśmiecha się łagodnie Przyjaciel). zacznij wydobywać z siebie czysty długi dźwięk, płynnie zmieniając go tak gdzieś pomiędzy mmm uuu ooo i bawiąc się jego siłą i wysokością. pozwól niech ten dźwięk płynie bezpośrednio z klatki piersiowej... teraz jesteś jak antena nadawcza (uśmiecha się znacząco Przyjaciel), a mrówki badają teren. czujesz to w palcach? (pyta Przyjaciel). pozwól, niech mrówki niesione twoim dźwiękiem - naświetlą te wstęgi niewidzialnego ruchu - blaskiem twojej radości... gdy wydajesz dźwięk, wibracja której dotykasz - zaczyna świecić, odsłaniając swój prawdziwy wygląd, jak na przykład wstęgi kolorowego światłoruchu. niektóre z nich - są bardziej "wyciągające" i kiedy je rozbudzisz, tworzą znakomite pasaże.

kiedy naświetlasz te wibracje, ich energia staje się bardziej wyczuwalna, ale równocześnie ty - dostajesz większej lekkości i subtelności. dzięki temu, możesz złapać taką rozświetloną falę i użyć jej do latania (tłumaczy Przyjaciel). kiedy chcesz poszybować swobodnie, poddając się fali, gdziekolwiek ona płynie - po prostu pozwól na to, by twój dźwięk zmieniał się w rytm tego, gdzie i jak płyną wibracje. w każdej chwili możesz skorygować kurs, zmieniając swój dźwięk i przejmując w ten sposób kontrolę. wiesz jak wystartować? (pyta po chwili Przyjaciel, patrząc jak wyłaniasz kolejne pasma tęczowego światłoruchu) kiedy rozświetlisz wibrację i poczujesz ją, jak przez ciebie płynie niczym fala - wystarczy, że lekko podskoczysz, albo weźmiesz rozmach, jak do rozbiegu. kiedy skupisz swoją uwagę gdzieś na jakimś punkcie mknącego ruchu, wtedy ta fala pociągnie cię już sama. każdą cząstką siebie - stań się falą. (lekko rozpędzasz się, łapiąc skupienie na uczuciu ruchu, które sunie wzdłuż rozświetlonej wstęgi tęczowego blasku... odbijasz się od ziemi i czujesz, jakby każda cząstka ciebie - stawała się falą mknącej miękko wibracji... czujesz, jakby ruch wypychał cię od wewnątrz... przyjemne uczucie, jakby wibracja sprawiała, że to świat się przesuwa wokół, a nie ty... Przyjaciel sunie na drugiej fali tuż obok, podążając uważnie za tobą...). dobra, wystarczy. puść już falę, niech sobie popłynie swoją drogą. jest jeszcze kilka spraw do wyjaśnienia, zanim dołączysz do innych. (czujesz jak miękko wyhamowujesz, a Przyjaciel ląduje tuż obok).

różne kolory, to różne uczucia, to już wiesz (zaczyna wyjaśniać Przyjaciel). jedne uczucia są raczej ulotne i trudne do utrzymania, inne nieco zakręcone i mało sterowne, a jeszcze inne prostolinijne i mocno ukierunkowane. i podobnie zachowują się fale światłoruchu (mówi Przyjaciel, wskazując na wijące się nieco dalej pasma kolorowego światła). każda fala wibrującego światłoruchu ma swój własny blask i kolor, gęstość i rozmiar, szybkość i kierunek, a nawet falistość. wszystko zależy, jakie uczucia w nią włożysz i jaką melodię. falą kierujesz za pomocą melodii swojego dźwięku. wysokość, siła, twardość i tak dalej. przód fali zmienia się w rytm twojej melodii. zobacz. (Przyjaciel zaczyna demonstrować... widzisz i słyszysz, jak rozświetla przestrzeń, odsłaniając złotawo-tęczowe wstęgi pofałdowanego światłoruchu... patrzysz, jak Przyjaciel ogarnia je, jakby puszczając wzdłuż ramion... i zaczyna robić melodyjnie fikuśne ooouuuAAAaauuuUUU... po chwili widzisz, jak kolorowa wstęga tęczowego światła nasila się... i robi w powietrzu taneczne wygibasy w rytmie melodii, przepływając przez Przyjaciela... aż wreszcie rozpływa się, z gasnącym echem dźwięku...). falą sterujesz też za pomocą ciała, ale pod warunkiem, że czujesz sercem to, co robisz. to samo dotyczy reszty (wyjaśnia dalej Przyjaciel). dźwięk sprawia, że jednoczysz się z ruchem w formie wibracji, a wydech ułatwia połączenie się z podmuchem intencji płynącym z serca. choć tak naprawdę chodzi o te pogodne uczucia, nieprzerwane skupienie i łapanie wibracji. jeśli chcesz płynąć dalej, to po prostu "zakręcaj kołem" (tłumaczy Przyjaciel).

fale światłoruchu są szybsze od myśli (kontynuuje Przyjaciel). dźwięk jest też po to, aby wyłączyć myśli. kiedy skupiasz się na lataniu, myślenie się wyłącza samo z siebie i masz jeden problem z głowy. twoja zwinność i szybkość zależą od nagromadzonych wrażeń, a nie od myśli. czasu starcza tylko na działanie, więc w danej chwili korzystaj z tego, co w danej chwili w sobie masz. te wszystkie fale skądś płyną i gdzieś zmierzają (wyjaśnia dalej Przyjaciel). choć można ją wygasić, wygiąć, albo z niej zeskoczyć - samej fali nie da się ani przerwać, ani zatrzymać. to jest nasycony świetlistymi odcieniami uczuć - czysty ruch. dlatego, fale same w sobie, są trochę nieprzewidywalne. jak taka pędzi, to nie wiesz, czy nie trafi zaraz w jakieś drzewo, kamień czy inny obiekt. ale jak w coś walniesz, to po prostu nagle wyhamujesz, mocno zwalniasz (obrazowo pokazuje Przyjaciel). choć sama fala ogólnie przenika przez przeszkody, wszystkie obiekty na drodze stawiają lekki opór. ty też go odczuwasz. ale jest na to sposób. rozciąganie. każdy obiekt stawia jakiś opór, ty również (tłumaczy Przyjaciel). to tak, jakby trafić na stado rozespanych mrówek, które miewają różne nastroje - albo względnie dobry humor, albo są nie w sosie, albo coś jeszcze. kiedy stawiasz opór, mrówki wypraszają cię ze swojego domu, próbują zbić z toru, albo zatrzymują na dłużej. kiedy się rozciągasz i nie stawiasz oporu, to nie ma oporu z drugiej strony, i swobodnie przenikasz przez wszystko, bo nie ma żadnego kontaktu. jak zaliczysz kilka drzew, to w mig pojmiesz (chichocze Przyjaciel).

fale płynącego światłoruchu można też zamykać w pętle. to, co tam widzisz (Przyjaciel wskazuje na plątaninę migoczących, jaśniejszych włókien światła), to taka "sieć lokalna". dzięki temu, że pętla jest zamknięta, można ją rozbujać dużo mocniej niż zwykłą falę. popatrz tam, na te powietrzne akrobacje (Przyjaciel wskazuje na świecące sylwetki, mknące w dźwięcznej harmonii i radości, niczym stado zgranych ptaków albo skrzydlatych delfinów). ta grupa tworzy melodyjne pętle do szybkich akcji, wyszukując najlepsze wibracje. mimo zapętlenia, te fale są nadal bardzo elastyczne. ale przede wszystkim - nie gasną i zachowują swoją świetlistą formę. poza tym, zamknięta fala ma zdolność do gromadzenia dużej ilości energii, co pomaga przy lataniu, jeśli masz jakieś kłopoty z rozruchem swojej uczuciowej pompy (uśmiecha się Przyjaciel). kiedy łapiesz taką rozbujaną falę radosnego światłoruchu, tęczowe wibracje bardzo szybko napełnią cię uczuciami, jakie zostały zapisane w jej świetlistych barwach i dzięki temu szybko się ożywisz. "sieć lokalna" sprawia też, że inne wibracje krążące wokół - zakrzywiają się i płyną zwykle gdzieś w pobliżu centrum, dzięki czemu nikt nie musi się pilnować, że gdzieś odfrunie. no, chyba że lecisz gdzieś poszukać nowych możliwości (dodaje Przyjaciel).

w tej grze chodzi o to, żeby łapać innych i nie dać się złapać, chociaż niektórzy po prostu lubią sobie razem polatać, jak takie rozśpiewane ptaki. zwinności i prędkości - dostajesz łapiąc dobrej jakości fale. ale najlepsza frajda jest, kiedy w końcu jednak kogoś złapiesz. kiedy za kimś lecisz, możesz mknąć na swojej własnej fali, ale możesz też przeskoczyć na falę, którą akurat gonisz (tłumaczy Przyjaciel). kiedy ktoś wskoczy na twoją falę (kontynuuje Przyjaciel), poczujesz delikatne szarpnięcie i już wiesz, że ktoś jest za tobą. możesz wtedy wstrząsnąć wibracją fali, albo wyciągnąć jej energię bardzo mocno do góry, co automatycznie nada wysoki ton takiemu pasażerowi (żartobliwie wyjaśnia Przyjaciel, piskliwie podniesionym głosikiem). pasażer jest zdany na twoją łaskę, choć do pewnego stopnia też ma wpływ na to, gdzie leci wasz duet. jednak jeśli lecisz na osobnej fali, a wasze tonacje różnią się od siebie - to skutki będą ciekawsze (dodaje zagadkowo Przyjaciel). gdy kogoś dogonisz, otaczające was kolory i wibracje zaczynają się ze sobą co najmniej mieszać, tworząc nowy bukiet uczuć i świateł. przy takim zbliżeniu - zaczyna między wami coś iskrzyć (śmieje się Przyjaciel). mrówki tańczą radośnie, tworząc naprawdę szczególne melodie (tłumaczy uśmiechnięty Przyjaciel).

ale przy odrobinie chęci, możecie też wejść w głęboki rezonans (kontynuuje tajemniczo Przyjaciel). polega to na tym, że każde z was rozciąga się do bardzo dużej subtelności i przenikacie się na siebie, łącząc się w harmonii dźwięku. takie idealne nałożenie każdą cząstką siebie i harmonijne zespolenie. ręka w rękę, noga w nogę, ciało w ciało. wtedy stajecie się świetlistą melodyjną jednością, a mrówki są szczęśliwe do kwadratu. to połączenie nie jest trwałe i wymaga dość subtelnego skupienia, bardzo czystego dźwięku i naprawdę jasnych uczuć. dźwięk sprawia, że takie prawdziwe połączenie jest w ogóle możliwe. ale z drugiej strony, dźwięk powoduje, że mrówki stają się bardzo wybredne i wyrzucają na zewnątrz wszystko to, co budzi ich niesmak, albo jest za ciężkie, czy budzi opór. czyste, jasne dźwięki, jak te biało-świetliste - mają to do siebie, że bardzo mocno oczyszczają pozytywne wibracje z wszelkich zakłóceń. niektóre dźwięki sprawiają, że wzlatujesz ponad wszelkie niechciane szmery.

jedno z najciekawszych połączeń, to chyba powstaje gdzieś pomiędzy uuu oraz iii (po chwili namysłu dodaje Przyjaciel, kierując twoją uwagę na przelatującą kulę jasno-białego światła, rozpieranego na wszystkie strony migoczącymi uczuciami radosnego szczęścia). takie połączenie rodzi szczególną energię. rezonans odsłania prawdziwą naturę. podobno to ma coś wspólnego z czystą bezwarunkową miłością, ale trzeba by pewnie zapytać o to delfiny (uśmiecha się łagodnie Przyjaciel). w każdym razie, wchodzenie w głęboki rezonans wymaga wprawy i zgody obu stron. inaczej będziecie się co najwyżej przenikać w zwykły sposób, bez jakichś szczególnych uczuć, czy czegokolwiek. tego nie da się ani udawać, ani zrobić na siłę. ale dość już gadania, chodź, idziemy polatać z innymi (kończy Przyjaciel, gestem zapraszając cię na środek polany)."

 

Z radosnym tonem i rozpostartymi ramionami, podbiegasz do tęczowej wstęgi światła... Już po chwili, fala światłoruchu niesie Cię, wypełniając lekkością i uczuciem uwalniającej ulgi... W lewo, w prawo, góra i dół... Przed Tobą, sznur kolorowych sylwetek zatacza kolejny łuk, ciągnąc za sobą barwny ogon świateł. Przyspieszasz, by dogonić jedną z tych postaci, a wasz duet zmienia się w akrobację radosnego pościgu. Postać ucieka, ale jakby zwalnia zaciekawiona... Już prawie, jeszcze trochę... Radosne iskierki i wdzięczne uczucie rozświetlonego szczęścia, coraz więcej... Tadaa! Mkniecie radośnie razem, pogrążeni w swojej pogodnej obecności... Zmiana... Robisz kolejny zwrot, zataczając szeroki korkociąg. Gdzieś z tyłu, gdzieś z dołu, "coś" błysło. Z boku widzisz, jak ktoś - z gromkim śmiechem przelatuje przez wielki kawał wyrwanej z głębokiego snu skały. Obecność z tyłu jest coraz bliżej. Jak zza mgły, wyłania się migoczące wspomnienie, pełne znajomego, miłego blasku. Tadaa! I już wiesz kto to... Fala uczuć strzela z Ciebie, odsłaniając zapomnianą przestrzeń. Razem płyniecie do centrum, pogrążeni w pogodnej zadumie poczucia wspólnoty i zrozumienia... Melodyjne tony płyną falami światłoruchu, mieniąc się tęczowymi kolorami rozległej wolności... Promieniejąca emanacja pogodnego podziwu i współdziałania, unosi Cię kołysząc ciepłym blaskiem nowego spojrzenia... Wiesz, że w każdej chwili możesz liczyć na dowolną pomoc i wsparcie... Płyń... Odkrywaj... Weź tyle czasu, ile zechcesz...

<< wstecz

dalej >>

Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki" - pobierz w PDF