Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki"

http://planetaziemia.net

ROZDZIAŁ 10.

INSTALACJA

<< wstecz

dalej >>

Pozwól sobie na odrobinę komfortu i wygodną pozycję. Podążaj za słowami z otwartym sercem i umysłem, pozwalając, aby wyobraźnia i uczucia zrobiły swoje. Wtedy, podczas gdy Ty będziesz rozumieć to co czytasz, otworzy się w Tobie żywe doświadczenie, które stanie się Twoim osobistym skarbem. Pozwól, niech rozwinie się przed tobą podróż - z tobą w roli głównej.

Jest słoneczne popołudnie. Prawie bezchmurna pogoda sprawia, że spacer staje się jeszcze przyjemniejszy. Powietrze niesie w sobie zapach ciepłej zieleni i świeżych kwiatów, a szmer liści potrząsanych delikatnym wiatrem - idzie krok w krok, towarzysząc Ci w drodze na zielone wzgórza, kawałek od miejsca, gdzie często bawią się roześmiane dzieci. Znasz takie miejsce? Na tych wzgórzach widać rozległy horyzont i są wspaniałe widoki. Zachody słońca wyglądają tam przepięknie. Taki mały dach świata, gdzie można wszystko. Tam jest prawdziwa swoboda i wolność.

Mijasz zieloną polanę, idąc ścieżką prowadzącą na pobliskie wzgórze. Z jakiegoś powodu nazywają je Platformą. Może to ze względu na ten spłaszczony grzbiet, gdzie można różne fajne rzeczy robić? Już jesteś niedaleko. Ciepłe słońce rozgrzewa Twoje policzki. Słyszysz dobiegające Cię znajome głosy, których radosny, podekscytowany ton podpowiada Ci, że oj - będzie się działo. Platforma jest zawsze miejscem, skąd prowadzą ciekawe przygody. Zwłaszcza nocami. Gdy powoli wspinasz się na wzgórze, już widzisz zarys postaci. Niektóre rozpoznajesz, ale jeszcze nie wszystkie. Wiesz, że lubisz to towarzystwo i że czujesz się tam dobrze i bezpiecznie. Już widzisz uśmiechniętą sylwetkę, której ciepły i pogodny blask - ożywia Twoje kroki. Wiesz, że to Przyjaciel. Tyle, co razem udało wam się zrobić... Zawsze Ci towarzyszy, choć nie zawsze zwracasz na to uwagę. Ale dziś - tak. Przyjaciel kiwa do Ciebie zapraszającym gestem. Witasz się z Przyjacielem, dołączając do pozostałych. Spoglądasz na zebraną wokół grupę postaci, tak różnych, a zarazem tak zgranych ze sobą.

 

"...obojętnie co sądzisz na temat swojego pochodzenia, kiedy jesteś tu na Ziemi - nie różnisz się od innych (zaczyna wyjaśniać Przyjaciel). masz takie same myśli jak inni i takie samo serce jak inni. może ubierasz się inaczej lub bardziej kolorowo, ale to nie zmienia ogólnych zasad gry w ludzkie doświadczenie. twoje serce cię napędza i daje radość do życia, a dzięki temu - twoja głowa bada, rozwija i przekształca doświadczenie. oczywiście, kiedy serce i głowa współgrają, wtedy zabawa jest najlepsza. o Ziemi możesz pomyśleć w nieco podobny sposób. Ziemia ma swoje wirujące serce, zbudowane z płynnej tkanki oraz twardą powierzchnię, po której chodzisz. pomiędzy życiem na Ziemi, a życiem samej Ziemi - jest pewna zależność. serce Ziemi napędza życie na powierzchni, a to co tam mieszka, sprawia - że Ziemia się rozwija i może odkrywać świat zewnętrzny. poczuj przez chwilę grunt pod swoimi stopami i poczuj to, na czym stoisz... (zachęca Przyjaciel). kiedy rozpoznajesz swój naturalny związek z Ziemią, wtedy Ziemia staje się twoim naturalnym przedłużeniem (mówi Przyjaciel). chociaż w drugą stronę - właściwie ty jesteś przedłużeniem Ziemi (dodaje Przyjaciel po chwili namysłu). jesteście z jednej materii i żyjecie ze sobą na co dzień. kiedy lepiej czujesz obecność Ziemi, ona też czuje twoją lepiej.

wiesz jakie fale pływają w twojej głowie? (pyta znienacka Przyjaciel). kiedy fale w twojej głowie są powolne, wtedy śpisz, a kiedy są szybsze, wtedy czuwasz (wyjaśnia Przyjaciel). ale twoja głowa jest nieco inaczej zbudowana niż planeta. fale, które dotyczą takiej kuli, są ściśle związane z jej rozmiarem (kontynuuje Przyjaciel), a większa kula oznacza wolniejsze fale. środek Ziemi jest mały, więc tam są szybkie fale, tak jak w twojej głowie czuwające myśli. ale powierzchnia Ziemi jest większa, więc tutejsze fale są dużo wolniejsze. gdyby nie było życia na Ziemi, planeta zapadła by w sen, tak jak ktoś pozbawiony zmysłów. ale ponieważ na powierzchni jest życie, więc Ziemia nie śpi - a jej czuwanie jest cały czas pobudzane. kiedy twoje fale rezonują z falami Ziemi, wtedy rozmawiając z Ziemią - macie bardzo czysty kanał, jak dobrze nastrojone radio. jest kilka takich wibracji. jesteś zmysłami i umysłem Ziemi, a ona, w tym sensie - jest twoim prawdziwym sercem. kiedy współgrasz z Ziemią - jesteś jak pogodna, twórcza myśl napędzana jej radością. kiedy zasypiasz i budzisz się, twoje fale wielokrotnie przecinają jej pasma i w ten sposób doświadczenie jest przenoszone pomiędzy wnętrzem a zewnętrzem. ale ponieważ twoja obecna postać jest ziemska w sposób naturalny, twoje fizyczne ja - wejdzie w rezonans z Ziemią, kiedy tylko twoja uwaga zacznie badać, jak to wszystko działa i gdy pojawią się pierwsze skojarzenia oraz pozytywne uczucia. kiedy przyjdzie właściwy moment, wtedy wszystko stanie się jasne (uśmiecha się Przyjaciel).

kiedy chcesz wybrać się w podróż do swojego własnego serca, wtedy dobrze jest, jeśli za pomocą światła połączysz w swoim sercu - uczucie wdzięczności dla Ziemi, planety, która cię karmi i nosi oraz zamiłowanie związane z kosmosem, czyli ze Słońcem, gwiazdami, niebem (tłumaczy Przyjaciel). oczywiście nie musisz kombinować, ale w ten sposób okazujesz szacunek swojemu sercu, a ono otwiera przed tobą głębsze przestrzenie (dodaje uśmiechnięty Przyjaciel). z kolei, kiedy chcesz się wybrać w podróż do serca Ziemi (wyjaśnia dalej Przyjaciel), wtedy dobrze jest, jeśli za pomocą światła połączysz w nim esencję swojej istoty oraz granice swojej ekspansji. czyli to, skąd pochodzisz i to, dokąd zmierzasz - spotka się w miejscu, gdzie teraz jesteś. esencja twojej istoty jest takim szczególnym poczuciem tożsamości, które inspiruje cię do poszukiwań zapomnianego domu, z którego pochodzisz. granice ekspansji - wyznacza twoja wyobraźnia i uczucie na temat tego, co zastaniesz za horyzontem, gdy sięgniesz w nieskończoną dal. ponieważ jesteś na powierzchni Ziemi, ale masz ziemskie serce, najpierw robisz to szczególne połączenie w swoim sercu, a później zabierasz je ze sobą i łączysz w sercu Ziemi. kiedy twoja uwaga skupia się na jądrze Ziemi, tam gdzie jej fale są szybkie, wtedy one i twoje własne fale obudzonego czuwania - są na jednej płaszczyźnie. reszty już się domyślasz? (pyta Przyjaciel z uśmiechem). między innymi na tym polega jej wsparcie. kiedy gdzieś wędrujesz, to tak, jakby wędrowała z tobą cała Ziemia. wtedy - łatwiej jest zachować siebie, w obecności innych, rozległych oddziaływań, jakie spotykasz. lepszy komputer jest zarówno szybszy, ma więcej pamięci, nowsze oprogramowanie i potrafi działać wielowątkowo.

oczywiście, to o czym teraz mówimy, można uprościć (kontynuuje Przyjaciel). jeżeli zamontujemy specjalną instalację i będziemy ją od czasu do czasu odnawiać, i doglądać, wtedy skróci się proces przygotowawczy związany z podróżowaniem i badaniem nieznanego, a pewne rzeczy będą działy się same z siebie. różnica jest taka, jak pomiędzy jechaniem pod górkę i z górki (obrazuje gestem Przyjaciel). można zamontować instalację, która sama będzie wyzwalać odpowiednie uczucia, wibracje i poziom energii związany ze skupieniem i pamięcią, i wtedy jest z górki. można oczywiście za każdym razem budować wszystko od nowa, ale wtedy wymaga to dodatkowego wysiłku i bywa, że jest pod górkę. poza tym, kiedy taką uruchomioną instalację - połączysz z jednostką centralną Ziemi, wtedy to, co dotyczy koncepcji instalacji i jej działania - trafi również do innych (wyjaśnia Przyjaciel). dotrze to do nich w formie snów, inspiracji, mimowolnych skłonności i poszukiwań, luźnych myśli i skojarzeń, kreatywnych pomysłów i przebłysków olśnienia, wspomnień czy uczuć, które będą się wydawały oczywiste. tak jak teraz (uśmiecha się zagadkowo Przyjaciel). to wzgórze, na którym jesteśmy - wydaje się idealne. wyjdzie nam świetna latarnia (mówi Przyjaciel, zmieniając temat). chodźmy na środek, zdecydowanie powinniśmy zrobić tam krąg (Przyjaciel kieruje cię w stronę pozostałych, którzy już się tam zbierają).

jak każdy już znajdzie swoje miejsce, zrobimy zamknięty obwód rozpościerając po sobie ręce (tłumaczy Przyjaciel, kładąc ci dłoń na plecach między łopatkami). ale tak, żeby dłonie na siebie nie zachodziły, tylko były obok. aby uruchomić obwód, najpierw musimy poruszyć wibrację światłodźwięku. do tego potrzebne będą nam odpowiednie uczucia, takie, które dodają jasności i przestrzeni. najprościej jest zacząć od świetlistej radości (mówi Przyjaciel, gdy już stoicie w kręgu z rozpostartymi ramionami). na pewno to potrafisz. poczuj grunt pod swoimi stopami i pozwól sobie na wewnętrzny uśmiech, taka serdeczna radość, jak na wspomnienie lub myśl o czymś naprawdę miłym i promiennym aż do dziś... zacznij i zobacz, jak w twojej klatce piersiowej - gromadzi się ciepłe, złote światło. dużo przyjemnego, radosnego światła... biorąc głębokie i pogodne oddechy, pełne rosnącej radości (mówi po chwili Przyjaciel), zacznij mruczeć długie, ale otwarte ooo i skup się na klatce piersiowej, na sercu. będzie ci łatwiej się otworzyć (wyjaśnia Przyjaciel, na tle delikatnie rozbrzmiewającej melodii świetlistych tonów, przeplatających się ze sobą). jak się już rozkręcisz, staraj się zachować rezonans z tym, co słyszysz. niech to będzie nasz wspólny dźwięk... nie krępuj się... (już po kolejnym wydechu, radość - wypełniająca powietrze, pełne rozbrzmiewających głosów - nakłania cię do wydobycia własnego ooo... gdy to robisz, słyszysz pulsujący dźwięk, złożony ze współgrających tonów... brzmi tak samo na zewnątrz, jak i wewnątrz... jakby rozchodził się prosto z klatki piersiowej... jakby był wszędzie... i jeden wspólny... leniwie pulsująca wibracja ożywia wesołe mrówki, karmiąc je pogodną radością, która roznosi się po całym ciele, dotykając nawet palców... światłodźwięk staje się jaśniejszy, pełniejszy, podobnie jak rozpierające cię radosne uczucie... czujesz, a nawet widzisz, jak fala mrowiącego światła - wiruje w waszym kręgu... odcienie radości, tej twojej i tej od innych, płyną, wirując coraz mocniej...).

śpiewaj dalej. teraz nasze wibracje są ze sobą połączone. zobacz i poczuj, w którą stronę płynie wirujące światło, w lewo czy w prawo (dociera do ciebie bezgłośna wskazówka od Przyjaciela, który śpiewając tuż obok, robi nieduży krok w przód... wraz z pozostałymi, dosuwasz się nieco do środka okręgu). tam, dokąd patrząc z góry - płynie światło, daj dłoń pod spód, a druga niech leży na wierzchu. niech dłonie najdą się na siebie tuż za sercem (robiąc to, czujesz ciepły dotyk rozświetlonej wibracji, dotykający twoich pleców). teraz pozwól, niech wirująca energia popłynie do środka okręgu, ani w górę ani w dół, po prostu do środka (fale światłodźwięku wirującego wokół - zaczynają jakby spływać w stronę centrum, dając uczucie ciepłego blasku bijącego ze środka okręgu... melodyjne otwarte ooo, z głębokim zamykającym uuu - jeszcze bardziej wzmaga to wrażenie). teraz na przemian, od otwierającego ooo, przez zacieśniające uuu, do scalającego mmm (pada kolejna wskazówka... gdy melodia zmienia swój ton, a jej siła coraz bardziej rośnie... powoli zaczynasz dostrzegać, jak wzorzyste pasma energii... układają się w równomierne, geometryczne wzory... tworząc struktury, jakby szlifowanego kryształu... zbudowanego z radości... i bogatego światłodźwięku). teraz, zewnętrzną dłoń - przenieś za tył głowy i zacznij śpiewać wyżej, coś pomiędzy uuu oraz iii (skądś dobiega następna wskazówka... gdy to robisz... czujesz, jak podwyższona wibracja... płynie z dłoni na głowie... przez twoje ciało... w stronę drugiej ręki... kierującej przepływ w stronę serca... a jednocześnie czujesz, jak przez twoje serce... wypływa taka sama, podwyższona wibracja... światło staje się jaśniejsze i cieplejsze, swoim złotym blaskiem otulając już wszystko... dźwięk dobiega swojego szczytu i łagodnie gaśnie, wypełniając wszystko ciszą... światło po środku - też delikatnie przygasa, wyłaniając przepiękny kształt czegoś, jakby wielkiego kryształu, zbudowanego ze złoto-jasnej energii... po prostu stoisz na wprost... i cieszysz się tym promieniującym blaskiem, który delikatnie - jakby pulsuje, odcieniami radości i światła...).

to jest nasza instalacja (mówi po dłuższej chwili Przyjaciel). teraz połączymy ją ze środkiem Ziemi. ponieważ instalacja działa na pełnych obrotach, w pojedynkę trudno by było to zrobić. tu jest dużo światła i radości. radość dodaje skrzydeł, a światło lekkości, skrzydła niosą w górę, a lekkość wypycha w stronę mniej gęstych obszarów. ale taką instalację najlepiej jest uziemiać właśnie wtedy, gdy chodzi na pełnych obrotach. to co teraz robiliśmy, połączyło nas także nićmi uwagi, więc będzie nam łatwiej zejść wspólnymi siłami. chodźmy, droga do środka prowadzi tędy (mówi Przyjaciel, gestem zapraszając cię do wejścia do świetlistej konstrukcji... robisz krok i po chwili, jesteś wewnątrz - jaśniejącego ze wszystkich stron - światła. przestrzeń wydaje się większa, ale dopasowana do waszej obecności... i czujesz jakby lekki wiatr lub wirującą wokół wibrację... pogodna lekkość panuje wszędzie i wypełnia cię od środka... łapiesz innych za ręce... pozostali robią to samo... to zaskakujące, ale nie ma między wami żadnych barier i czujesz się z tym swobodnie... tak, jak by być częścią czegoś, a jednocześnie - być czymś więcej...).

teraz spójrz w dół i niech twoja uwaga wyczuje jądro Ziemi, serce Ziemi (dobiega do ciebie myśl, niby z zewnątrz, jakby trochę twoja, sprawiająca wrażenie bardzo oczywistej... wysiłkiem woli, kierujesz uwagę w dół... patrzysz w rozświetloną jasność, z której wyłaniają się odcienie uczuć i kolorów, dotyczących wnętrza Ziemi... masz wrażenie, jakby w głębi - świecącej odcieniami - płynnej lawy, majaczyło coś, co jest jakby inne, pulsujące swoim własnym rytmem, bardziej intensywne...). tam jest serce Ziemi. tam się teraz udamy, zanosząc do środka wzór energii, jaka nas otacza i wypełnia. w ten sposób, instalacja zostanie odpowiednio połączona z sercem planety. skup swoją uwagę na unoszeniu się w dół i użyj intencji serca. poczuj to uczucie opadania i kieruj się nim do środka Ziemi. nie przejmuj się ewentualnym naporem płynącym z dołu. to z powodu naszej lekkości, wywołanej uruchamianiem instalacji. (patrzysz w dół, w stronę intensywnego obszaru, majaczącego na tle kolorów ciepłej lawy... w jakiś sposób wiesz, że to jest serce Ziemi... wirujące... pulsujące... żywe... skupieniem lekko napiętej uwagi i życzeniem podążenia w jego kierunku, zaczynasz płynąć... inni robią to samo... chwilami, masz wrażenie jechania windą w dół, a chwilami - czujesz, jakby jakaś wewnętrzna siła prowadziła cię, napierając sprężyście na inną siłę, jakby naelektryzowaną i działającą wypychająco od dołu. Przyjaciel jest tuż obok, inni również mkną, bawiąc się radośnie... rozległa, przytulna przestrzeń - wypełniona jest pulsującą, świadomą obecnością, ale jakby żyjącą w innych ramach czasu... kolory płynnej lawy mienią się odcieniami, odsłaniając wzory, na tle których wynurzają się ciemniejsze i jaśniejsze plamy. jest ciepło, ale nie gorąco. tylko wesołe mrówki biegające po całym ciele, są jakby lekko zdezorientowane... widzisz, jak za wami ciągnie się długa smuga jasnego światła...).

te wstęgi jasnego światła, które się za nami ciągną, to są kanały energii i uwagi, które połączą naszą instalację z sercem Ziemi. coś, jak przewody elektryczne, którymi popłynie prąd i szerokopasmowy internet. kiedy zamkniemy obwód, instalacja będzie miała zasilanie i będzie mogła działać sama z siebie (mówi Przyjaciel). w istocie, mrówki wyczuwają, że tutaj wibracje są inne niż na powierzchni. to z powodu pulsującego pola, które tam wiruje (tłumaczy Przyjaciel, wskazując na zbliżający się obszar). jest ono bardziej intensywne niż na powierzchni, ale nasze również jest mocniejsze. gdyby nasze pole było słabe, wtedy podróż do wnętrza byłaby łatwiejsza, ale wszystko wydawałoby się bardziej płytkie. płytkie doświadczenia są pełne barwnych obrazów, ale pozbawione głębokich uczuć. bardziej dotyczą głowy niż serca (komentuje Przyjaciel). patrz tam, widzisz te wędrujące podłużne plamy? (pyta Przyjaciel, pokazując na coś, co wygląda jak nieco ciemniejsze owale) te magnetyczne plazmoidy są żywe i przypominają trochę wieloryby, tyle że są dużo większe. to od nich te nieregularne przeskoki i zakłócenia w wibracjach (patrzysz na majestatyczne kształty, powoli sunące gdzieś w oddali - i niemal słyszysz ich melodyjny śpiew). to przyjazne i towarzyskie stworzenia. jak skończymy, to wrócimy tu trochę z nimi popływać. (mówi uśmiechnięty Przyjaciel... przed wami, bezgłośnie przemknęła wielka sylwetka, sprawiająca wrażenie pogodnie zadowolonej i lekko zainteresowanej waszą obecnością... w tym momencie, przeszła przez ciebie magnetyczna wibracja, skacząc to tu, to tam, i wybijając cię z zadumy, jaką można mieć tylko wewnątrz Ziemi).

powoli docieramy na miejsce (zawiadamia Przyjaciel... przed wami, jest coś w rodzaju ziarnistej, wibrującej w bezruchu ściany, promieniującej odcieniami magnetycznej, ciepłej jasności). wchodzimy. (przenikając przez magnetyczną błonę, masz wrażenie, że wszystko zwalnia, a jednocześnie pogłębia się... masz też wrażenie, jakby przybyło kierunków). musimy uwolnić tu odrobinę wibracji, jakie zgromadziliśmy na górze (mówi Przyjaciel). po prostu pomyśl o tym, jak świecące uczucie zgromadzone w sercu - wypływa na zewnątrz z klatki piersiowej i niech podmuch intencji z serca zrobi resztę (pozwalając, by z kolejnym wydechem tak się stało, widzisz jak uwolnione światło - miesza się z ziarnistym blaskiem panującym wokół, nadając mu przyspieszenia i ożywienia). rozejrzyj się. poczuj i zapamiętaj sercem tyle, ile zdołasz. później to sobie poukładasz. (patrzysz we wszystkich możliwych kierunkach... jest ich tak wiele... są tak rozległe... takie bogactwo możliwości... takie piękno i prostota... i jest coś jeszcze... ale co?) podczas gdy na powierzchni - wymiary przenikają się nawzajem, ale są od siebie oddalone - środek Ziemi jest miejscem, w którym wymiary łączą się w jedną, wspólną przestrzeń (tłumaczy Przyjaciel). jedne wymiary dotyczą ziemskiego przyciągania i grawitacji, czasu i przestrzeni, inne uczuć, a jeszcze inne wymiary dotyczą snów i skupienia uwagi. przychodząc tutaj - dodajesz także swoje własne wymiary ekspansji, jakie pochodzą z twojego pierwotnego źródła, a które stają się wspólnym dziedzictwem. to jest taki punkt zerowy, od którego wszystko się zaczyna. na przykład na powierzchni, przedmioty i uczucia są przesunięte względem siebie i dlatego się przenikają. ale tutaj - są jednym i tym samym (wyjaśnia Przyjaciel). jeśli kiedyś, z jakiegoś powodu ten środek się rozszerzy i rozwinie na zewnątrz, wtedy wymiary na powierzchni wymieszają się ze sobą. jeśli jednoczysz się z Ziemią i jesteś jej przedłużeniem, trzymając ją w swoim sercu - wtedy takie rozwinięcie wymiarów wypełni cię od środka i będzie czymś naturalnym, jak przebudzenie ze snu. ale kiedy odcinasz się od Ziemi, wtedy zmiany dosięgną cię od zewnątrz i będą sprawiały wrażenie absurdalnych. przypomnij sobie różne swoje sny. w jednych masz świadomość, że śnisz, w innych nie. w jednych masz tożsamość zgodną z treścią snu, a w innych - bezskutecznie próbujesz się połapać o co chodzi. twoje sny, jak rękawiczki - zmieniają albo twoje otoczenie, albo tożsamość, albo jedno i drugie. jesteś snem Ziemi i kiedy to akceptujesz - masz świadomość, że dostajesz od niej najlepsze rękawiczki na nadchodzącą zimę, i że jest coś więcej, niż osobiste przyzwyczajenia (uśmiecha się Przyjaciel).

możemy wracać na górę, chodźmy (mówi pogodnie Przyjaciel, wskazując drogę powrotną). użyj serca i przypomnij sobie tę niby ścianę, przez którą się tu dostaliśmy. pozwól, niech intencja serca cię tam zaprowadzi (mówi Przyjaciel, a twoja uwaga jakoś mimowolnie podąża za tą instrukcją... po chwili, znów przenikasz znajomą magnetyczną błonę, unosząc się na zewnątrz... powrót na górę wydaje się łatwiejszy... otacza cię przyjemne ciepło... mkniesz gładko i płynnie pośród lśniących odcieni koloru lawy... obok Przyjaciel, wokół pozostali... łagodna równowaga i spokój - prowadzą was bez oporu w górę... widzisz delikatne jakby wstęgi jasnej energii i rozpoznajesz, że to energia, którą zabraliście ze sobą w dół... teraz też niesiecie w sobie energię, ale uczucie nie ma ani światła, ani koloru... raczej jest jak wrażenie jakiejś obecności bez konkretnej formy, wypełnionej głębią... coś, jak pole magnetyczne, ale inaczej... powierzchnia jest coraz bliżej, jaśniejąc wylotem pulsującego wyjścia... jak wystrzelony korek - wyskakujesz na zewnątrz świetlistej instalacji, podobnie pozostali...). podłączyliśmy ją do Ziemi, teraz musimy zająć się górą.

znów musimy zrobić krąg, ale tym razem nieco luźniejszy, tak, aby każdy mógł zrobić krok w przód, z rękami rozpostartymi nieco na boki i do przodu (mówi Przyjaciel, szukając odpowiedniej odległości od jakby płynnego kryształu, zbudowanego z energii zgromadzonej z pogo-dnych uczuć i jasnego światła). za chwilę przemówimy językiem Ziemi. Ziemia rozumie ruch, wibracje i napięcie związane z przepływem. wyciągając ręce w przód i w dół, zrobisz krok do przodu, kierując swoją uwagę ku Ziemi. następnie krok w tył i rozpostarte ręce powędrują otwartym ruchem w górę, a twoja uwaga przeniesie się w stronę nieba. ale żeby to zadziałało prawidłowo, użyjesz wibracji światłodźwięku, napełnionej radosnym uczuciem serca i pogodnym skupieniem uwagi. co do dźwięku, jedni wolą wznoszące się uuuoooaaa, jak rozkwitający kwiat, a inni ooouuiii, jak strzelający w górę słup światła. kiedy zaczniesz - poczujesz o co chodzi. w ten sposób - powiesz Ziemi, jak ma poruszyć swoją energię centralną, która popłynie z jej serca, poprzez połączenie, aż do instalacji. a instalacja wejdzie w rezonans z energią Ziemi i nastroi się do granic ekspansji. złapmy się za ręce, żeby obudzić radość jako grupa. pomoże nam w tym dźwięk, wydobywany na wspólnej fali, taki ton przechodzący pomiędzy otwartym ooo i scalającym mmm. przywołaj radość - i śmiało zacznij łapać wspólny ton (w tej chwili, zaczynasz słyszeć melodyjnie rozbrzmiewające głosy... tworzące delikatnie falującą przestrzeń radosnego światła... dołączasz do nich... dźwięk jest na zewnątrz i wewnątrz, płynie prosto z klatki piersiowej... zlewając się z pozostałymi... odcienie świecącej radości wypełniają krąg... zanurzając się w otaczającej i przenikającej cię radości, kierujesz się w przód i w dół... czujesz obecność Ziemi... krok w tył i ręce w górę... słyszysz, jak twoje głębokie uuu - wznosi się w otwarte ooo i przechodzi w wymieszane tony różnych głosek... jeszcze raz... krok w przód i w dół... wznoszący się w górę dźwięk... czujesz, jak ramiona coś wznoszą... wibracja płynąca z serca Ziemi - napełnia świetlistą konstrukcję energii, zasilaną jaśniejącym światłodźwiękiem nieskrępowanej radości... gdy dźwięk kończy swoją wędrówkę na rozległym niebie... instalacja zaczyna świecić jakby inaczej... jakby dostała głębi dodatkowych wymiarów... krok w przód i w dół... i uuu... ooo... wysokie aaa miesza się z iii... na górze coś się otwiera... w jakiś sposób, albo w jakimś kierunku... dostając nowych odcieni... stoisz i patrzysz na to co się dzieje... pogodne kolory promienieją swoim przyjemnym blaskiem... pełnym bezpiecznego spokoju...).

wewnątrz instalacji powstał punkt połączenia wymiarów (tłumaczy Przyjaciel), podobny jak w sercu Ziemi. ale tylko wyższe wymiary kosmosu zostały tutaj połączone z naszym, te związane z pogodnym światłem i pozytywnymi uczuciami (kontynuuje Przyjaciel). otworzyliśmy oczy Ziemi, kierując je do radosnych granic ekspansji. teraz ta energia kosmosu spływa do instalacji, stąd zmiana tonacji. za chwilę, znów tam wejdziemy - i zaniesiemy ten nowy rodzaj wibracji do serca Ziemi (tłumaczy Przyjaciel). chodźmy (mówi Przyjaciel, wskazując na świetlistą konstrukcję), już czas. (wchodzisz do środka... odczuwasz lekkie podniecenie, dreszcz przygody... masz wrażenie, jakby świetlista przestrzeń wokół - była bardziej rozległa, bardziej przejrzysta, ale inna... jakby położona wyżej... jakby kryła w sobie więcej swobody...). idziemy tą samą drogą, skup się na centrum Ziemi, użyj intencji serca i winda w dół (zawiadamia Przyjaciel... po chwili znów unosisz się w dół... tym razem praktycznie bez większego naporu z dołu... zadziwiająco płynnie i szybko... tym razem, odcienie otaczającego blasku są inne... rozpoznajesz to dopiero wtedy, gdy czujesz ich delikatną subtelność...). płyniemy teraz kanałem innego wymiaru (pojawia się informacja... czujesz, że jesteście coraz bliżej centrum, a im bliżej środka, tym bardziej wszystko wydaje się znajome). tu, wymiary zaczynają się ze sobą bardziej łączyć niż przenikać (pojawia się druga informacja... w tym momencie, przenikasz przez płaszcz prowadzący do jądra Ziemi). teraz uwolnij. pomyśl o tym, jak uczucie zgromadzone w tobie - wypływa na zewnątrz - i niech podmuch intencji z serca zrobi resztę (pozwalając, by z kolejnym wydechem tak się stało - widzisz, jak odcienie wokół zmieniają się, a ty - czujesz coraz bardziej swoją normalną postać... choć jakby bardziej pełną i kompletną). nienazwane nie ma jeszcze formy i może przypominać taką jakby "ciemną pustkę plus coś" (wyjaśnia Przyjaciel). poza tym, wyższe wibracje wymagają dostrajania. można je nosić w sobie, nawet nie wiedząc o nich. teraz, tutaj, w sercu Ziemi, poczuj i zapamiętaj tyle, ile zdołasz. przypomnij sobie uczucia z poprzedniej wizyty, żeby się na nowo zestroić. (mimowolnie wracają wspomnienia... patrzysz we wszystkich możliwych kierunkach... jest ich tak wiele... są tak rozległe... takie bogactwo możliwości... takie piękno i prostota... i jest coś jeszcze... świadoma, ciepła obecność...) jeśli jednoczysz się z Ziemią - i jesteś jej przedłużeniem, trzymając ją w swoim sercu - wtedy przebudzenie ze snu przychodzi samo i jest naturalne. jesteś snem Ziemi, a twoja Ziemia jest twoim snem (mówi głos, w którym rozpoznajesz obecność Przyjaciela... czujesz, jak pulsująca, magnetyczna wibracja jądra Ziemi - radośnie ożywia cię znajomym gęstym blaskiem...). powoli będziemy wracać. musimy jeszcze zanieść wibrację serca Ziemi na górę, by zamknąć dwukierunkowy obwód instalacji i skierować oczy Ziemi na pryzmat naszego doświadczania. ale najpierw - pójdziemy popływać (uśmiecha się Przyjaciel), chodź.

pamiętasz te ciemniejsze formacje, pływające w pobliżu jądra Ziemi? (pyta Przyjaciel, kierując was do wyjścia). jakby ogromne wieloryby, które mijaliśmy po drodze? (przypominasz sobie ich melodyjny śpiew, kiedy właśnie zbliżacie się do magnetycznej błony w strefie wyjściowej). podczas gdy życie na powierzchni wchodzi we wzajemne relacje ze sobą i dodatkowo ulega wpływom zewnętrznym, te stworzenia przywracają naturalną harmonię (mówi Przyjaciel, gdy już jesteście na zewnątrz jądra Ziemi). one wyłapują każdą dysharmonię i uwalniają swoją melodię, a powierzchnia się do niej dostraja, i w ten sposób powraca do zdrowia. to stąd, czasem niektóre miejsca na Ziemi - ulegają niewyjaśnionym zmianom. nie bój się, one są bardzo towarzyskie (mówi Przyjaciel, patrząc w kierunku z którego coś się zbliża... po chwili, wielka formacja jest tuż pod wami... czujesz mrówki, ale jakoś dziwnie pstrykają, jakby kawałki ciebie przeskakiwały z miejsca na miejsce). nie przejmuj się, po prostu połóż się i daj się ponieść (kładziesz się na plecach... mrówki zdezorientowane nadal przeskakują to tu, to tam, czasem nawet wstrząsając ciałem... ale zaczyna cię wypełniać, głęboki, senny spokój, a jednocześnie przejrzysta i uważna czujność...). życie na powierzchni składa się ze zwartych skupisk, jakby magnetycznych klocków, tak jak zwarty magnes złożony z domen. wiązki te są kształtowane zdobywanym doświadczeniem, wrodzonymi skłonnościami i towarzyszącymi okolicznościami (wyjaśnia Przyjaciel). jesteś jak taka magnetyczna układanka. to jest twoja ziemska tożsamość. zdarza się, że twoje magnesiki są poprzestawiane, blokując naturalny przepływ. to z kolei wpływa na myśli, uczucia, relacje z innymi, czy nawet zdrowie i pryzmat patrzenia na świat. te magnetyczne przeskoki w wibracjach, jakie odczuwasz w pobliżu pływających uzdrowicieli Ziemi - to rekonfiguracja. każda tożsamość - jest jak układanka, która może mieć swoją optymalną konfigurację. kawałek przenieść tu, kawałek odwrócić o kilka stopni, coś lekko wyrównać, gdzieś przyciąć, gdzieś dodać (mówi Przyjaciel, uśmiechając się). przypomnij sobie, ile razy próbujesz coś z siebie wyrzucić, a to wciąż wraca? zmiany dokonane w tym obszarze kodu źródłowego sprawiają, że to co kiedyś wracało - później już nie ma ku temu powodu. tak więc - po prostu odpręż się i podziwiaj widoki. te stworzenia wiedzą co robią, bo to ich obszar działania.

(kiedy tak leżysz na ciepłej, miękkiej powierzchni, nagle odkrywasz, że widzisz wszystko tak, jakby twoje oczy były wokół głowy... wielkie stworzenie, które czujesz pod swoim ciałem - łagodnie płynie przed siebie... widzisz z oddali jaśniejącą powierzchnię, z której w tle - dobiega delikatny dźwięk szumów i trzasków... widzisz pod sobą wirujące jądro Ziemi, które pulsuje w ciepłej tonacji spokojnej radości... wszędzie wokół - światłocienie lawy, wymieszanej z ziarnistym blaskiem płynącego ruchu... melodyjne fale pulsujących dźwięków - chwilami przypominają śpiew wieloryba, a chwilami pogodny rezonans wielu nałożonych na siebie tonów... twoje wibracje stają się regularne i wyraźne... przeskoków jest coraz mniej, tylko od czasu do czasu - jeszcze gdzieś ci ręka lub noga lekko podskoczy... komfortowa równowaga... spokój i radość... tu i teraz... obecność Przyjaciela... i pozostałych... i uśmiechniętego olbrzyma, który was niesie na sobie... jest tak dobrze i przyjemnie... ciepły blask... teraz już wiesz... od czasu do czasu, z głębin wypływa jakaś dziwna fala na powierzchnię...).

hej (szturcha cię znajomy głos, w którym rozpoznajesz Przyjaciela), jeszcze mamy coś do zrobienia (masz wrażenie, jakby minęły całe wieki... ale o dziwo, mimowolnie czujesz, że już stoisz w pełni gotowości i przebudzenia, choć nie pamiętasz ani wstawania, ani budzenia się). to będzie szybki powrót (mówi figlarnie Przyjaciel). możesz nieco go spowolnić, jeśli zrobisz długie wznoszące uuuoooaaa - kiedy wystrzelisz na powierzchnię, kierując się w stronę podstawy instalacji (jeszcze nie minęło echo tych słów, a już czujesz, jak dźwięk uuuoooaaa - niesie cię w górę, by po chwili, z płynną zwinnością wypluć z rozświetlonej instalacji. jeszcze czujesz, jak potężna fala ziemskiej energii - wnika przez podstawę instalacji, strzelając w górę któregoś z wymiarów. inni też już stoją obok ciebie, rozglądając się na boki). to jest ten moment, kiedy myślenie czy mówienie o czymś - niczym się nie różni od zrobienia tego czegoś (mówi roześmiany Przyjaciel). myślę, że w tej chwili niemyślenie przyjdzie ci równie łatwo (uśmiecha się Przyjaciel). skorzystaj z tego i rozejrzyj się, zobacz, czy coś się zmieniło. jakby co, to wiesz, jak mnie znaleźć (mówi Przyjaciel, mrugając figlarnie)."

 

Uświadamiasz sobie, że jest już poranek, a nowy dzień budzi się do życia... Idziesz, a właściwie znajdujesz się - natychmiastowo wszędzie tam, gdzie zamierzasz... Patrzysz na pachnące kwiaty, lśniące pośród szeleszczącej zieleni... Krople perlistej rosy na liściach... Już jesteś obok drzewa, czując jego przyjemną powierzchnię i wsłuchując się w jego koronę rozśpiewanych ptaków... Wszystko wydaje się takie żywe... Takie czujące... Takie radosne... Mimo tej natychmiastowości, masz w sobie głęboki spokój i wyciszenie... Zrównoważone myśli i uczucia - układają się same z siebie - w łagodny i harmonijny przepływ... O, już stoisz obok strumyka, szemrzącego pluskającą po kamieniach wodą... Gdzieś widzisz postać, która pojawia się i znika, a czasem jest tu i tam... Czemu nie? Już stoisz obok Przyjaciela, podziwiając pogodny wschód słońca, a w tym samym czasie stoisz kilkaset kroków za znajomą sylwetką, spoglądającą na pogodny wschód słońca... To chyba Przyjaciel i ktoś jeszcze tam stoi... A wszystko aż świeci bogactwem kolorów, uczuć i zupełnie nowych wzorów i detali... Być może jest coś, co chcesz zrobić... Być może Przyjaciel podpowie Ci, co możesz zrobić... A być może wewnętrzny głos - czuwającej, śniącej Ziemi? Masz tyle czasu, ile potrzebujesz...

<< wstecz

dalej >>

Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki" - pobierz w PDF