Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki"

http://planetaziemia.net

SZKOLNE WYPRAWY
SŁOWA WSTĘPU

<< wstecz

dalej >>

Kiedy spisywałem kolejną grę, jaką dostałem od Przyjaciela, pojawił się we mnie impuls, że Plac Zabaw - jest zaledwie pierwszym etapem, przez jakie przechodzi wewnętrzne dziecko. Że przecież później - jest coś jeszcze. Impuls przerodził się myśl o Szkolnych Wyprawach. Bo tym właśnie jest szkoła; miejscem, gdzie zdobywa się rozmaite informacje, a skąd prowadzi droga do bardziej samodzielnych i rozbudowanych doświadczeń. Takie uczucie w stylu "ciekawe, jakby to było udać się gdzieś i później przetłumaczyć to przez pryzmat Placu Zabaw z niefizycznego na nasze".

Jak zza mgły, wyłoniło się kilka znajomych scen, które z jakiegoś powodu głęboko zapadły mi w pamięci. Jak zwykle w takich chwilach - podążyłem za ciekawością. Mniej więcej wiedziałem dokąd i którędy zaprowadzą mnie poszczególne ścieżki. Mniej więcej wiedziałem, w jaki sposób. Ale nie spodziewałem się tego, co napotkałem po drodze. Znając moją błyskotliwość, jeśli chodzi o uczenie się rzeczy nowych, Przyjaciel okazał się bystrzejszy. Cieszę się, że tak się stało, bo w ten sposób historie pozostały żywe, a nawet ożywiły się jeszcze bardziej. Pojawiły się nowe barwy.

Odkryłem, że moje rozmowy z Przyjacielem - przerodziły się w dość szczególną odmianę języka eksploracji. Próbując do czegoś przyrównać sposób jakim przemawia, znalazłem kilka kierunków. Jednym z nich jest coś, co odkryłem całkiem niedawno - RPG (ang.: role playing game) - język gier, sprzed epoki komputerów, w których za pomocą wytycznych oraz wyobraźni - odgrywa się rozmaite role, w przygotowanym scenariuszu. Innym opisem byłby ten, który odnosi się do edukacyjnych medytacji z użyciem wizualizacji, które są tworzone w formie prowadzonych słownie ćwiczeń i nagrań. A mimo to - całość pozostaje jakby przekazem adresowanym do odbiorcy.

Język Szkolnych Wypraw jest czymś więcej niż sposobem opisu. Odkryłem, że w taki sposób doświadczam. Szkolne Wyprawy nie mówią o czymś, co się gdzieś kiedyś przydarzyło jakiejś konkretnej osobie. One budują za każdym razem nowe doświadczenie i za każdym razem doświadczenie jest tak samo żywe. W jakimś sensie, jest to sposób opowiadania filmu, w którym odbiorca odgrywa rolę główną. W przeciwieństwie do eksploracji zorientowanych na pozyskiwanie weryfikowalnych informacji, wyprawy w takim wydaniu - dostarczają bogatej palety informacji oraz bodźców. Opowiadam filmy, a Ty - możesz ich doświadczyć na swój sposób, bez mojego udziału. Współodczuwanie i dzielenie się wrażeniami nabiera nowego sensu.

Być może masz mnóstwo pytań. Ale to co zaprojektował Przyjaciel - nawet ja nie ogarniam tego w locie. Chyba między innymi stąd ten kolorowy tekst. Pisząc kawałek po kawałku i bez żadnej chronologii - dopiero na samym końcu widzę to, co powstało z zebranych fragmentów, jakie wyłoniły się na przestrzeni wielu dni. Później piszę dalej i zapominam o tym, co już było. Wiem że w każdej chwili mogę tam wrócić. Szukasz odpowiedzi? Jeśli zaufasz procesowi i porzucisz potrzebę kontrolowania, odkryjesz że jedne znajdują się bezpośrednio w tekście, a inne - pojawią się w Tobie same z siebie - w trakcie zgłębiania treści. Mamy jednakowe szanse na znalezienie najlepszych odpowiedzi. Mamy też jednakowe szanse na odkrywanie najbardziej właściwych pytań, które prowadzą do niewysłowionych odpowiedzi. A jeśli chcesz dostać więcej, to odsyłam do Przyjaciela.

Prawie na samym początku, Przyjaciel zasugerował, abym te żywe historie przekazywał dalej, bez zagłębiania w prywatne wyjaśnienia czy rozważania; by nie wtrącać się w osobiste doświadczenie odbiorcy i aby pozostać przeźroczystym i neutralnym. Kiedy niedawno ktoś zapytał mnie, czy to co piszę, to są jakieś terapeutyczne wizualizacje - ku swojemu zaskoczeniu nie bardzo wiedziałem co odpowiedzieć. Jestem takim samym odbiorcą jak Ty i ktokolwiek inny. Czy historie te - są dla Ciebie zabawami adresowanymi do "wewnętrznego dziecka", zaawansowanymi technikami osobistego rozwoju, czy tez po prostu kreatywną fikcją literacką dającą po prostu radość - zależy wyłącznie od Ciebie. Dla mnie, wartość płynie z tego, w jaki sposób je odbieram, a nie z tego, co uważam. A zatem na pytanie o sens i celowość, moja odpowiedź brzmi: "Nie wiem, a co Ty o tym sądzisz?" Cokolwiek sądzisz - to jest Twoje zdanie, przeznaczone dla Ciebie; pozwól innym, by odkryli własne.

Podobnie jak w przypadku Placu Zabaw, każdy odcinek Szkolnych Wypraw jest odrębną całością, niezależną od pozostałych. Można po nie sięgać w dowolnej kolejności. Rozdziały jako komplet - są czymś więcej niż sumą części, bo nie tylko się uzupełniają nawzajem, ale dotykają także pewnych spraw, w nieco różny sposób. Struktura wypraw jest inna niż struktura gier z Placu Zabaw. Podczas gdy zabawy rozgrywają się bez początku i końca, tocząc się w kółko, wokół prostych zasad - podróże są progresywne. Mają swój proces przygotowawczy, rozwinięcie będące głównym celem wycieczki oraz powrót. Zawierają także więcej informacji do samodzielnego użytku. Takie zadania domowe. Jak to w szkole. ROZDZIAŁ "Gdzie leży Prawda" jest kolejną odsłoną rąbka tajemnicy, odcinkiem, który mówi o tym, co dzieje się za kulisami.


Tyle by było ode mnie, oddaję głos Przyjacielowi.
Wesołej zabawy i szczęśliwych podróży.

<< wstecz

dalej >>

Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki" - pobierz w PDF