Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki"

http://planetaziemia.net

ROZDZIAŁ 7.

SKARB ŚNIĄCEJ PRZEŁĘCZY vel STUDNIA ŻYCZEŃ

<< wstecz

dalej >>

Zajmij swoją ulubioną, ale wygodną pozycję. Weź kilka luźnych oddechów, aby uwolnić się od napięć i pogrążyć w pogodnej ciszy, tej wewnątrz i wokół. Czytając, po prostu płyń z nurtem, wiedząc że Twoja wyobraźnia i uczucia zrobią resztę. Niech wszystko dzieje się samo z siebie, bez wysiłku.

Powoli dochodzi wieczór. Jest już późne popołudnie. Zachodzące słońce oświetla wszystko ciepłym blaskiem, unosząc w powietrzu delikatny zapach przyjemnej zieleni. Niebo utkane jest barwnymi pasmami chmur, układającymi się we wzorzyste kształty, które dają majestatyczny efekt niezwykłej galerii, rzeźbionej w lśniących obłokach. Idziesz właśnie na Plac Zabaw, miejsce, które spośród wielu jakie znasz - jest jednym z najprzyjemniejszych. Czy nie byłoby fajnie - mieć takie cudowne miejsce, gdzie bez skrępowania można bawić się i spotykać z innymi? To jest właśnie takie miejsce. Bezpieczne i pełne radości, schowane jakby poza czasem.

Z oddali, już słyszysz podekscytowane, znajome głosy. Niektóre rozpoznajesz, inne są jeszcze niewyraźne. Ale czujesz je, tak samo jak czujesz tę pogodną radość unoszącą się w powietrzu. Chyba zanosi się na jakąś wyprawę. Gdy powoli docierasz na miejsce, widzisz że inni już są, zbierając się w grupie. Gdy tylko się zbliżasz, podchodzi do Ciebie Przyjaciel, ciepła i sympatyczna postać, którą trudno zapomnieć. Już na samą myśl o wspólnej przygodzie, Twoje serce cieszy się z radości.

 

"...jest takie miejsce, gdzie spełniają się życzenia i gdzie można znaleźć wiele fajnych skarbów (oznajmia Przyjaciel). to miejsce jest tam, za tamtą przełęczą (mówi Przyjaciel, wskazując na pogrążone w lekkiej mgiełce - wklęsłe zwężenie między wzgórzami). ale można do niego dotrzeć tylko po zachodzie słońca. normalnie to takie tam napięcie jest, że nie da rady się przecisnąć. ale na przełęczy rosną też śniące kwiaty. przełęcz staje się możliwa do przejścia dopiero wtedy, gdy rozkwitną. te kwiaty są wrażliwe na promienie słoneczne i rozkwitają tylko kiedy nie ma słońca. śniące kwiaty sprawiają, że wszystko rozluźnia się, a napięcie maleje, dzięki czemu odsłaniają się ukryte wcześniej przejścia i ścieżki. na szczęście, prawie zawsze słońce jest tam nieobecne. tylko czasem zdarzają się wyjątki. chodźmy, już pora.

kiedy słońce zachodzi, śniące kwiaty otwierają swoje kielichy, uwalniając delikatny, ale bardzo przyjemny i rozluźniający zapach (wyjaśnia Przyjaciel, gdy równym krokiem kierujecie się w stronę przełęczy). każdy taki pachnący oddech sprawia, że się rozpływasz w miękkim, ciepłym odprężeniu, w sennej błogości. uchodzi z ciebie całe napięcie i ani się obejrzysz - już po kilku oddechach słodko śpisz. zdrowy sen pozwala nabrać sił, więc to są dobre kwiaty. a one uwalniają jedynie nagromadzone w mięśniach napięcia, troski i zmartwienia. ale jeżeli przy okazji stracisz czujność i zaśniesz, wtedy ominie cię cała zabawa i obudzisz się w punkcie wyjścia, znów na skraju przełęczy. żeby się dostać na drugą stronę, nie możesz zasnąć i musisz zachować czujność (mówi Przyjaciel).

są dwa sposoby, żeby przekroczyć przełęcz śniących kwiatów. jeden jest związany z ruchem, a drugi - z myśleniem. kiedy poruszasz się po nierównym terenie, zachowujesz czujność, żeby się nie potknąć, a kiedy żywo myślisz o czymś - zachowujesz przebudzoną trzeźwość umysłu. niestety, nie da się tak po prostu przebiec na drugą stronę, bo im szybciej chcesz biec, tym wolniej się poruszasz. wszelkie gwałtowniejsze ruchy natrafiają na opór z zewnątrz i od wewnątrz. musisz poruszać się zręcznie i z wdziękiem, zachowując prawdziwą lekkość. możesz albo robić długie i wymierzone susy, raczej kierując się intencją serca, albo biec krótkimi krokami i podnosząc wysoko kolana. wtedy się nie przewrócisz. no i uważaj, żeby na kogoś nie wpaść. (dodaje Przyjaciel z zagadkowym ale figlarnym uśmiechem). usilnie wypatrując śniących kwiatów, przestajesz dostrzegać to, co oczywiste, a co rozprasza twoją uwagę.

śniące kwiaty są niepozorne, więc trudno je w ciemności dostrzec. a ponieważ są one też wrażliwe na wszelki ruch, kiedy ktoś się zbliża, wtedy gwałtownie uwalniają dużo zapachu usypiającej błogości. jeśli przez przypadek nadepniesz tuż obok, wtedy zapach rozleniwionego przyjemnego snu - ogarnie cię całkowicie. aby zachować przytomność i nie zatracić się w sennym zapachu (kontynuuje Przyjaciel), musisz się skupić na czymś, co przywróci cię do porządku. możesz na przykład zacząć o czymś myśleć. ale myśli - są jak takie puszyste nitki, które jak tylko się wyłonią, od razu puchną, gromadząc się wszędzie w formie kolorowych kłębów mglistej pary. myślenie sprawia, że jeżeli myślisz powoli - lśniące obłoki gęstej kolorowej mgły - zbierają się wokół ciebie i po chwili tracisz widoczność. wtedy z pewnością wdepniesz w śniące kwiaty, albo z kimś na siebie wpadniecie (uśmiecha się Przyjaciel). jeżeli stracisz nad sobą kontrolę i zaśniesz, to kto wie, w czyim śnie wylądujesz (dodaje Przyjaciel).

żeby się pozbyć oparów kolorowej mgły, utkanej z sennych nici obrazów i myśli - musisz nauczyć się albo szybko poruszać albo szybko myśleć (uśmiecha się Przyjaciel). kiedy szybko myślisz, wtedy uwalniasz nitki i one sobie spokojnie mogą odpłynąć, oddając ci w zamian uczucie rześkiej i skupionej trzeźwości. kiedy myślisz powoli, wtedy przytrzymywane nitki pęcznieją i kłębią się wokół, łącząc z innymi nitkami - i w tym natłoku natrętnych myśli szybko się pogubisz. nadmiar zablokowanych myśli - również pozbawia cię czujności, a do tego jest to mniej przyjemne. przypomnij sobie, czy się wysypiasz, jeśli we śnie zastanawiasz się nad czymś, co zaprzątało twoją głowę za dnia (komentuje Przyjaciel, spoglądając na ciebie z figlarnym błyskiem w oku).

szybkie myślenie polega na tym, że kontrolujesz impulsy uczuć, zanim ubierzesz je w słowa lub obrazy. na przykład, kiedy zaczynasz myśleć o drzewie, skoro wiesz, że za chwilę powiesz w myślach - "drzewo", albo że zaraz zobaczysz jego obraz - to wystarczy, że utrzymasz w sobie świadomość tego impulsu, który mówi o czym będzie owa myśl. w ten sposób - od razu możesz przejść do następnego impulsu, który mówi o tym, że to drzewo stoi na łące, albo że rośnie na nim owoc, albo że ktoś tam jest obok. ale skoro wiesz, jaki obraz za chwilę zobaczysz, albo jakie pomyślisz słowa, to znów - wystarczy, że utrzymasz w sobie przez moment to uczucie i pójdziesz dalej. po jakimś czasie - impulsy zaczynają płynąć same z siebie. tak jak wiatrak albo młyn, najpierw trzeba zakręcić kołem, a później już samo się kręci, wyciskając to, co najlepsze.

ale nie wszystkie myśli budzą taką samą czujność i trzeźwość. najlepiej i najłatwiej jest zacząć od takich rzeczy, które już znasz, zamiast wymyślać coś nowego. to co znasz - jest zachowane w twojej pamięci, we wspomnieniach. poza tym wymyślanie może odwrócić twoją uwagę i w końcu przestajesz odróżniać sen od rzeczywistości. a wspomnienia zawsze wydają się znajome i dotyczą ciebie. wydarzenia z własnej przeszłości przypomną ci, kim jesteś. ale żeby nie utknąć w jakimś konkretnym wspomnieniu, musisz je w miarę szybko zmieniać. ponieważ wspomnienia wywołują uczucia, być może będzie ci łatwiej, jeśli skupisz się na swoim sercu. spróbuj o czymś pomyśleć i przenieś dźwięk swoich myśli do klatki piersiowej (zachęca Przyjaciel). i posłuchaj, jak głos twoich myśli - mówi na wysokości serca. (zielona trawa... rozległa równina... idziemy... w stronę sennej przełęczy... za którą jest skarb... oj, jak fajnie byłoby tam już być...) i zamień słowa i obrazy - na impulsy uczuć, które utrzymujesz w świadomości serca (se... kwia... ska... idz... tra...). dobrze. a teraz, przypomnij sobie jakiś radosny moment z przeszłości. opowiedz sobie najpierw tę chwilę słowami. a później - kilka razy wywołaj tylko impulsy uczuć i spróbuj wejść głębiej, i już bez słów, ani obrazów. (m... w... s... a... m... w... s... a... d... w... ... ... ahh...). wiem co chcesz powiedzieć, a skoro ty też wiesz, to przejdźmy dalej (uśmiecha się Przyjaciel).

kiedy będziesz myśleć o swoich wspomnieniach, patrz na nie zawsze z jakiejś pozytywnej strony, obojętnie, co sobie przypomnisz. wtedy zachowasz lekkość. każde wspomnienie ma w sobie jakąś mądrość, bo każde wspomnienie sprawiło, że jesteś tym wyjątkowym kimś, kim teraz jesteś. twoje wspomnienia tworzą ciebie. wspominając (kontynuuje Przyjaciel), napełniaj się światłem wyobraźni. wyobrażaj sobie światło w centrum swojej świadomości, w centrum swojego skupienia, albo pomyśl jakby to było zobaczyć takie światło. no i oddech. gdy już ruszymy przez przełęcz, pozwól niech głęboki ale swobodny oddech - sam dopasuje się do twojego rytmu. z każdym wydechem pozwalaj, aby z twoich wspomnień odeszło wszystko to, co nie jest twoje i nie jest ci potrzebne, i jednocześnie pozwól, niech całe twoje skupienie uwagi zamknięte w tym wspomnieniu - wróci do ciebie. a jak już wszystko wyciśniesz, to idź dalej. wszystko jasne? (upewnia się Przyjaciel, z nutką udawanej powagi w głosie).

a, i jeszcze coś (mówi Przyjaciel). kiedy ktoś traci czujność, wtedy ulega nastrojowi śnienia. traci nad sobą kontrolę i łatwo daje się ponieść podmuchom śniącej intencji. jeśli ktoś taki znajdzie się w twoim pobliżu i nawdycha się twoich myśli, wtedy mimowolnie popłynie zgodnie z zawartością twoich uczuć, i zacznie odgrywać role z twoich żywych jeszcze wspomnień. teatr snu jest taki, jakie są uczucia związane ze wspomnieniami. a ktoś kto nie wie, że stracił nad sobą kontrolę, to rozmaite głupoty potrafi wyprawiać, zresztą zobaczysz (śmieje się Przyjaciel). ale nie obawiaj się. pamiętaj, że to ty decydujesz, w jaki sposób chcesz pamiętać siebie. kiedy przywołujesz wspomnienia, skup się na radosnych uczuciach i zawsze doszukuj się tego wszystkiego, co najlepsze i co ma autentyczną wartość. wtedy możesz mieć pewność, że obojętnie kto dla kogo stanie się aktorem w teatrze wielkiego snu - będzie to przyjazny i miły sen dla wszystkich. a jak już ktoś na ciebie wpadnie, to obudź go, albo po prostu pozwól odejść w spokoju, nie wnikając w szczegóły (dodaje Przyjaciel). każdy potulnie idzie tam, gdzie jego miejsce, gdziekolwiek to jest (mówi Przyjaciel, z udawaną nutką powagi w głosie). ty również. o ile się nie obudzisz, trafisz z powrotem i we własnej osobie - do punktu wyjścia, na skraj przełęczy (uśmiecha się Przyjaciel z figlem w oku).

powoli docieramy na miejsce (oznajmia Przyjaciel, wskazując na przesmyk otulony przytulną mgiełką). wczuj się w ten zapach... (niesiony lekkimi podmuchami wiatru... bardzo delikatny i przyjemny... unosi się słodki zapach leniwego błogostanu... masz wrażenie, jakby w powietrzu było coś tak przyjemnego... że przy samym wdechu... aż lekko opadasz w miękkim rozluźnieniu...). czujesz? to jest zapach śniących kwiatów. zanim pójdziemy dalej, musimy się jeszcze trochę rozjaśnić. jeśli wszyscy zaczniemy teraz mruczeć wspólny dźwięk i jednocześnie każdy pogrąży się w uczuciu radości, podróż na drugą stronę stanie się dużo łatwiejsza. mruczenie rozjaśnia, ale nie sprawdza się przy wędrowaniu po takim terenie jak ten (mówi Przyjaciel). mrucząc, znajdź swój własny dźwięk, szukając takiej barwy i tonu, jakie rozszerzą i ożywią twoją przestrzeń. dźwięk wyrówna przepływ uczuć i skieruje czujność tam, gdzie trzeba (dodaje Przyjaciel, łapiąc cię za rękę). kiedy będziesz mruczeć, szukaj wspólnej melodii. śmiało.

(na tle rozbrzmiewających tonów, które delikatnie mieszają się gdzieś pomiędzy ooo, uuu, mmm, i innymi - zaczynasz mruczeć swój własny dźwięk... każdy kolejny oddech - budzi w tobie coraz bardziej zdecydowany ton... pulsujące drżenie roznosi się po całym ciele, przeplatając się z wibracją płynącą z zewnątrz... w sercu, mimowolnie pojawia się uczucie świetlistej radości, która rośnie i poszerza się, a wewnętrzny uśmiech jest coraz większy... mieniące się świetlistymi kolorami fale światłodźwięku - pląsają wesoło we wszystkie strony... coraz więcej ożywionej przestrzeni... całkowity wewnętrzny luz i spokój... ale i energia... jeszcze gdzieś delikatnie wybrzmiewa pociągłe mmm...). no to jesteśmy już gotowi. najlepiej idź prosto przed siebie i nie rozglądaj się. będziesz wiedzieć, gdy dojdziesz na drugą stronę, bo odzyskasz grunt i wszystko się znów rozjaśni.

(krok za krokiem... przyjemnie miękkie podłoże... im więcej wysiłku, tym mniejszy efekt... kroki, trzeba złapać rytm... i ten przyjemny i delikatny zapach... oddech słodkiego błogiego snu... równo oddychać, równo kroczyć i myśleć... wspominać... ale o czym? o, może wczorajszy dzień. poranek... od czego się zaczął poranek... co działo się rano... a, właśnie tak... a co było później? aha, a następnie? ...bach, właśnie ktoś na ciebie wpadł, wbijając w ogarniającą senność... rozglądasz się wokół, kto to taki nieuważny był i dlaczego nie patrzy jak idzie... rozglądasz się wypatrując, i powoli odpływasz... delikatnie zapadasz się w miękkiej otchłani ogarniającego błogiego snu...)

(KLIK!) hej, pobudka (jesteś znów na skraju przełęczy... Przyjaciel się uśmiecha z rozbawieniem... widzisz też, że chyba komuś jeszcze się przysnęło...) opanowanie tej sztuki wymaga wprawy. spróbuj jeszcze raz. kiedy będziesz kluczyć między rozmyślaniami na temat swoich wspomnień, pamiętaj, że w każdej chwili możesz zrobić małą przerwę i przystanąć, żeby trochę pomruczeć. to cię rozjaśni. (ruszasz... tym razem już śmielej i z jasnym umysłem... tym razem długie susy... oddech jest równomierny... uwaga skupiona w sercu... pojawia się pierwsze wspomnienie... to zdumiewające, jak dobrze je pamiętasz... i jak bardzo trzymasz się swoich uczuć, i własnej wersji wydarzeń... dociera do ciebie, że nic nikomu nie musisz udowadniać... że nie musisz niczego bronić... było, minęło... że możesz je już uwolnić i puścić... czujesz, jak coś odpływa... czujesz ułamek skupionej i zamkniętej tam koncentracji, jak wędruje z powrotem do ciebie... dodając rześkiej i jasnej trzeźwości... kolejne wspomnienie... dom... radosna chwila... pogodne orzeźwienie... i następne... ej, no nie, co tu mama robi na przełęczy? bo mama zaraz zaśnie... ale skąd mama tutaj?... to chyba nie mama... ktoś się nawdychał... nie, to nie mama... ale prawie wygląda i prawie zachowuje się jak mama... zza pleców ktoś cię woła... ale dziwnie jakoś... ej, to pomyłka, pobudka, nie, no nie poznajesz?... uhhh... co za zwariowany sen... sen... chwila przerwy... o, jak fajnie...).

(KLIK!) hej, pobudka (obok stoi Przyjaciel i się uśmiecha...) kiedy tylko sen zobaczy, że się nim interesujesz, wtedy zaczyna cię wciągać. wiele wspomnień jest ze sobą połączonych, tak samo w nas, jak i między nami. chodź, spróbujemy razem. (Przyjaciel bierze cię pod ramiona i łagodnie zaczyna prowadzić... czujesz wsparcie, które cię wypełnia od środka i lekko niesie naprzód... powoli płyniesz lekkimi i długimi susami, mijając po drodze kolejne sylwetki, pogrążone w błogim teatrze pogodnego snu... mijasz znajome postacie, które zachowują się jakoś inaczej, jakby to ktoś inny był... jedne wędrują w zadumie z powrotem na skraj przełęczy, inne wygłupiają się beztrosko i radośnie... nie widzą, co wyprawiają?... przecież mamy iść na drugi brzeg... trzeba ich obudzić... i powiedzieć... wyjaśnić... chcesz zejść z kursu, ale pogodna obecność Przyjaciela trzyma twoją uwagę w jasnym skupieniu i nie puszcza, prowadząc naprzód...).

kieruje nimi ta sama siła, która sprawia, że chcesz dołączyć do ich gry (wyjaśnia po chwili Przyjaciel). są pogrążeni we wspólnym śnie tak bardzo, że w zwykły sposób ich nie przekonasz. ale każdy taki sen - w końcu staje się monotonny, więc w końcu znajdą się u progu przebudzenia. popatrz tam (spoglądasz, gdzie wskazuje Przyjaciel... widzisz sylwetki, docierające właśnie do rozjaśnionego brzegu po drugiej stronie... ale te są jakieś inne od tych śpiących... są jakby bardziej prawdziwe... jeszcze jeden skok i już stoicie na solidnym gruncie... w otaczającej głębi panuje wyjątkowa rześkość, a senność przemija całkowicie... pośród ziarnistej ale przytulnej ciemności, niedaleko, na wprost przed wami, widać już jasny słup ciepłego światła, strzelający w niebo...) pozostali dotrą tu za moment (mówi Przyjaciel). podejdźmy bliżej. (patrzysz na olbrzymi słup świetlistego blasku, który w idealnym pionie - biegnie z ziemi gdzieś prosto w górę... wokół niego fruwają dziwne świecące kule... te kule zachowują się jak żywe... jakby miały własną świadomość... słup światła jest bardzo szeroki, tak szeroki, że weszłoby tam kilka osób... migoczące odcieniami tęczy kule jasnego światła - też są duże... jedne radośnie sobie krążą w pobliżu, a inne co rusz znikają i wyłaniają się z fontanny światła... jakby coś robiły...)

te świecące kule zajmują się spełnianiem życzeń (wyjaśnia Przyjaciel). właściwie to nie są kule, tylko tutaj lubią tak się ubierać (dodaje Przyjaciel). możesz z nimi porozmawiać, jeśli chcesz. ale nie zrozumieją cię, jeśli nie przemówisz do nich w ich języku. szybkie myślenie za pomocą świetlistych impulsów radosnego serca, pamiętasz? możesz się z nimi porozumiewać, jeśli już wiesz na czym to polega (wyjaśnia Przyjaciel). jak chcesz coś powiedzieć lub zapytać, wystarczy że obudzisz w sercu kolorową radość ubraną w światło wyobraźni, a następnie zatrzymasz przez moment w świadomości impuls uczuć i sens nienazwanych jeszcze myśli. potem skieruj do nich swoją, uwagę i pozwól, niech podmuch intencji płynący z twojego serca - przekaże wiadomość. ale jeśli chcesz o coś poprosić, najszybciej będzie, jeśli skierujesz się tam (Przyjaciel wskazuje na słup energii).

jeśli dokładnie wiesz czego chcesz, dostaniesz dokładnie to, o co prosisz, choć może to być nieco różne od tego, czego się spodziewasz (wyjaśnia Przyjaciel). wszystko zależy od uczuć jakie wkładasz w swoje życzenia. możesz mieć życzenia złożone z bardzo wielu szczegółowych punktów, ale jeśli dostajesz coś innego, to zastanów się, dlaczego tak się stało. to co dostajesz - jest odpowiedzią na twoje prawdziwe i nie udawane uczucia. zamiast więc mnożyć niepotrzebne szczegóły, skup się na tym, jak się chcesz czuć, kiedy spełni się twoje życzenie. pozwól, żeby twoje życzenie dostroiło się tak, aby naprawdę cię zadowolić. i zaufaj. nie zawsze od razu to rozpoznasz. świecące kule wiedzą, który moment jest najlepszy i jaka forma spełniania życzeń jest najbardziej odpowiednia.

o, poproś o jakieś smakołyki. (podpowiada Przyjaciel). poczuj radość i zobacz światło w klatce piersiowej... (prowadzi cię Przyjaciel) a skoro już wiesz, że chodzi ci o smakołyki, które chcesz dostać, to nie musisz używać ani słów, ani obrazów, ani innych myśli... po prostu utrzymaj sens i uczucie swojego życzenia w świadomości... (kontynuuje Przyjaciel) a teraz wydmuchnij je sercem w stronę świetlistego słupa... (patrzysz, jak z twojej klatki piersiowej - wyfrunął mały motylek, który zaraz zniknął w jasnym blasku słupa energii... po chwili widzisz, jak ze świetlistego słupa - wyłania się kula światła, która łagodnie kieruje się w twoją stronę... kula zwalnia i zatrzymuje się tuż przed tobą... jakby badając cię uważnie, jakby chciała za moment powiedzieć "proszę bardzo"... nagle, w stronę twoich dłoni - bezgłośnie strzela kolorowy świetlisty rozbłysk i kula pospiesznie odlatuje tam, skąd wyszła... patrzysz na to, co właśnie trzymasz...). i jak tam twój smakołyk?

możesz poprosić o cokolwiek, tak samo dla siebie jak i dla kogoś (kontynuuje po dłuższej chwili Przyjaciel). o lepszy humor, poprawę zdrowia, odrobinę szczęścia, czy nawet o nowe zabawki. albo o coś, co pomoże ci zapamiętać zagubiony sen lub zachować przebudzoną czujność, kiedy przedzierasz się przez śniące kwiaty. nieważne o co i ile razy prosisz. ważne, w jaki sposób to robisz. jeśli nie wiesz jeszcze, jakie jest twoje życzenie, albo go w danym momencie nie pamiętasz, czy nie wiesz, jak je nazwać, zapytaj swojego serca o to, jakie życzenie było by teraz dla ciebie najlepsze. a potem je prześlij dalej. jeśli nadal nie masz pewności, czego chcesz, to po prostu wyślij prośbę o cokolwiek, co by było dla ciebie najwłaściwsze na obecną chwilę. wtedy przyniosą ci niespodziankę, i kto wie, czy nie cenniejszą - od jakiegokolwiek zaplanowanego życzenia (uśmiecha się zagadkowo Przyjaciel).

jakby co, to jestem w pobliżu (mówi Przyjaciel). jak masz ochotę, to spróbuj z tymi kulami porozmawiać. ten kolorowy motylek, co wyfrunął z twojego serca i ten pulsujący rozbłysk, który popłynął od niej w twoją stronę, to ich język. język świetlistych motyli (uśmiecha się Przyjaciel). ich motylki wyglądają jak świetliste rozbłyski, bo są jeszcze szybsze od twoich. jeśli oberwiesz takim świecącym motylkiem, to złap go w swoją siatkę świadomości i utrzymaj przez moment w obrębie swojej koncentracji. ale tym razem skup swoją uwagę na jego pulsujących skrzydełkach. rozwiń tę falę, a następnie spróbuj nazwać odczucia, jakie w sobie nosi (mówi Przyjaciel, zabawnie falując palcami dłoni, jakby naśladował motyla)."

 

Przyjaciel oddala się, zostawiając Cię z Twoimi myślami. Rozglądasz się, obserwując śmigające wokół świetliste kule. Widzisz, że już wszyscy są. Każdy coś tam sobie radośnie chichocze, co rusz wypuszczając z serca barwnego motylka. Niczym delikatne smugi lśniącego blasku, pulsujące wstęgi mkną w stronę świetlistego słupa energii i tam znikają. Ze słupa energii z kolei - co chwila wyfruwają mieniące się kolorami tęczy kuliste obiekty, które pogrążone w ciepłym blasku - łagodnie zatrzymują się tuż obok roześmianych postaci i strzelają bezgłośnie iskierkami światła. Coś się pojawia. Ciekawe jakie są ich życzenia. A Ty, jakie masz życzenie? A może lubisz nieoczekiwane niespodzianki? Weź tyle czasu, ile potrzebujesz, aby wybrać i wysłać swoje życzenia. Nie krępuj się, pozwól, niech pogodna radość kieruje Twoim sercem. Możesz też spróbować porozmawiać z tymi świetlistymi kulami. I na przykład zapytać je, co kryje w sobie świetlisty słup energii? A może zechcesz tam wejść i zobaczyć co jest w środku, i dokąd wędrują świetliste kule? Po prostu baw się. To jest Twoja wyspa skarbów...

<< wstecz

dalej >>

Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki" - pobierz w PDF