Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki"

http://planetaziemia.net

ROZDZIAŁ 12.

KLASTRY INTENSYWNOŚCI

<< wstecz

dalej >>

Biorąc kilka swobodnych oddechów, uwolnij niepotrzebne napięcia i zajmij wygodną pozycję. Skup swoją uwagę na świadomym podążaniu za słowami i baw się każdym kolejnym fragmentem, badając jego zawartość. Możesz udawać, jakby to było grać rolę główną - w poszczególnych scenach. Niech napływające obrazy i wrażenia - uzupełnią obraz historii, dodając wszystko to, co nie zostało zapisane. Niech wyobraźnia i uczucia podpowiedzą Ci, co możesz zrobić, o co zapytać. Albo po prostu - płyń z nurtem.

Jest pogodny, ciepły wieczór. Słońce już dawno znikło za horyzontem. Kiedy spoglądasz w górę - widzisz niebo usiane delikatnie pulsującymi gwiazdami, snujące się welony kolorowych mgławic i gęste skupiska migoczących perełek światła. Bije od nich ledwie wyczuwalny blask, którego melodia tworzy niepowtarzalny klimat, mieszający się z subtelnym ruchem powietrza, niosącego zapach - nagrzanych jeszcze słońcem - kwiatów i trawy. Szum wiatru wymieszanego z szelestem liści - ożywia atmosferę, nadając jej uczucia rozwijającej się mocy. Czuć, jakby dużo się działo, mimo że niewiele widać pośród odcieni nocy. Idziesz na znajome wzgórze, gdzie zawsze spotykasz się z innymi. Ktoś nazwał to miejsce Platformą i tak już zostało. To właśnie tam, pośród tych, z którymi czujesz się bezpiecznie, za każdym razem dzieje się coś fajnego, jakaś nowa przygoda. Co będzie tym razem? Z oddali słyszysz znajomo brzmiące głosy, pogrążone w beztroskiej zabawie - i to dodaje Ci pogody ducha. Przyspieszasz. Po chwili, jesteś już na skraju wzgórza, na którego skarpie widzisz roześmiane sylwetki. Idziesz w ich kierunku. Już rozpoznajesz Przyjaciela, który zauważył Ciebie i zbliża się w Twoim kierunku. Po ciepłym przywitaniu - już zmierzacie w stronę Platformy, by przywitać się z pozostałymi.

 

"...ale dzisiaj pogoda, co? aż by się chciało wyskoczyć z siebie, stanąć obok i jeszcze raz wyskoczyć (śmieje się Przyjaciel). moment mocy jest teraz (mówi Przyjaciel, żartobliwie jakby naśladując kogoś), zatem idziemy po światło. (wszyscy buchają gromkim i zaraźliwym śmiechem, a Przyjaciel mówi dalej, wskazując gdzieś na niebo) tam chyba mają go pod dostatkiem (patrzysz na skupisko jaśniejących gwiazd). właściwie, można by zajrzeć do naszych sąsiadów, co tam cieka-wego porabiają (dodaje Przyjaciel, z nutką udawanej zadumy). zatem nie marnujmy czasu i chodźmy. trzeba się przygotować i heja.

użyjemy instalacji (po chwili zaczyna wyjaśniać Przyjaciel). to przygotowanie nie jest konieczne, ale bywa pomocne. przygotowanie dostarcza dodatkowych punktów oparcia i w przypadku turbulencji - działa jak kotwica lub przeciwwaga (obrazuje Przyjaciel). jeśli w momencie zakłóceń - twoja uwaga nie ma innych punktów zaczepienia, wtedy cała energia przeważnie idzie w mało potrzebne sprawy i zakłócenia robią się jeszcze bardziej odczuwalne. a wiesz jak to się zwykle rozwija (pyta Przyjaciel, uśmiechając się). instalacja angażuje te obszary ciebie, w których mogą wystąpić trudności. czyli myślenie, uczucia, komfort związany z fizycznością, ruchem lub niepewnością. ta instalacja jest już w pewnym sensie gotowa, bo biblioteka Ziemi działa niezależnie od czasu i przestrzeni. ale musimy ją jeszcze połączyć z naszym doświadczeniem. aby to zrobić (kontynuuje Przyjaciel), użyjemy wyobraźni, uczuć, koncepcji oraz wszystkiego tego, czym doświadczamy. zaczniemy od koncepcji dotyczącej instalacji, aby wyobraźnia mogła wytworzyć coś, co pozwoli objąć ten pomysł rozumem. poprzez badanie koncepcji i obrazów, pojawią się rozmaite uczucia i skojarzenia. to jest proces rezonansowego formowania. jeżeli odpowiednio pokierujesz przepływem wrażeń, wtedy instalacja stanie się na tyle intensywna, aby móc dać ci oparcie, kiedy natrafisz na niekontrolowane oddziaływania. są chwile, kiedy płynie się z nurtem, a są takie, kiedy warto podjąć ster. instalacja jest jak dobry autopilot.

ponieważ od urodzenia jesteś na Ziemi i twoje obecne życie wywodzi się z Ziemi - jesteś częścią Ziemi (mówi Przyjaciel, zmieniając temat). a więc wyrażasz swoje ja - poprzez wzory energii ziemskich, obojętnie co o sobie uważasz. ponieważ jesteś przebudzonym snem Ziemi, wszystko co tworzysz - jest także jej wytworem, a wszystko co jest możliwe dla Ziemi - jest możliwe dla ciebie. kiedy wychodzisz poza swoje ograniczenia, Ziemia robi to także. kiedy Ziemia wychodzi poza swoje ograniczenia, wtedy wszystko staje się dla ciebie jasne w nowy sposób. dwie, dość często mylone ze sobą rzeczy, to zrozumienie i akceptacja (mówi Przyjaciel). tylko ty wiesz, w jaki sposób rozumiesz swoją ziemskość, ale tylko akceptując ją - możesz wykroczyć poza ograniczenia, które nazywasz ziemskimi (uśmiecha się zagadkowo Przyjaciel).

kiedy zajmiemy się instalacją, jej "schemat" wejdzie w rezonans ze wszystkim podobnym, co już zostało - albo dopiero zostanie zapisane w bibliotece Ziemi (wyjaśnia Przyjaciel). niektóre pomysły odnajdują oparcie w bardzo wyrafinowanych konstrukcjach (dodaje Przyjaciel). załóżmy, że w bibliotece Ziemi - jest odciśnięty schemat jakiejś fajnej superinstalacji. kiedy w trakcie swoich poszukiwań natrafiasz na coś, co jest choćby trochę zbliżone do takiego pierwowzoru, wtedy siła wytwarzanego rezonansu przyciąga twoją uwagę i zaczynasz balansować pomiędzy odtwarzaniem schematu, a dodawaniem własnych elementów. jest też możliwe, że siła rezonansu już wcześniej pobudziła twoją uwagę, kierując ją właśnie na taki, a nie inny tor poszukiwań (dodaje Przyjaciel). schemat instalacji jakiej używasz, możesz modyfikować poprzez wzmacnianie rezonansu w tych obszarach, w których uznasz, że wątpliwości są zbędne. rezonans jest akceptacją. opór jest taką samą siłą twórczą jak akceptacja, tyle że działa w przeciwnym kierunku. kiedy dajesz sobie pozwolenie na akceptację, wtedy wkraczasz do świata, jaki kryje się za tym porozumieniem. no, skoro już wiesz co i dlaczego, teraz zajmiemy się szczegółami (mówi Przyjaciel). dla wygody, zrobimy duży krąg, tam na środku. chodźmy.

użyjemy teraz uczuć, światła, ruchu i dźwięku - aby zrobić trzy rzeczy (mówi Przyjaciel, podczas gdy pozostali zbierają się w kręgu, szukając sobie swojego miejsca). po pierwsze - połączymy różne poziomy doświadczania w jedną wspólną przestrzeń i pobudzimy je. po drugie - pozwolimy, aby nasze prywatne doświadczenia stały się wspólne, przez co połączymy się nićmi uwagi. po trzecie - przemówimy językiem Ziemi, łącząc się z jej wsparciem. to jest nasza instalacja. jej symbolem - będzie wyłaniająca się z Ziemi, duża konstrukcja, przypominająca układ wirujących i połączonych form geometrycznych, złożonych z energii uczuć i światła. jest to dość popularny i skuteczny schemat instalacji, więc zamiast robić coś od początku, dostroimy "gotowca" do naszych potrzeb. pewnie zastanawiasz się nad dwoma pierwszymi punktami? (pyta Przyjaciel, kontynuując) na co dzień, ponieważ od urodzenia masz ciało - postrzegasz siebie jako osobę zamkniętą w pewnych granicach. dorastając, granice własnego ciała przeniosły się na granice uczuć i na granice ja zamkniętego w głowie. są chwile, kiedy takie granice się przydają. ale są momenty, kiedy ograniczenia zaczynają zawadzać. tylko co się stanie, kiedy rozbijemy tę skorupkę, prawda? (uśmiecha się Przyjaciel). są rzeczy, które utrzymują swoją spójność dzięki zewnętrznej powłoce, ale są też formy, które scala niewidzialna siła, podobna do grawitacji. to tak, jak porównać jajko i słońce. albo masz skorupkę, która cię chroni przed uszkodzeniem, albo masz w sobie siłę, która rozpuszcza lub spala to, co znajdzie się w jej zasięgu. oczywiście możliwości jest więcej (uśmiecha się zagadkowo Przyjaciel). na początek, powiedzmy że możesz być zamkniętą w swoich granicach osobą, która odczuwa swoje granice i w ten sposób je wyznacza. ale możesz też być otwartą obecnością, która nie ma granic, a mimo to - pozostaje spójna i ześrodkowana.

zbuduj w sobie uczucie pogodnej nieskrępowanej radości (mówi Przyjaciel, gdy wszyscy stoją już w kręgu). takiej świetlistej i rozpromienionej radości. ale skup się na tej radości w swojej klatce piersiowej. niech to będzie radość płynąca z serca, taki wewnętrzny uśmiech. jeśli źródło tego uczucia ucieka w górę, to możesz użyć swojego dźwięku, coś z melodii pomiędzy ooo lub uuu albo aaa, aby je z powrotem ześrodkować w sercu. serce - łączy wymiar wibracji z wymiarem uczuć nieco inaczej niż głowa (wyjaśnia Przyjaciel). takie rozpierające we wszystkich kierunkach uczucie sprawia, że twoje granice zanikają. w ten sposób, twoje uczuciowe ja - staje się otwartą "obecnością" i może płynąć swobodnie. mieć uczucia znaczy - wyrażać je, doświadczać, przekształcać i badać, bez konieczności zamykania ich w sobie czy wokół siebie. otwarta obecność - nadal sama decyduje, jakie uczucia ją interesują, mimo że nie posiada granic. kiedy uczucia wyłaniają się z niej - lub swobodnie przypływają i odpływają - wtedy jest otwartość bez granic, i można stać się większą całością o wielu sercach (dodaje Przyjaciel). nie obawiaj się, uczuciowe ja wchodzi w kontakt tylko z takimi uczuciami, jakie płyną z jego serca. inne nie wywołują żadnego wrażenia. rezonans uczuć. (kiedy śpiewasz, czujesz, jak świetliste uczucia - płynące na melodyjnej wibracji - mieszają się z innymi odcieniami pogodnej radości wokół... jesteś sobą, a mimo to - czujesz obecność pozostałych w sobie... dźwięk zdaje się płynąć prosto z klatki piersiowej... a właściwie przenika ją, bo już nie wiesz, który z tonów otaczającej melodii jest twój... ale melodia jest bardzo radosna i poszerzająca... czujesz, że wokół ciebie, a jednocześnie w tobie - płyną uczucia, które znasz od dawna jako swoje oraz uczucia, które uznajesz jako swoje, choć pierwszy raz je spotykasz... a jednocześnie pozwalasz im płynąć, bez zatrzymywania w pamięci... wiesz, że inni czują tak samo, choć każdy jest sobą...).

kiedy uwalniasz granice na poziomie uczuć, zobacz w sercu światło (kontynuuje Przyjaciel). zobacz jego lśniące kolory, to są odcienie twojej radości. skup się na tym świetle i pozwól, żeby wypełniło całą twoją uwagę. twoja uwaga zawsze szuka punktów zaczepienia, bo taka jest dynamika ciekawości. kiedy patrzysz w pogodne światło, wtedy umysł staje się tym światłem, a odczuwane myśli - stają się jasne i nie przywiązane. światło jest związane z dźwiękiem, dlatego możesz użyć dźwięku, szukając melodii na wysokim aaa lub w czymś pomiędzy uuu oraz iii. pozwól, żeby to światło wypełniło całą twoją głowę. twoja głowa ma związek z twoim sercem, a uczucia nie lubią pustki, dlatego lepiej jest wypełnić głowę światłem (wyjaśnia Przyjaciel). głowa nie lubi bezczynności, bo wtedy uwaga zasypia i przestajesz być, a nie o to przecież chodzi (dodaje Przyjaciel z uśmiechem). głowie jest obojętne, czy zajmuje się myślami, ideami, wyobraźnią czy światłem. kiedy głowa zajmuje się myśleniem, wtedy odczuwasz granice swojego umysłowego ja. a ponieważ kiedy wytwarzasz myśli - starasz się ich nie zgubić, wtedy te granice wydają się być sztywniejsze. jeśli głowa zajmie się światłem, wtedy odpuści myślenie i pozwoli odfrunąć myślom, które trzymała. jeśli chcesz uwolnić się od granic wytwarzanych w głowie, przestań myśleć. kiedy głowa przestaje myśleć, wtedy wypełnia się pustką i granice zanikają. ale ta pustka - jeśli nie ma w niej światła - jest wielką niewiadomą i dlatego trudno ją utrzymać. jeśli głowa jest wypełniona światłem, wtedy myślenie ustaje swobodnie, a ty nie masz granic. twoje umysłowe ja - staje się nieskończone, staje się otwartą obecnością, pozbawioną granic. kiedy myśli są nie przywiązane, wtedy jest obojętne skąd pochodzą, bo nie są tobą. głowa wybiera myśli swobodnie, może tworzyć cokolwiek zechcesz... (słuchasz płynących myśli... niby twoje... niby nie twoje... ale zgodne z tym, co czujesz, dlatego im pozwalasz... dźwięk wysokiego uuu, przechodzący w miękkie iii - świeci blaskiem jasnego światła... rozległej przestrzeni... bez granic...).

kiedy dźwięki płyną przez twoje ciało, wtedy stajesz się wibracją (kontynuuje Przyjaciel). wibracja płynie wszędzie tam, gdzie skierujesz swoją fizyczną uwagę, swoje odczuwanie kierunku, gęstości, przestrzeni. otwarte, rozluźnione ciało - nadal jest spójnym środkiem fizycznego ciebie, ale jego granice - stają się granicami tego, co czujesz i co wyznaczasz. w twoim ciele jest zapisana naturalna wibracja, określająca jego umowne granice, związane z delikatną tkanką, ale to ty masz klucz. teraz, przemówimy językiem Ziemi (mówi Przyjaciel). poczuj grunt pod swoimi stopami i zacznij śpiewać niskie aaa, takie uwalniające, niskie aaa. poczuj Ziemię, jako przedłużenie swojego ciała. pozwól, niech twoje wibracje połączą się z Ziemią, i uwolnij pozostałe napięcia. dobierając odpowiednio dźwięki, możesz się też oczyszczać z tego, co jest już dla ciebie zbędne. zbędne wibracje nie są złe, one po prostu już nie pasują do ciebie. Ziemia posiada specjalne energie, które działają jak bakterie. to co jednym szkodzi, innych odżywia, taka jest zasada ekosystemu. te "bakterie" - żywią się twoimi odpadami, wytwarzając z nich surowce wtórne, takie jak fizyczność. jeśli oczyszczasz się bez uprzedzeń, używając intencji oczyszczenia, to światło twojej intencji - działa jak specjalna pożywka dla ziemskich bakterii. to co uwalniasz, jest rozkładane i przetwarzane, a w zamian otrzymujesz to, co odżywia twój układ. zachowana zostaje równowaga ekosystemu.

jak już poczujesz, że masz oparcie w Ziemi (kontynuuje Przyjaciel), pozwól, niech twoja wyobraźnia ułoży w głowie obraz wirującej formacji, zbudowanej ze światła... zrób krok w przód, kierując ręce w dół... i poprzez niski dźwięk uuu - skieruj uczucie obrazu w stronę serca... krok w tył i ręce w górę... i wzrastający dźwięk uuuoooaaa... niech intencja serca wyłoni z Ziemi wirującą formację światła... (ze zdumieniem czujesz, że obraz który dopiero co był w głowie, zamienił się w coś, co teraz jak żywe - wyrasta przed tobą spod ziemi). jeszcze raz, krok w przód i w dół... do tyłu i w górę. i uuuoooaaa... (wirujące światło, wyłaniające się spod powierzchni - staje się jaśniejsze i poszerza się, nabierając intensywności...) jeszcze... (robisz kolejny ruch i wirująca konstrukcja - już w całości was otacza, zasłaniając pole widzenia... wokół panuje światło, mieniące się odcieniami tęczy w stronę złocistej bieli... rozległej przestrzeni towarzyszy uczucie pogodnego rozszerzenia i delikatne mrowienie jakby wiatru, ale bezgłośnego. poza jednorodnym światłem i zanurzonymi w nim postaciami, połączonymi ruchem energii - nie widać nic... od spodu - płynie uczucie pogodnej, ale wyważonej intensywności, której towarzyszy spontaniczna lekkość w działaniu... wiesz, że uczucie wypełnione radością, to Ziemia, która macha wam ciepło na pożegnanie przed odlotem). zmieniliśmy nieco wymiar (dobiega cię bezgłośna informacja, w której rozpoznajesz ciepłą obecność Przyjaciela), teraz go użyjemy. ostatni dźwięk może przypominać trochę ooouuuiii, wymieszane z uuuoooaaa... skieruj go w górę i pozwól zadziałać intencji serca. popłyń z nurtem.

(po chwili, strzelasz w górę jak pocisk, ale jednocześnie czujesz, że ruch płynie sam z siebie, prowadząc cię od środka... każdą swoją cząstką jesteś tym ruchem... tuż obok czujesz obecność Przyjaciela, a wokół mkną pozostali... powoli, przed wami wyłania się jakby tunel, na tle którego widać przesuwające się gwiazdy... a właściwie promienie światła... za tobą, Ziemia oddala się coraz bardziej, aż wreszcie staje się ledwie, ale jednak wyczuwalnym małym punkcikiem... dopiero teraz odbierasz, że mimo tej kosmicznej przestrzeni, usianej gwiazdami - wokół, jesteście nadal otoczeni wirującą energią... która was prowadzi... i jakby utrzymuje razem, ale spontanicznie... od wewnątrz... właściwie wiesz, że to jest wasza wspólna energia... uzupełniona o dodatkowy blask... jesteście częścią tej energii, która łączy was samym swoim istnieniem... poruszacie się coraz szybciej... w oddali, przed wami - wyłania się delikatnie pulsujące, jasne uczucie... ciepłe uczucie pulsującej intensywności, skryte jakby za czymś... powoli zanurzacie się w mgławicy, której mieniące się odcienie - przesłaniają wszystko inne... pulsujące uczucie z naprzeciwka staje się coraz silniejsze i zróżnicowane... jeszcze nie widzisz, ale już czujesz, że za moment - kolorowa mgła ustąpi otwartej przestrzeni... po chwili, zza mgły wyłania się jasna, rozległa przestrzeń, na tle której, w oddali i wokół - widzisz gwiazdy... ale dziwne jakieś są... kiedy przyglądasz się dokładniej, widzisz różnych rozmiarów świecące kule i skupiska światła. najróżniejsze kolory i odcienie, jedne mocniej świecą od innych. właściwie nie wiesz już, czy to promienieje od nich światło, czy też narastająca intensywność czegoś, co po prostu czujesz z ich kierunku).

...lecimy do centrum, (wypełnia cię łagodnie pulsujące wrażenie, jakby melodia zmieniającego się ciśnienia przepływających uczuć, z których każde podąża w swoją własną stronę. wraz z pozostałymi, podążasz za Przyjacielem, gdzieś w kierunku, gdzie błyskających światełek jest więcej i wydają się mocniejsze).

...jesteśmy na miejscu, (po chwili, widzisz przed sobą rozległą masę kul i skupisk światła, które pulsują, każde swoim światłem i we własnym rytmie, choć jakby zgrane w jednej, większej melodii intensywności i odcieni... zajmowana przez nie przestrzeń - wydaje się być ogromna...). teraz czekamy (mówi Przyjaciel).

mamy gości (po chwili, dobiega bezdźwięczny głos, kierowany jakby skądś do wszędzie. zewsząd - pojawia się uczucie świadomej, mnogiej obecności. skupiona uwaga kieruje się w waszą stronę, ale jakby bez większego poruszenia). przywieźli coś ciekawego? (skądś indziej pojawia się pytanie, adresowane do wszędzie). tego nie wiemy. jest ktoś zainteresowany, żeby z nimi zagadać? (płynie skądś z powrotem. zapada głuche milczenie. obecność przygasa, a melodyjne pulsacje - znów leniwie pompują swoje światło, nie zwracając na was uwagi. po dobrych kilku chwilach, coś gdzieś się ożywia. jakby mgliste światełko, płynie w waszą stronę, komunikując swoją obecność). to może ja. witajcie. wybaczcie moim towarzyszom tę niegościnność, ale tak to już u nas jest. praca, praca i jeszcze raz praca. prawie całe zainteresowanie jest skupione wokół wytwarzania rozmaitych gęstości (zawiadamia zbliżający się głos). nie utrzymujemy jakichś specjalnych kontaktów z innymi systemami, bo nie mamy do tego ciekawości. ale jak już ktoś nas odwiedza, to mówi się trudno, zawsze jest nadzieja, że nam przywiozą coś nowego, z czego można wytworzyć nowy rodzaj intensywności (kontynuuje głos, przyjaźnie badając waszą obecność). oh, przepraszam, chyba w waszym języku źle coś trochę zabrzmiało (mówi lekko zmieszany głos). miewamy tutaj czasem podróżników z zewnątrz, ale sami nie jesteśmy podróżnikami, bo nas to nie interesuje (kontynuuje głos, nadal lekko zmieszany). to znaczy, mamy inną naturę, a to co robimy, wynika z naszej natury i nadaje sens naszemu blaskowi (wyjaśnia, jakby bardziej zadowolony z siebie, głos). wytwarzamy intensywność i czerpiemy z niej to, co ona daje. wy to chyba nazywacie radością, ale radość płynie tylko z tych źródeł, które ją zagęszczają. pozwólcie, że was trochę oprowadzę, zanim przejdziemy do rzeczy (mówi głos, przybierając bardziej wyczuwalną postać). ale najpierw, oddalmy się trochę, bo wasze pole zakłóca pracę w centrum. poza tym, kiedy osiągną kolejny próg masy krytycznej, nastąpi transformacja i emisja nowych (mówi głos). poszukajmy swobodniejszych stadiów zagęszczania (kontynuuje głos, prowadząc was pośród olbrzymich, kulistych skupisk migoczącego światła).

nasz świat może się wydawać mało przyjazny i atrakcyjny dla kogoś, o tak bogatej różnorodności, jaką w sobie nosicie. ale całe nasze istnienie opiera się na tym, co tutaj widzicie. w pewnym sensie, próbujemy wrócić do pierwotnej całości (zaczyna opowiadać głos). na samym początku - był tylko punkt nieskończonej gęstości. ale z jakiegoś powodu - dokonał on pierwszej emisji i tak wyłoniły się odcienie. ponieważ minimalnie się od siebie różniły, nie mogły one wytworzyć jednorodnej intensywności. nie wiadomo skąd i dlaczego, ale pojawił się pomysł, aby każdy z odcieni budował własną gęstość. każda gęstość, po przekroczeniu pewnej masy krytycznej - pozwala osiągać jednorodność, dzięki której jest możliwe ponowne zjednoczenie. i faktycznie, kiedy odcienie osiągały próg gęstości, mogły się ze sobą łączyć w większe grupy. ale ponieważ odcienie były nieregularne, w trakcie wytwarzania intensywności - pojawiły się emisje wtórne. tak narodził się nasz świat. każda emisja sprawiała, że odcienie stawały się coraz bardziej zróżnicowane. z jednej strony - zauważono, że zróżnicowanie wynika z interakcji ze światem zewnętrznym, ale z drugiej - odkryto też, że niektóre odcienie mogą produkować lepszą intensywność, albo działać dużo sprawniej. ostatecznie zapadła decyzja, że obcy mogą nas odwiedzać, bo czasem przynoszą coś ciekawego, ale my nie będziemy ich odwiedzać, bo równie ważna jest nasza praca z tym co mamy, a nasze źródło jest tu.

powoli zbliżamy się do jednego z układów najmłodszej generacji (kontynuuje głos, podczas gdy przed wami wyłania się coś w rodzaju małego układu słonecznego, z gwiazdą centralną i mnóstwem mniejszych, i słabiej świecących, kulistych obiektów wokół). te systemy wykazują największe zainteresowanie obcymi, jak też cechuje je największa różnorodność odcieni. ich gęstość powinna być łatwa dla was do zniesienia, to znaczy, nie pozbawią was waszej tożsamości. zbyt długie przebywanie w pobliżu bardzo intensywnych skupisk sprawia, że obcy nasiąkają promieniowaniem i zaczyna im się wydawać, że są częścią naszego systemu (mówi głos, jakby z lekkim rozbawieniem). pozwalamy im zostać, choć trzymamy ich raczej na obrzeżu, ze względu na ich wrodzoną niejednorodność. ale dostaliśmy sygnał od waszego przewodnika, żeby was do tego nie namawiać.

to, co widzicie tutaj - jako kule kolorowo pulsującego światła - to nasze skupiska intensywności. w centrum znajduje się źródło tych mniejszych. zaś cały układ - orbituje wokół jeszcze większego. każde skupisko składa się z wielu osobnych obecności, które łączy wspólny, nazwijmy to - odcień. mamy różne strategie generowania intensywności. najczęściej spotykane konfiguracje, to kombinacje warstwowe, promieniste albo mieszane. są też spiralnoskrętne, ale rzadziej. widzę, że w waszym świecie znacie te wzory. mamy coś takiego, jak indywidualną postać, ale jest ona inna niż wasza. pojęcie fizyczności znamy z opowiadań. nasza forma jest jednorodna i przypomina coś w rodzaju płynu - albo gazu, zamkniętego w cienkiej błonie, zdolnej do zmiany kształtu. ta błona, to chyba trochę tak jak wy - kiedy widzicie siebie jako bryły. ale w naszym przypadku, przetrwanie w pojedynkę jest trudne, bo napięcie powierzchniowe błony zewnętrznej jest mało odporne na zakłócenia z zewnątrz. dlatego zbieramy się w grupy. w ten sposób, nasza wspólna ilość w stosunku do zajmowanego obszaru - sprawia, że nie potrzebujemy błony do ochrony. gęstość utrzymuje naszą spójność. techniki generowania intensywności są proste. im bardziej uświadamiasz sobie swoją obecność, w każdej swojej cząstce, tym więcej jest twojej obecności w danym odcieniu, a im więcej samoświadomej obecności zamkniętej w obszarze, tym większe ciśnienie. dostaję sygnał, jak wam to wyjaśnić. powiedzmy, że w waszej różnorodności wyłonicie "grawitację" albo "uczucie radości". kiedy już macie jednorodny odcień, który utożsamiacie ze sobą, jedni z was zatapiają się w nim, zapominając o innych odcieniach i wręcz o sobie, a inni - używają drugiego uczucia, wzmocnienia, przemnażają odcień przez wzmocnienie - i wczuwają się we wzmocniony odcień. u nas - jedni wbijają się promieniście do środka, a inni zacieśniają warstwowo wokół środka. kiedy odcień przekroczy pewną gęstość, wtedy już się nie rozprasza i zachodzą w nim różne reakcje, które emitują na zewnątrz coś w rodzaju blasku. kiedy gęstość osiągnie pewien próg, wtedy zmienia się jej geometria i wewnętrzne wzornictwo. to co u was przypomina koncepcję czarnej dziury (mówi głos, jakby szukając porównań), u nas - oznacza takie właśnie przejście z jednej jakości w drugą.

no, ale przejdźmy może do interesów. mamy coś, co może was zainteresować. wasza emisja mówi, że nosicie w sobie kilka odcieni, które lubicie zagęszczać. wasza emisja mówi, że są to uczucia i podaje jedno z nich, jako "czysta bezwarunkowa miłość". w naszym katalogu intensywności wytwarzanych obecnie - mamy całkiem sporą gamę uczuć. aczkolwiek nie rozumiemy waszego systemu łączenia, wartościowania i interpretacji tych kondensatów. ten wasz świat musi być chyba strasznie skomplikowany. wasza emisja mówi też, że macie coś, co mogłoby nas zainteresować. jest to "nieoznaczony potencjał nieskończonych możliwości". wydaje się, że jego materia będzie się znakomicie nadawać do dalszego zagęszczania. abstrakcji nie chcemy, bo już jest w trakcie kondensacji, poza tym abstrakcja to trochę trudna materia, bo trzeszczy. to co, mała wymiana? (pada pytanie). wielu podróżników tak robi, wy chyba też. poczekajcie chwilę (mówi głos, jakby odczytując wasze zainteresowanie), zaraz ktoś przybędzie z obszaru, gdzie zagęszczane są uczucia, zgodne z blaskiem waszej "czystej bezwarunkowej miłości". moglibyśmy się tam udać osobiście, ale wasza konfiguracja zbyt łatwo wpada w rezonans lub zamieszanie, kiedy trafia na intensywne uczucia.

wiecie jak handlować? (pada znienacka pytanie) oh, to znaczy - wiecie, w jaki sposób następuje taka wymiana? kiedy chcecie coś dać, musicie to wyłonić, otworzyć i pozwolić. wasza emisja mówi, że nie wszyscy wiedzą jak, ale dostaję sygnał od waszego przewodnika, że wystarczy że się otworzycie i pozwolicie na to, co się stanie, a wasz przewodnik będzie czuwać. wymiana polega na kopiowaniu albo na przenoszeniu. obie formy są równoważne i zależą od umiejętności albo konfiguracji. my sobie skopiujemy od was odrobinę nieoznaczonego potencjału nieskończonych możliwości, bo to bardzo dobry materiał (podkreśla głos), a w zamian - damy wam zagęszczony równoważnik czystej bezwarunkowej miłości. o, już niesie (mówi głos, odwracając się w kierunku zbliżającej się drugiej obecności o innym odcieniu). będzie pasować (oświadcza drugi głos, przekazując pierwszemu coś w rodzaju spłaszczonych zawiniątek wielkości dłoni i oddalając się z powrotem).

oto prawdziwe perły intensywności - czysta bezwarunkowa miłość (oznajmia prowadzący was głos, uchylając rąbek jednego z opakowań... spod którego natychmiast... bije tak silny blask... czystej bezwarunkowej miłości... pogrążonej w intensywnym świetle... że aż się rozpływasz w błogości...). są zapakowane (kontynuuje głos, domykając szczelnie pakunek), abyście mogli spokojnie otworzyć je u siebie, kiedy wrócicie do domu. wasz przewodnik mówi, że jesteście gotowi, więc otwórzcie się na moment, pozwalając na to, co się wydarzy (mówi głos, rozdając wam opakowania, z których mimo osłony - emituje ledwie wyczuwalny, przyjemny blask - czystej bezwarunkowej miłości). nie będzie bolało. (Przyjaciel daje znak, że możesz się otworzyć i pozwolić... gdy to robisz, po chwili uświadamiasz sobie, że odczuwasz coś, czego nagle zrobiło się ciut mniej... coś, co znasz, ale dopiero teraz rozpoznajesz... dopiero teraz zwracasz uwagę... choć nie umiesz tego nazwać... twoją jasność w tej kwestii - przesłania jakby niemożność skupienia i moment zapomnienia... po chwili, pojawia się uczucie ulgi, a przestrzeń, której na parę chwil zabrakło, wraca na swoje miejsce, promieniując dawnym uczuciem, że wszystko jest tam, gdzie powinno być... włącznie z zawiniątkiem, które trzymasz, a z którego, mimo osłony, bije delikatny blask... czystej bezwarunkowej miłości...). już po wszystkim. naprawdę gładko się z wami handluje (mówi głos, jakby lekko zmienionym odcieniem).

pozwolicie, że zabiorę teraz nieoznaczony potencjał nieskończonych możliwości do moich towarzyszy, bo już pewnie czekają. a chcemy zabrać się za wytwarzanie intensywności jak najszybciej. wy też już powinniście opuścić nasz obszar, bo szykuje się duża emisja i trudno będzie wam się upilnować, kiedy nastąpi. nie wiadomo, co się z niej narodzi. ustawię gęstość waszego czasu podróży tak, abyście mogli to zobaczyć, gdy dotrzecie do granicy naszego obszaru. to co, chyba czas się pożegnać (oznajmia głos w przyjaznym tonie). nie musicie nas odwiedzać, chyba że macie coś ciekawego (kontynuuje przyjaźnie głos, w geście ciepłego pożegnania). oh, to znaczy - przywieźcie jeszcze kiedyś coś ze sobą ciekawego (poprawia się zmieszany głos). wasz przewodnik mówi, że traficie z powrotem (rozjaśnia się głos na pożegnanie i jakby odwraca, odpływając w swoim kierunku).

(powoli zaczynacie się oddalać, spoglądając za siebie, w stronę olbrzymiego centrum nagromadzonych wokół siebie - skupisk kolorowego światła... jakby tą samą drogą, choć zupełnie inną okolicą, zmierzacie w stronę wyjścia... pośród skupisk intensywności - pojawia się odczucie ożywienia, przegrupowania... blask jednego z odcieni - pulsującego w oddali napięcia, jakby robi się jaśniejszy, silniejszy i przyspiesza... a uczucie pękającej bańki i rozładowania napięcia - sygnalizuje, że coś się wydarzyło... za wami wyłania się blask, jakby promienistej eksplozji, z której wylatują mniejsze kule i odpryski nieregularnych odcieni, strzelające we wszystkie strony - wszelkimi możliwymi gęstościami drżącej wibracji... nowy cykl rozpoczyna swoje istnienie, pulsując nieznaną dotąd intensywnością... podczas gdy ty i towarzysze - właśnie zanurzacie się we mgle, na granicy światów... czujesz obecność Przyjaciela, który jest tuż obok... i obecność pozostałych... i obecność ciepłych zawiniątek, które otworzycie w domu... i biała mgła... przed wami, zza mgły wyłania się normalna przestrzeń, pełna migoczących wokół gwiazd...)

poprowadzisz z powrotem? (pyta Przyjaciel) chyba jeszcze pamiętasz drogę, co? (śmieje się Przyjaciel). po prostu przypomnij sobie wzgórze i uczucia, jakie cię wiążą z tym miejscem - i skieruj się tam, skąd one płyną. daj sobie trochę czasu na powrót, żeby przejście nie było zbyt gwałtowne. gwałtowne powroty mogą trochę mieszać w głowie i w uczuciach. taki swobodny lot, uczucie oddalania się stąd i uczucie zbliżania do naszego wzgórza. w ten sposób, przestrajanie wibracji i skupienia uwagi staje się pełniejsze (wyjaśnia Przyjaciel... podążasz za jego wskazówkami i zaczynasz swobodny lot... inni lecą, kreśląc radosne spirale wokół... ciepłą obecność Przyjaciela czujesz tuż obok... otaczające kosmiczne niebo - zamienia się w tunel prędkości, a odległe gwiazdy - zaczynają wyglądać jak promieniste nici światła, przesuwające się z naprzeciwka... lecisz coraz szybciej, a to co za wami - oddala się coraz bardziej... staje się mniej wyczuwalne i niewyraźne... małe, białe kropki oddalającego się blasku... coraz bardziej czujesz otaczającą przestrzeń i ruch, który wypełnia każdą cząstkę ciebie... właściwie, jesteś tym ruchem, który mknie do przodu... uczucia dotyczące planety Ziemia i wzgórze - są dokładnie przed wami... wyłaniają się coraz bardziej, z rozległej przestrzeni kosmosu... są coraz silniejsze i wypełniają coraz większy obszar pola widzenia i uwagi... powoli pojawiają się znajome ziemskie wrażenia, zapachy zieleni i dźwięki natury... powiew wiatru, ciepłe słońce... już jest wzgórze... już lądujesz, a obok pozostali... o dziwo, jest późne popołudnie...). nie przejmuj się, intensywność zaburza upływ czasu, nawet tego fizycznego (mówi Przyjaciel). zajmij się teraz swoimi ziemskimi wibracjami. poczuj swoją ziemskość, dostrajając się do komfortu bycia tutaj. przejdź się, poczuj zapach świeżej zieleni, napełnionej duchem życia. obejmij jakieś drzewo lub połóż się na trawie i poczuj to. w razie czego - znajdziesz mnie w pobliżu."

 

Idąc pośród szelestu pobliskich drzew i trawy targanej wiatrem, czujesz przyjemne, ciepłe pulsowanie, coś jakby delikatne mrowienie światła... Odgłosy przyrody mieszają się z zapachem kwiatów... Szerokim łukiem, zmierzasz w stronę zielonej skarpy, naświetlonej blaskiem słońca... Gdy docierasz na miejsce, powoli kładziesz się na miękkiej trawie, szukając wygodnej pozycji, na plecach... Podłoże jest dopasowane idealnie do ciała... Przed sobą widzisz łagodny krajobraz i drzewa daleko na horyzoncie... Pod sobą czujesz Ziemię... Przypominasz sobie o czymś... Że teraz już możesz... Wyjmujesz zawiniątko... Serce rozpoznaje jego skrytą zawartość, napełniając się przyjemnym, ciepłym blaskiem... Jeśli chcesz teraz rozpakować swoją perłę, zrób to... I pozwól, niech reszta stanie się sama...

<< wstecz

dalej >>

Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki" - pobierz w PDF