Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki"

http://planetaziemia.net

ROZDZIAŁ 11.

WSTĘGOWCE

<< wstecz

dalej >>

Zajmij wygodną pozycję. Weź kilka komfortowych oddechów, żeby odsunąć niepotrzebne sprawy gdzieś na bok. Podążając za słowami pozwól, niech Twoja wyobraźnia sama podsuwa Ci obrazy i skojarzenia. Wiedz, że jest to całkowicie bezpieczne, bo w końcu jest to kolejne zwykłe opowiadanie, któremu Ty i tylko Ty - nadajesz wartość i znaczenie.

Jest ciepła, bezchmurna noc. Ścieżka prowadzi na płaskie wzgórze, skąd doskonale widać gwieździste niebo. Z jakiegoś powodu, to miejsce nazywają Platformą. Może dlatego, że ten fragment polany na wzgórzu - przypomina dużą, otwartą platformę w kształcie dysku? Odgłosy nocy ożywiają bezwietrzną atmosferę, wypełnioną zapachem przyjemnej zieleni i rześkiej świeżości. Z oddali widać już migoczący, ciepły blask i słychać odgłosy radosnych rozmów. Niektóre głosy już poznajesz. Przyspieszasz z nieskrępowaną ciekawością nastolatka, którego puszczono na nocne ognisko. Prosta droga powoli rozszerza się, wiodąc jakby nieco wyżej. Już widać coraz większą połać nieba, usianego lśniącymi punkcikami światła i przeplatanego odcieniami granatowej głębi. Budzą się w Tobie delikatne wspomnienia miłych uczuć. Już jesteś na górze, już wchodzisz na Platformę. Aż po horyzont - wzorzyste kropki jasnego światła. Widzisz sylwetki, spośród których zbliża się do Ciebie łagodna postać. Poznajesz. To Przyjaciel, który wyszedł Ci na przywitanie. Znasz go, tyle razem robiliście, tyle wspólnej radości. Czujesz jego jasność, która pogodą ducha - przepełnia już i Twoje wnętrze.

 

"...piękne dziś mamy niebo (mówi Przyjaciel, prowadząc cię do pozostałych), gwiazdy wyglądają jak żywe, prawda? jakby ich blask - skrywał w sobie odległą melodię znajomych uczuć i mglistych wspomnień. wydają się tak oddalone i niedostępne. ale fajnie by było tak polecieć do którejś z nich i zobaczyć z bliska, co się tam naprawdę dzieje, co? (pyta Przyjaciel).

właściwie czemu nie (ożywia się Przyjaciel), zaraz możemy się gdzieś tam udać. chcesz? (nieoczekiwana sugestia budzi w tobie dreszcz przygody, któremu wtóruje delikatny podmuch wiatru, jakby zbudzonego ze snu). widzę, że chyba tak. inni też nie mają nic przeciw. a zatem polecimy razem. ale najpierw musimy zrobić małe przygotowanie, bo do takiej podróży trzeba zrzucić trochę zbędnego balastu i złapać odpowiedni klimat. tak jak balon, który potrzebuje specjalnej mieszanki lekkiego powietrza, żeby latać. chodź, tam po środku będzie idealnie (Przyjaciel pokazuje na jaśniejszy, jakby czymś rozświetlony obszar, do którego kierują się już pozostali). oczywiście na upartego można i bez przygotowania, ale nie chodzi o to, co można, tylko o to, co wyjdzie, jeśli się to zrobi w określony sposób.

kiedy oddalasz się od Ziemi (zaczyna wyjaśniać Przyjaciel), powstaje potencjał, tak jak pomiędzy okładkami kondensatora. wirująca energia działa z kolei jak uzwojenie cewki, a twoje ciało jak półprzewodnikowy układ tranzystorów. kiedy dodasz wszystkie opory po drodze - te faktyczne i urojone, otrzymasz generator z filtrem i wzmacniaczem wibracji. ale żeby płynął prąd i powstał harmonijny rezonans - elektryczny obwód ducha musi być odpowiednio zamknięty. oczywiście jest to jeden ze sposobów patrzenia na to wszystko (figlarnie uśmiecha się Przyjaciel, patrząc czy cokolwiek z tego rozumiesz). zrobimy coś, co tymczasowo połączy nas nićmi uwagi (tłumaczy Przyjaciel, klepiąc cię po ramieniu). kiedy podróżujesz po odmiennych terytoriach, dość łatwo jest się trochę pogubić - zapomnieć o celu podróży, o planach i o innych towarzyszach. przypomnij sobie, ile razy "w trakcie" oraz "po" - wychodziło ci inaczej niż "było w planach przed" (uśmiecha się figlarnie Przyjaciel). jeśli połączymy się takimi nićmi uwagi, wtedy będziemy cały czas wiedzieć o swojej obecności. poza tym, będziemy połączeni z Ziemią, przez co nasze wibracje nie ulegną przeogniskowaniu na jakiś egzotyczny klimat. jako uczniowie kosmosu, nadal jesteśmy dziećmi Ziemi.

stań tutaj (mówi Przyjaciel, ustawiając cię na obrzeżu jasnego okręgu, wokół którego gromadzą się już pozostali) i poczuj grunt pod swoimi stopami. poczuj to, na czym stoisz. kiedy czujesz naturalne połączenie z Ziemią, to co ziemskie - płynie przez ciebie swobodnie. ty i Ziemia jesteście z tej samej materii. w jednym sensie, Ziemia jest przedłużeniem ciebie, a w innym - ty jesteś przedłużeniem Ziemi. kiedy czujesz obecność Ziemi pod stopami, Ziemia też lepiej czuje twoją obecność. kiedy wszyscy już się ustawią, pierwsze co zrobimy, to taki zamknięty obwód - kładąc na sobie ręce (tłumaczy Przyjaciel, kładąc ci dłoń na plecach między łopatkami). pierwsza zasada jest taka, żeby albo zawsze prawa dłoń była wyżej, albo zawsze lewa, ale na tej wysokości (mówi Przyjaciel, pokazując odcinek klatki piersiowej). kiedy patrząc z góry, nasza wspólna wibracja płynie od prawej ręki do lewej - nasz krąg wiruje w prawo, a jeśli lewa dłoń jest niżej - to energia idzie w dół, jak taka wkręcana śruba. podobnie zresztą, gdy krąg wiruje w lewo, a niżej znajduje się prawa dłoń. nam chodzi o to, aby skierować wspólną energię światłodźwięku do środka Ziemi. prawy i lewy wkręt różnią się od siebie, dlatego najpierw ułożymy dłonie na jednej wysokości i zobaczymy co się będzie działo. ale dłonie tak obok siebie (pokazuje Przyjaciel), nie jedna za drugą. chodzi też o to, żeby energia nie uciekała nam ani do wewnątrz, ani na zewnątrz, tylko pokazała swój naturalny kierunek. poczujesz i zobaczysz.

aby poruszyć wibrację światłodźwięku, najpierw potrzebne jest odpowiednie uczucie. najprościej jest zacząć od nieskrępowanej radości i pogodnego szczęścia (mówi Przyjaciel, gdy już stoicie w kręgu z rozpostartymi ramionami). znasz po swojemu ogólne koncepcje co do takich uczuć, masz też swoje doświadczenie ukryte we wspomnieniach i marzeniach. użyj tego i zobacz, jak w twojej klatce piersiowej gromadzi się ciepłe, złote światło. dużo przyjemnego, radosnego światła. możesz zacząć przy tym mruczeć spokojne mmm. ten dźwięk zacznie scalać naszą obecność (wyjaśnia Przyjaciel). biorąc głębokie oddechy, możesz już zacząć mruczeć takie długie otwarte ooo (mówi Przyjaciel po chwili). kiedy skupisz się na swoim sercu, będzie ci łatwiej się otworzyć (wyjaśnia Przyjaciel, na tle delikatnie rozbrzmiewającej melodii mruczących dźwięków, przeplatających się ze sobą, jak nici ze światła). jak się rozbujasz, zacznij głośniej, ale staraj się zachować rezonans z tym, co słyszysz. niech to będzie nasz wspólny dźwięk. śmiało.

(już po kolejnym oddechu, uczucie rozpierającej radości, natchnione rozbrzmiewającym wokół dźwiękiem, nakłania cię do wydobycia własnego ooo... gdy to robisz, słyszysz pulsujący dźwięk, złożony ze współgrających tonów, który wybrzmiewa wokół ale i wewnątrz... jakby dźwięk rozchodził się prosto z klatki piersiowej... jakby był wszędzie... i jeden wspólny... wibracja wesołych mrówek, karmionych twoją pogodną radością - rozbiega się po całym ciele, dotykając nawet palców u dłoni... zaczynasz widzieć, jak światłodźwięk staje się jaśniejszy, podobnie jak rozpierające cię, narastające radosne uczucie... czujesz, a nawet widzisz, jak fala mrowiącego światła - wiruje w waszym kręgu... odcienie radości, tej twojej i tej od innych, płyną przez was, wirując coraz mocniej...).

śpiewaj dalej. teraz nasze wibracje są ze sobą połączone. już wiesz, w którą stronę płynie światło? (pyta Przyjaciel) tam gdzie ono płynie - daj dłoń nieco niżej. górna dłoń niech zostanie na wysokości serca. i połóż obie dłonie na plecach sąsiadów (kiedy to robisz, czujesz jak ciepły blask rozświetlonej wibracji dotyka twoich pleców na wysokości serca i nieco niżej). teraz pozwól, niech wirująca energia popłynie w głąb Ziemi, aż do jej centrum, aż do samego serca. (wirujące fale światłodźwięku łagodnie zaczynają cię opływać, kierując się delikatnie w dół... nakarmione światłem i szczęśliwością, mrówki wędrują radośnie, wnikając przez twoje stopy w grunt, jakby odpływając gdzieś niżej... otwarte ooo, melodyjnie przechodzi w głębokie uuu, wymieszane z aaa i powoli milknie, jakby w oddali). mrówki poszły do wnętrza Ziemi. za chwilę dostaniemy skafandry ochronne. zróbmy trochę większy krąg i wyciągnijmy je.

zrób teraz krok do przodu (tłumaczy Przyjaciel) i pochyl się, kierując ręce przed siebie, takim gestem do dołu. a kiedy będziesz cofać się do tył, unoś rozpostarte ręce do góry, jakby coś podnosząc otwartymi dłońmi - i przenieś skupienie w stronę nieba nad sobą. kiedy podnosisz ręce i wzrok, zrób takie długie rosnące uuuoooaaa. to jest język Ziemi. (krok w przód i w dół, krok w tył i zaczynasz robić swoje uuuoooaaa... jeden raz, i jeszcze raz, kątem oka widzisz, jak inni robią to samo. słyszysz ich radosne okrzyki, jak zlewają się w jedną fontannę tryskającego światłodźwięku, który wypływa ze środka okręgu coraz mocniejszym światłem... nagle widzisz, jak spod Ziemi wyskakują ogromne świetliste bąble). chyba mrówki dotarły do celu. łap bańkę i wskakuj w nią, to twój skafander. nie bój się, te nigdzie nie odfruną, a starczy dla wszystkich. Ziemia dostała od nas dużo pogodnej radości i jej Serce posyła nam pozdrowienia (mówi Przyjaciel, wskakując w wyłaniającego się świetlistego bąbla, który natychmiast otula go swoim blaskiem, dopasowując się do sylwetki... kiedy widzisz kolejnego bąbla, jak wyłania się spod gruntu, mimowolnie robisz to samo... łagodne uczucie delikatnej jasności i przedziwnego skupienia - przenika przez ciebie, nadając ci lekkości). wszyscy mają skafandry, więc właściwie możemy już lecieć... (zewsząd wyłania się bezgłośne uczucie... jakby szeptało - "miłej zabawy moje dzieci...")

podążaj za mną (mówi Przyjaciel). jak chcesz, możesz lecieć z przodu, bo trasa jest już wyznaczona. energia, jaką razem zbudowaliśmy - będzie trzymać nas wszystkich na właściwym kursie. żeby się unieść, użyj intencji serca, nie siły (pogodny impuls, niosący odczucie ruchu - wzbija cię w powietrze... czujesz, jak każda cząstka ciebie - zaczyna wypychać cię w górę... swobodnie i bez napięcia). skup się na wznoszeniu i na uczuciu intencji serca, która to zrobi za ciebie. (coraz wyżej i wyżej... patrzysz już tylko przed siebie... w dal, w stronę małego punktu światła... płyniesz coraz szybciej, odczuwając obecność pozostałych, jak pląsają wokół... lecicie już tak szybko, że widzisz przed sobą jakby mknący tunel, wzdłuż którego wszyscy razem płyniecie przed siebie... na jego końcu promienieje punkcik światła, jaśniejący tęczowymi kolorami migoczącymi w waszą stronę... szybciej i szybciej... i coraz bliżej... kula lśniącego światła przed wami - jest coraz większa, a jej promienie - rozjaśniają twoje wnętrze ciepłym, przyjemnym blaskiem jakiejś radosnej obecności, że ktoś tam jest, że coś tam się dzieje... kula światła jest coraz bliżej i prawie wypełnia całe pole widzenia... jasność i blask - przenika przez twoje uczucia ciepłą wibracją, a lekki opór, niczym narastające ciśnienie - sugeruje, że właśnie docierasz do jakiejś granicy... silny rozbłysk światła i milcząca eksplozja ciszy - otwiera przed tobą rozległą przestrzeń, która wyhamowuje wasz ruch niemal do zera. unosicie się miękko w stanie zawieszenia, płynąc przed siebie pogrążeni w pustym mroku... jest ciemno, ale jednak jakoś inaczej).

...dotarliśmy na miejsce (głuchym głosem, jakby zanurzonym w jakimś dziwnym skupieniu, mówi Przyjaciel). teraz musimy wypatrywać. gdzieś w pobliżu są ci, których szukamy. wsłuchaj się w siebie, i poczuj jak odbierasz otoczenie. daj znać, jak poczujesz jakiś "kierunek", że coś tam jest inaczej. (powoli dociera do ciebie, że gdzieś przed wami coś jest). zbliżmy się tam (mówi Przyjaciel, kierując skupienie ruchu w stronę dziwnej podłużnej plamy).

...dobra, czas na zwiad, przyjrzyj się uważnie temu co widzisz. (patrzysz na coś, co wygląda na pofałdowane wstęgi rozrzedzonej materii, które powoli płyną w górę, niesione bezgłośnym szelestem falującego szumu. coś jakby delikatnie poskręcane przeplatające się szale, utkane z matowego piasku. dziwne fale - majestatycznie pną się w górę, niczym potargany strumień oparów, omiatający wszystko co napotka po drodze).

...spróbuj od góry (unosisz się w górę, wyprzedzając czoło fali i ustawiasz się dokładnie na jej drodze. wstęgi zwinnie rozstępują się, delikatnie omijając cię idealnym łukiem, bez żadnego nawet muśnięcia i znów suną splecione razem. próbujesz dotknąć któregoś włókna, ale nitki matowego światła unikają kontaktu, jakby wyprzedzając twoje zamiary... jakby robiły to celowo i świadomie, a jednocześnie jakby ich ruch wynikał z naturalnej trasy, kreślonej falującymi wstęgami).

...interesujące prawda? rozciągnij się trochę i przyjrzyj się uważnie (podążasz za wskazówką, rozciągając swoje skupienie do stanu większej subtelności. przyglądasz się uważnie pojedynczej falującej wstędze, podążając za jej ruchem. powoli dostrzegasz, jak wyłania się z niej delikatny zarys obrazu albo sekwencji klatek, połączonych w ruchomy film. widzisz niewyraźnie coś, jakby piaskową pustynię, słoneczne niebo, odległe góry i kilka zielonych jakby kaktusów. obraz tak jak się pojawia, tak zanika).

...zobacz, że te rozwijające się wstęgi, one płyną razem, ale żadna nie dotyka drugiej (właśnie dociera do ciebie, że te sekwencje obrazów - płyną w jednym wspólnym tańcu, razem ale oddzielnie, w harmonii i jednym kierunku, ale każde włókno swobodnie podąża swoją ścieżką).

...chcesz poznać co się za tym wszystkim kryje? (pyta Przyjaciel). oddal się trochę od tego pasma energii i chodź tu. będzie nam łatwiej, jeśli zrobimy to razem (płyniesz w stronę Przyjaciela, oddalonego nieco od falujących warkoczy energii). jeśli trafiasz na coś, co wydaje się niejasne i kończą ci się pomysły, możesz się "rozciągnąć" tak, aby ogarnąć wszystko, chociaż na moment. taki przebłysk głębszej całości - da ci nowy punkt zaczepienia. rozluźnij kontrolę swojego skupienia... i pozwól niech uczucie intencji rozciągnie twoje czucie, jakby dostrajając się do ledwie wyczuwalnej wibracji... otwórz się na cokolwiek, co się pojawi... i pozwól, aby pojawiło się cokolwiek... (w tym momencie dociera do ciebie, że widzisz jakąś jasną, jakby substancję albo jakby naelektryzowanie, w którym są zanurzone falujące wstęgi. zaczynasz także odczuwać jakieś świadome działanie, które stoi za tym wszystkim). spójrz w dół, przyjrzyj się podstawie (kiedy kierujesz tam uwagę, dociera do ciebie, że widzisz coś w rodzaju ledwie wyczuwalnej kuli, taki jakby kociołek, z którego unoszą się te wszystkie dziwne warkocze energii. dziwne budzi to uczucia, bo sprawia wrażenie, jakby wstęgi ciągnęły kulę do góry).

...tam jest cel naszej wizyty (mówi Przyjaciel, kierując uwagę w stronę obiektu, który przybrał jakby bardziej solidną postać. zbliżasz się z pozostałymi w stronę kulistego obiektu, unoszącego się powoli w górę. patrzysz, jak Przyjaciel znika z uśmiechem w środku. przenikając przez jakby ściankę, czy błonę energii - w twoim polu widzenia wyłania się obraz półkolistego pokoju, przypominającego nowoczesną bibliotekę z oszklonym sufitem. pozostali również się rozglądają wokół, a po środku widzisz grupę przyjaznych i pogodnych postaci, które uważnie się wam przyglądają, śledząc, co robicie).

witajcie (rozbrzmiewa ciepły głos). cieszymy się, że tak sprawnie wam to poszło. jesteśmy badaczami, poszukiwaczami przygód, podróżnikami, tak jak wy (mówi głos, jakby wyprzedzając pytanie). czujcie się jak u siebie. zapewne zastanawia was trochę wystrój wnętrza. wasza pamięć posiada pewne skojarzenia dotyczące tego, czym się zajmujemy. a ponieważ zbieramy dużo informacji, obraz biblioteki w stylu planetarium - wydaje się najbardziej odpowiedni do sytuacji. dostroiliśmy go tak, aby każdy odbierał mniej więcej to samo i w podobny sposób (kontynuuje głos, dobiegający od jednego z gospodarzy). kiedy przybyliście do naszego obszaru, wasza świadomość musiała się wpierw dostroić, dlatego odbieraliście tylko uczucie świadomej obecności i pustej, ciemnej przestrzeni. byliśmy ciekawi, czy nas znajdziecie. odkryliście nasze wstęgi rzeczywistości. później odkryliście kolejną warstwę, jakby spoiwo, które to wszystko łączy w całość. i wreszcie dotarliście na nasz... skromny statek (wyjaśnia ktoś, kto wygląda na przedstawiciela czy kapitana). nie dziwcie się, że widzimy waszą percepcję, wy przecież widzicie naszą.

pewnie jesteście ciekawi, co to za wstęgi, które znaleźliście wkraczając do naszego obszaru (kontynuuje przedstawiciel, wskazując na przezroczystą kopułę sufitu, na którym widać coś jakby falujące smugi albo świetlistą zorzę). to jest coś w rodzaju "perceptum mobile", silnik, który napędza nasz statek. ale działa trochę inaczej niż się wydaje. to, co na zewnątrz wygląda jak pofałdowane wstęgi, wcale nie jest plikiem fal, płynących w przestrzeni. jest to energia, która wyłania się na górze, a która rozprasza się, zanikając na dole. zaś sam statek, choć sprawia wrażenie przyklejonego do ogona tych fal, tak naprawdę wcale się nie porusza i jednocześnie zachowuje równomierną pozycję w stosunku do członu wstęgowych warkoczy. z początku może to się wydawać skomplikowane, ale musicie zrozumieć, że nasz obszar jest nieco inny niż wasza czasoprzestrzeń. wasza percepcja zakłada, że jest to zwykła przestrzeń, rozgrywająca się na linii czasu, ale tak nie jest. pozwólcie, że wyjaśnię. naszą przestrzenią jest "potencjał nieograniczonych możliwości". wymiarem tej przestrzeni jest "poziom zaawansowania", dlatego podążanie "w górę" - oznacza sięganie do coraz bardziej skomplikowanych i rozbudowanych struktur urzeczywistnienia. przestrzeń sama w sobie jest niby-pusta, jak wasza próżnia. pozbawiona jakiegokolwiek opisu i kryjąca w sobie możliwość opisania jej na różne sposoby. niektóre wasze informatory powszechne nazywają to "światem niekonceptualnym" lub "fabryką rzeczywistości". oznacza to, że nasza przestrzeń jest wielką niewiadomą, kryjącą w sobie zagęszczony potencjał ciekawych niespodzianek. do badania tego potencjału używamy percepcji, tak samo jak wy. kiedy nasza percepcja zanurza się w morzu nienazwanego i nieznanego, następuje, jak wy to nazywacie, "reakcja chemiczna", i wyłaniają się rozmaite obrazy. kiedy coś się nowego wyłania, wtedy możemy to badać.

kiedy zanurzamy naszą percepcję w potencjale próżni, wyłaniają się wstęgi rzeczywistości. z waszej perspektywy, każda taka wstęga może wyglądać jak sekwencja ruchomych obrazów, ale każda wyłoniona wstęga jest w rzeczy samej odrębną rzeczywistością, odrębnym światem, a nawet kosmosem. przypomina to trochę wasze sny, ale my nauczyliśmy się je podtrzymywać i rozwijać, żeby móc je badać bardziej dogłębnie i całościowo. każde zanurzenie percepcji wywołuje coś zupełnie nowego, niektórzy badają kilka takich rzeczywistości równolegle i jednocześnie. badanie polega na doświadczaniu każdego aspektu urzeczywistnionego potencjału. kiedy ktoś bada, na przykład pustynię (kontynuuje przedstawiciel), to wtedy jego świadomość łączy się i wyraża poprzez każdą formę, jaka tworzy tę pustynię, w każdym jej aspekcie i na każdym poziomie. oznacza to, że badacz staje się każdym ziarenkiem piasku ocierającym się o inne ziarenka, każdym podmuchem ciepła, każdą cząstką wirującego powietrza, każdym promieniem słońca i tak dalej. rozciągając uwagę w ten sposób, możemy badać interakcje zachodzące pomiędzy poszczególnymi ekspresjami energii, jaka przekształciła potencjał w rzeczywistość. intensywność wstęgi zależy od tego, czy badamy coś dokładnie czy pobieżnie, a kiedy kończymy, obszar wraca do swojej pierwotnej nieoznaczonej postaci. kiedy badana rzeczywistość postępuje do przodu, wygląda to tak, jakby wstęga przesuwała się, ale to naturalne, bo każda wprowadzona zmiana oznacza, że badany fragment jest inny, niż był wcześniej.

zapewne zauważyliście, że wstęgi, choć płyną razem, każda z nich zachowuje się jak oddzielne włókno. faktem jest, że podróżujemy razem, ale każda ścieżka jest osobna. jesteśmy połączeni większą świadomością, poczuciem bliskości, które nas trzyma razem. poświata jaką widzieliście, jest spoiwem, które pozwala nam na wymianę nieliniową - to znaczy znamy zamiary innych, zanim następują działania, i nie musimy się nawzajem sprawdzać, żeby wiedzieć czy wszyscy płyniemy razem i we wspólnym kierunku. to dlatego możemy omijać potencjalne przeszkody (uśmiecha się przedstawiciel). czasem, wstęgi biegną bardzo blisko siebie, to znaczy - z potencjału wyłaniają się bardzo podobne do siebie światy. kiedy to ma miejsce, badamy w jaki sposób światy te mogą współgrać i komunikować się ze sobą, bez wchodzenia w kolizję. to jest taka sytuacja, jakby ktoś z was był otoczony światem, który odzwierciedla szczegóły i zmiany zachodzące w drugim świecie, biegnącym obok. i na odwrót - w drugim świecie zmiany kierowane są zgodnie z fluktuacjami tego pierwszego. musieliśmy opanować tę sztukę, żeby móc wspólnie podróżować. inaczej, każdy indywidualny odbiór byłby inny. nie wiem czy wiecie, ale wy - również działacie w ten sposób, co jest dla nas zaskoczeniem. sądzimy, że jest w waszym obszarze coś, co powoduje, że wasze pola dostrajają się do względnego współdziałania, mimo panujących tam zakłóceń.

kiedy my patrzymy na was, w jaki sposób wy - badacie rzeczywistość - dostrzegamy pewne podobieństwa, ale są też i różnice. na przykład, podczas gdy my podążamy "w górę", wasze fale percepcji rozprzestrzeniają się głównie na boki, niczym zakręcające się pierścienie wirującego dysku. waszym najbliższym porównaniem są "powtórki". sądzimy, że wynika to z własności obszaru w którym żyjecie, a który zakłóca swobodny dostęp do waszej biblioteki, ale być może są też inne powody których jeszcze nie rozumiemy. inną rzeczą, która nas odróżnia to to, że wasze fale bardzo często zderzają się ze sobą, wchodząc w interferencje. nasze wstęgi, z początku też wpadały na siebie, co powodowało wiele zabawnych nieporozumień i hamowało naszą podróż, bo musieliśmy rozwiązywać poplątane supły. ale dość szybko zorientowaliśmy się, że spoiwo wzajemnego rezonansu - dodaje najlepszego przyspieszenia wtedy, kiedy nasze włókna biegną blisko siebie, ale równolegle, nie wchodząc sobie w drogę. nauczyliśmy się wykorzystywać ten fakt. wasz potencjał wydaje się być bardziej wielowymiarowy od naszego, dlatego bardzo chętnie się z wami spotykamy i cieszymy się na takie wizyty. dzięki temu, możemy lepiej zrozumieć naszą własną drogę. co jakiś czas docierają do nas sygnały, które wykraczają poza nasze przewidywania, a które dotyczą czegoś, co można by nazwać "wielką zmianą". ale póki co - jest to dla nas zagadką.

miejsce, gdzie teraz jesteśmy (kontynuuje przedstawiciel), to co odbieracie jako kulisty dysk, statek czy bibliotekę - jest naszą centralną bazą przetwarzania i koordynacji danych, formą porozumienia i konsensusu. jest to taki obszar wspólnej rzeczywistości. tutaj następuje połączenie wszystkiego, co poznajemy - ze wszystkim, co już poznaliśmy. i tutaj podejmujemy wspólne decyzje i tworzymy nowe narzędzia. tutaj zachodzi też cały szereg reakcji, na wyższym poziomie - którego nie kontrolujemy, ale którego naturalną cechą - jest zdolność do samoorganizacji. planując podróż wiedzieliśmy, że jedną z rzeczy, jaka pozwoli nam się swobodnie poruszać - jest to, że przy pewnych gęstościach - pole świadomości ma skłonność do utrzymywania spójności i skupienia. zdecydowaliśmy się na tę wędrówkę, bo tam skąd pochodzimy, zrobiło się po prostu nudno. chcemy kiedyś tam wrócić, ze wszystkimi skarbami jakie napotkaliśmy na naszej drodze, ale na razie czujemy niedosyt i ciekawość. to chyba trochę tak jak wy? (uśmiecha się przedstawiciel). tak naprawdę, w tym miejscu jest tyle "statków", ilu podróżników, ale są one tak idealnie nałożone na siebie, że sprawiają wrażenie pojedynczego obiektu. sądzimy, że miejsce z którego pochodzicie - jest koordynowane podobną siłą jak to, co utrzymuje nasz "statek" we wspólnym obszarze. ale nie do końca jeszcze rozumiemy, jak to się dzieje, że dzielicie jedną, względnie spójną rzeczywistość. kiedy patrzymy na was, dostrzegamy, że dużo wysiłku wkładacie w to, aby rozbić tę spójność, a mimo to - bezskutecznie. gdybyście częściej kierowali wasze działania na wewnętrzne współdziałanie, być może wasza flota byłaby jedną z najlepiej zorganizowanych. chyba że macie inne cele? (z zaciekawieniem pyta Przedstawiciel).

opowiecie nam o sobie trochę więcej przy okazji. wasz przewodnik sugeruje, że czas już wracać, aby wasze wibracje mogły odpocząć od naszej odmienności. jeszcze nie wiemy, co to jest ból głowy, ale sądząc po informacjach jakimi dysponujemy, jest to jakiś rodzaj turbulencji, której warto unikać. mamy dla was coś na pamiątkę (mówi przedstawiciel, sięgając do regału. po chwili, każdemu daje coś, co wygląda jak lśniąca książka. ty również otrzymujesz jedną i dostrzegasz, że każdy chyba dostał inną). kiedy wrócicie do domu, może was to zainteresuje. jeszcze raz dziękujemy wam za wizytę. zawsze możecie odwiedzić nas znowu, następnym razem spróbujcie wejść w innym miejscu (kończy przedstawiciel, wskazując zagadkowo na zegar).

chodź (mówi Przyjaciel, kładąc dłoń na twoim ramieniu), już pora. wrócimy tą samą drogą, jaką przybyliśmy. (powoli unosisz się, opuszczając kulistą kopułę bibliotecznego planetarium, zawieszoną w ciemnej przestrzeni... pozostali dołączają, wyłaniając się w polu uwagi niczym wzory kolorowego światła, zamknięte w płynących kulach... statek powoli znika, odsłaniając jakby nieco barwniejsze wstęgi materii przecinającej faliście przestrzeń... oddalacie się, pozostawiając za sobą niewyraźne plamy światła... poruszacie się jak po sznurku, mimowolnie przyspieszając... mknąc jakby was coś prowadziło... łagodny rozbłysk światła podpowiada, że właśnie przekroczyliście granicę... przestrzeń znów wydaje się normalna... miriady gwiazd przesuwają się jak w tunelu... świecąca za wami kula staje się coraz mniejsza, a jej blask zanika... gdzieś z oddali, na wprost, odbierasz znajome uczucie... inni chyba też to wyczuli, bo przyspieszacie... znajome uczucie... jakby... Ziemia?... ze stanu zadumania wybija cię widok planety... blisko... coraz bliżej... tak, to już tu... widok jakby się rozmywa, a wokół robi się jasno... błękit... znajomy błękit nieba... i pachnąca zieleń... tak, to Platforma, właśnie docieracie do wzgórza... jest już poranek... ciepłe słońce oświetla polanę i wzgórze... miękko lądujecie na twardym gruncie).

dość długo lecieliśmy, ale widzę, że większość drogi powrotnej ci umknęła (uśmiecha się figlarnie Przyjaciel). szybko zużywasz skafander. ale to nic. choć przepustki turystyczne są tymczasowe (chichocze Przyjaciel), skafander tak naprawdę można w każdej chwili uzupełniać. jest on połączony z Ziemią, mimo iż tego nie widać. następnym razem, kiedy poczujesz że wpadasz w nieskupioną zadumę, to weź kilka oddechów, pozwalając ziemskiej energii napłynąć do twojego skafandra. albo złap kilka skafandrów na zmianę (klepie cię Przyjaciel po ramieniu). teraz jednak musisz się nieco uziemić. poskacz, wytarzaj się w trawie lub poszukaj jakiegoś drzewa do uściskania, albo strumyka żeby się opłukać. poczuj na nowo swoją ziemskość i skup się na tym (mówi Przyjaciel, pokazując na radośnie brykające sylwetki). uziemienie działa trochę jak chłodzenie na rozgrzane obwody. poczuj na nowo grunt. kiedy poczujesz Ziemię, ona poczuje ciebie i jeśli utrzymasz z nią pogodne połączenie, to otrzymasz to, czego akurat najbardziej potrzebujesz. z kolei przyniesione doświadczenie - zostanie jakby "skopiowane", i nawet jeśli ty o nim zapomnisz, to Ziemia będzie pamiętać. a nawet jeśli zechcesz, to pomoże ci je przetrawić na coś bardziej jadalnego. oczywiście na tyle, na ile je sama zrozumie. ale teraz przejdź się i poszukaj drzew albo wody."

 

Łagodnym spacerem schodzisz ze wzgórza, kierując się w stronę pobliskiego zagajnika. Ciepłe słońce muska Twoje policzki swoim przyjemnym blaskiem, a szumiąca zieleń śmieje się radośnie odgłosami ptaków i zapachem kwiatów, które mijasz po drodze. Bezchmurne niebo zapowiada kolejny radosny dzień. Z oddali dobiega Cię szmer strumyka i szelest liści targanych podmuchami wiatru. Idź za głosem serca... Wsłuchaj się w przyrodę... W głosy Ziemi...

<< wstecz

dalej >>

Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki" - pobierz w PDF