Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki"

http://planetaziemia.net

ROZDZIAŁ 13.

KONSTRUKTOR ZASAD

<< wstecz

dalej >>

Zajmij wygodną pozycję i odsuń niepotrzebne rzeczy. Podążaj za słowami, pozwalając, aby rozwinęły przed tobą swój barwny scenariusz, z Tobą w roli głównej. Podążaj za odczuciami i po prostu badaj je, spisując, albo swobodnie uwalniaj wrażenia, oddając miejsce kolejnym scenom. Baw się. Zobacz, w jaki sposób możesz odkryć nowe tajemnice.

Jest późny wieczór, a właściwie już noc. Bezchmurne niebo usiane gwiazdami, ciepłe powietrze pachnące bujną i nagrzaną słońcem zielenią. Idziesz na znajome wzgórze, będące częścią większej polany, którą tak dobrze znasz. Miejsce, do którego zmierzasz, nazywają Platformą. Spotykacie się tam wieczorami i po nocach, opowiadając rozmaite historie i robiąc różne, ciekawe rzeczy. Lubisz to zgrane towarzystwo, bo wszyscy zawsze są w porządku i możesz na nich polegać. A zwłaszcza Przyjaciel. Czujesz się tam dobrze, a te spotkania dodają Ci wiatru w skrzydłach inspiracji. Z oddali już słychać znajome głosy, chyba pogrążone w ożywionej i radosnej dyskusji. Mówią coś o wizjach i ich znaczeniu? Przyjaciel właśnie dołączył do Ciebie i już czujesz się raźniej. Właśnie dotarliście do reszty, najwyraźniej trafiając w bardzo właściwym momencie całej rozmowy.

 

"...ale wyobraźnia może służyć do bezcelowego fantazjowania, albo do bardzo konkretnych rzeczy (mówi Przyjaciel). natura, chcąc zaoszczędzić na czasie i materiałach budowlanych - zaprojektowała symulatory zewnętrznej rzeczywistości, dzięki czemu - fizyczne życie mogło się rozwijać bez większych przeszkód (wyjaśnia Przyjaciel). fizyczna materia jest bardzo gęstą energią, w porównaniu do świadomych energii pozbawionych fizyczności. aby móc ją wykorzystywać, należy się z nią odpowiednio scalić, czyli nauczyć się nią sprawnie zarządzać. a to wymaga czasu. niestety, ożywiona materia zbyt szybko traci swoją spójność i rozpada się na podstawowe składniki, które nie posiadają dostatecznego skupienia, aby nadawać się do samoodkrywania. jeśli nie zdążysz, to prawie wszystko - zaczyna się od nowa. symulatory rzeczywistości skracają naukę, a jednocześnie zostały zaprojektowane tak, aby nie wyrządzać ci szkody. zwykle, większość potencjału fizycznej energii - jest praktycznie nie wykorzystywana (kontynuuje Przyjaciel). ale to działa w obie strony. stosunkowo niewiele dynamicznej energii, jaka jest zamknięta w materii - pobudza i podtrzymuje świadomość wyższego rzędu, która tworzy poczucie ciebie. dlatego wygląda to tak, jakby świadomość wyższego rzędu - była czymś ulotnym i odrębnym - od świadomości sprawiającej wrażenie mechanicznej dynamiki. ponieważ symulatory rzeczywistości mają za zadanie dostarczać wszelkich możliwych wrażeń, wyobraźnia może być używana do pobudzania fizyczności. kiedy więcej rozświetlonej materii organizuje się w lepszy sposób - wtedy koło się zamyka. kiedy ilość i gęstość skupienia wyższej świadomości - przekroczy próg masy krytycznej, wtedy narodzisz się w nowy sposób. dla Ziemi, będzie to jak przebłysk olśnienia. kiedy większa ilość osób zrobi to samo - i połączą się we wspólnym doświadczeniu, wtedy przebłyski olśnienia zamienią się w nowy rodzaj świadomości, i Ziemia przestanie być taka, jaka jest teraz.

gęste energie nie są złe, tylko trudne do nawigacji (kontynuuje Przyjaciel). a jednocześnie, ziemskie energie materialne są czymś bardzo szczególnym. cała twoja fizyczność, to bardzo duży ładunek skondensowanej energii. w takim porównaniu, świadomość pozbawiona fizyczności - jest jak drobny pyłek kurzu na wietrze. jesteś jak mały kamyczek, kierujący wielką górą. góra zrodziła kamyczek, nadając mu sens - zgodny z jej przeznaczeniem (uśmiecha się Przyjaciel). ale to żmudny proces, dlatego góra dokłada starań, aby ten kamyczek każdego dnia był tym samym, wyjątkowym kamyczkiem. z dnia na dzień, zachowujesz ciągłość tego, co nazywasz tożsamością, ale kiedy przychodzi sen - przeważnie ją tracisz. jednak potrzebujesz snu, aby się zregenerować. świadomość kamyczka, jaką masz za dnia - jest przedsmakiem świadomości, do jakiej zmierza góra. przy odrobinie odpowiedniego wysiłku i szczęścia - ciągłość skupienia, którą podtrzymuje twoje ciało - zamienia się w końcu w szczególny poziom świadomości, zdolny do przekształcenia fizycznego ciała w coś nowego. zrodzony z niej kamyczek, przestaje kierować górą, lecz w każdej swojej cząstce - staje się nią. góra przestaje wyrażać swoją obecność przez mały kamyczek, a zaczyna robić to w całej swej okazałości. wtedy, twoja świadomość może być tak samo fizyczna, jak i pozbawiona fizyczności, ale już nie jest jak ten drobny pyłek na wietrze, tylko jak rodząca się - nowa gwiazda (wyjaśnia Przyjaciel).

wszystko co ma świadomość, ma skłonność do zmian, a zwłaszcza do transformacji na wyższe i bardziej skomplikowane poziomy (tłumaczy Przyjaciel). a wszystko, co jest - ma świadomość, bo składa się z tej samej energii, która jest w ciągłym ruchu. pojęcia "żywy" i "nieożywiony", zostały wymyślone - dla odróżnienia bardziej złożonych wzorów świadomości od tych prostych. ale wszystko to - jest życiem. Ziemia jest również żywą planetą, choć jej świadomość nabiera dla ciebie wyrazu dopiero wtedy, kiedy spojrzysz na nią z szerszej perspektywy. twoje skupienie jest bardziej skompresowane i dlatego, aby z nią rozmawiać, musisz się nauczyć przestrajać. jesteś trochę jak soczewka, która zmienia swój punkt skupienia. każda istota na Ziemi podróżuje po oktawach, ale tylko człowiek wybrał wędrowanie po oktawach gęstej materii. fizyczna technologia, to nic innego, jak przedłużenie fizycznej świadomości, która jest wytwarzana za pomocą fizycznej twórczości. fizyczność jest również formą wyobraźni, takim symulatorem rzeczywistości, tyle że o podwyższonym stopniu trudności gry. technologia nie jest czymś złym, ale tego typu konfiguracja świadomości jakiej używasz - jest przeważnie, z jednej strony mało wydajna, a z drugiej - bardzo ograniczona. technologia nieorganiczna wytwarza promieniowanie, które podnosi świadomość do wyższych obszarów, ale jednocześnie wytwarza dużo zakłóceń zaciemniających obraz. technologia oparta na syntetycznych układach ma mniejszy stopień spontaniczności i swobody niż technologia organiczna. jest monochromatyczna i przy dużym natężeniu promieniowania - ogranicza możliwość powstawania rzeczy nowych. ale wystarczy lekkie przestrojenie niektórych wibracji - na przykład takich jak dźwięk, nawet o niecałe dwa procent w dół - i wszystko się zmieni. dynamiczne strojenie, raz w górę, raz w dół - wytwarza ruch pomiędzy ekspansją i ześrodkowaniem, ale to właśnie powrót - do naturalnych, ziemskich wibracji - daje najwięcej radości (uśmiecha się zagadkowo Przyjaciel).

jeśli wyobraźnia ma służyć do konkretnych rzeczy, najpierw trzeba ją pobudzić i nastroić. ponieważ są różne poziomy wyobraźni, na każdym poziomie - proces ten odbywa się nieco inaczej. poziomy wyobraźni przenikają się nawzajem i wpływają na siebie. zestrojenie poziomów wyobraźni powoduje, że zaczynają one ze sobą współgrać, łącząc się w jedną, synchroniczną całość. aby proces mógł nastąpić, przede wszystkim trzeba zmniejszać opór. kiedy opór jest niski, wtedy skupienie uwagi może swobodnie przemieszczać się pomiędzy, jak i rozciągać na wszystkie poziomy. materia wyobraźni, sama w sobie jest bardzo delikatną wibracją, a rezonans jest siłą, która potrafi ją wzmocnić. kiedy opór wewnątrz ciała zmaleje, wtedy jego materia poddaje się podmuchom intencji płynącym z wyobraźni i to nie tylko na poziomach wirtualnych, ale również na organicznym, jak i nieorganicznym. wiesz na czym polega zmniejszanie oporu? (pyta Przyjaciel). nie chodzi o uśpioną bezwładność, ale o swobodny przepływ. kiedy przepływ jest swobodny, wtedy bezwładność staje się czujnym podążaniem. opór jest jak bariera, która blokuje swobodny przepływ. kiedy doświadczenie zawierające opór zostaje ożywione, wtedy można przywrócić swobodny przepływ. ty jesteś wibracją ożywiającą doświadczenie, jesteś jego teraźniejszością. działasz jak przetwornik.

już zaraz północ. chodźmy tam (mówi Przyjaciel, pokazując na postacie, powoli gromadzące się po środku wzgórza). najwyższa pora, aby trochę polatać. rozważania zostaw sobie na później (uśmiecha się Przyjaciel). dasz radę? (z błyskiem wesołości w oku pyta Przyjaciel). wybierz sobie miejsce i zacznij głęboko oddychać, ale swobodnie, we własnym rytmie. niech tempo oddechu ustali się samo (mówi Przyjaciel, stając tuż obok). oddech jest jednym ze sposobów zmniejszania oporu (wyjaśnia Przyjaciel). kiedy oddychasz, poczuj całe swoje ciało. uświadom sobie, że powietrze którym oddychasz - wnika bezpośrednio do twojego ciała i jest przenoszone za pomocą krwi - do wszystkich komórek, które tworzą ciebie. poczuj powietrze, którym oddychasz i uświadom sobie, że czujesz - jak dociera ono wszędzie tam, gdzie jest potrzebne (gdy to robisz, czujesz pulsujące mrowienie, mieszające się z wrażeniami chłodu i ciepła). pozwól, niech uczucia płyną swobodnie i nic nie zatrzymuj. skup się na swobodnym oddychaniu i pozwól, niech uczucie siebie - poszerzy się jeszcze bardziej (pada instrukcja). uświadom sobie, że powietrze którym oddychasz - jest źródłem życia dla twojego ciała, źródłem odżywiającym komórki. a więc oddychasz źródłem życia samym w sobie. czy to nie wspaniałe? życie to energia w ciągłym ruchu, więc oddychasz dynamiczną energią. oddychaj energią życia i pozwól, niech to uświadomienie rozpływa się po całym ciele, wraz z cząstkami życiodajnego powietrza rozprowadzanymi z krwią. a ponieważ energia jest światłem, więc zobacz światło, którym oddychasz (pada kolejna instrukcja). jasne, przyjemne światło, które przenika całe twoje ciało, wraz z energią życia, którą oddychasz. to światło - dociera wszędzie. twoja głowa - potrzebuje dużo energii zawartej w powietrzu i chyba lubi coś w sobie mieć... a więc zamiast natłoku niepotrzebnych myśli - niech z każdym oddechem, głowa napełnia się przyjemnym, jasnym światłem. wtedy głowa będzie szczęśliwa, a uwaga syta. niech myśli odpłyną same. skupienie uwagi na myśleniu o sobie - blokuje swobodę, bo takie myśli - ciasno przylegają wokół głowy i odbioru siebie oraz ciała (skądś dobiega wyjaśnienie). a z drugiej strony, uwaga musi się na czymś skupiać, inaczej tracisz poczucie uświadomienia. a więc niech twoja uwaga skupi się na oddychaniu i uświadomieniu swobodnego przepływu - świetlistej energii życia, zawartej w powietrzu (pada bezgłośnie następna instrukcja)...

kiedy już poczujesz wystarczająco dużo swobody, skup się na klatce piersiowej i zacznij tam budować uczucie radości, taki wewnętrzny uśmiech. równocześnie, zacznij delikatnie mruczeć swój dźwięk mmm... i poczuj, co dzieje się w miejscu, gdzie światło życia zawarte w powietrzu - miesza się z barwami twojej radości i rozpływa po całym ciele, a nawet dalej. powoli zacznij mruczeć otwierające się ooo i uświadom sobie, że jednoczysz się ze swoją radością, że stajesz się wibracją wewnętrznego dźwięku. uświadom sobie też, że możesz być jak jajko w skorupie, albo jak słońce, które utrzymuje swoją spójność dzięki własnej energii. jesteś jak słońce. otwórz swoje granice. to połączy nas nićmi uwagi. dostrajaj swój otwarty dźwięk ooo - do melodii pozostałych (pojawia się instrukcja... czujesz, że dźwięk który wydobywa się z ciebie, prosto z twojej klatki piersiowej, jest tym samym dźwiękiem, który do niej wnika...). teraz, przestrzeń jest nasycona nie tylko światłem energii życia zawartym w powietrzu, ale także promieniejącą radością, która przynosi z powrotem - jeszcze więcej świetlistej radości. czujesz? (pyta głos, w którym rozpoznajesz obecność Przyjaciela... dociera do ciebie spontaniczna radość... mnóstwo bezinteresownej radości... wysyłasz do każdego swoją radość i od każdego dostajesz to samo, tyle że razem - jest jej więcej... dziwna, ale fajna ta matematyka radości...) kiedy śpiewasz, zamieniasz powietrze wypełnione duchem życia - w wibrację, która dociera wprost do świadomości. pozwól, niech dźwięk zamieni się w przejście do wysokiego aaa (wyłania się następna instrukcja... melodia za którą podążasz, zmienia się, jakby rozchylając wszystko na zewnątrz... gdzieś w oddali, jakiś zegar zaczyna wybijać północ).

teraz, oddamy Ziemi to co ziemskie i przyjmiemy od nieba - to co pochodzi od niebios (mówi zagadkowo Przyjaciel). po prostu pozwól, niech tak się stanie (niekontrolowany podmuch intencji - podąża mimowolnie za instrukcją... w wibracji, napełnionego dźwiękiem radosnego światła, które otacza ciebie i pozostałych - pojawia się nowe drżenie... jest nad tobą, wokół ciebie i pod stopami, wszędzie... bez ostrzeżenia, pojawia się w tobie miękkie wrażenie, jakby ruchu - wyprowadzającego coś na zewnątrz... czujesz, że to co z ciebie wychodzi - jest ziemskie, cokolwiek by to miało oznaczać... zabłąkane myśli i skojarzenia, zapomniane uczucia i wspomnienia - coś, jakby postanowienia, wyznaczające znajome ramy codzienności, jaka toczy się do dziś... coś, co wydawało się własne i oczywiste, teraz okazuje się być ziemskie... i czujesz, jak to wszystko jest wyciągane na zewnątrz... jak wraca do energii Ziemi... przestrzeń wewnątrz i wokół - wydaje się robić lżejsza i jaśniejsza, rozciągnięta i coraz bardziej subtelna, w każdym znaczeniu i kierunku... po chwili, delikatny trzask i błysk światła... przestrzeń wewnątrz i wokół - zaczyna wypełniać się delikatnym uczuciem stabilnej i trwałej subtelności... delikatne wibracje, które wcześniej zdawały się być takie ulotne i mgliste, teraz są czymś zwykłym i normalnym. twoja uwaga ogarnia tak wiele i w tak łatwy sposób... bez wysiłku... nawet ciemna noc - wydaje się być bardzo jasna i przejrzysta... ale niebo jest inne niż przedtem... jest na nim mniej gwiazd...). możemy lecieć (mówi Przyjaciel, ale nie dodając gdzie). tylko zrobimy to nieco inaczej niż zwykle (po chwili, wszystko znika z sykiem... jakby coś się przemieszczało, tyle że nic się nie przesuwa... tuż obok jest Przyjaciel i pozostali... masz raczej wrażenie, jakby coś się przestrajało w was i wokół was... zmieniając częstotliwość, albo brzmienie wibracji... a jednocześnie, wyłaniają się coraz subtelniejsze wrażenia i odczucia... wydają się być oczywiste... jakby były tutaj od zawsze, tylko wmieszane w tło, które pochłania tyle uwagi... rezonansowa podróż... w końcu, rozwija się przed wami rozległe pasmo ciemnej, ziarnistej przestrzeni, w której jakby nic się nie dzieje i nic nie widać... zapada głęboka cisza...). teraz czekamy.

jestem konstruktorem zasad, w czym mogę pomóc? (pada po chwili pytanie, choć nikogo w pobliżu nie widać). czy mogę w czymś jakoś pomóc? (łagodne i spokojne pytanie - nadal nie ujawnia niczyjej obecności). pardon, już się dostrajam (mówi głos, jakby dostrzegając zmieszane zakłopotanie. znikąd - powoli wyłania się niewyraźnie falująca, mglista sylwetka). jeszcze chwileczkę. (sylwetka przybiera szczupłą, ludzką postać, o pogodnych rysach i przyjaznym uosobieniu, ubraną w eleganckim, ale współczesnym stylu). tak już chyba lepiej. witam serdecznie. w czym mogę wam pomóc? (postać uśmiechając się - mierzy was każdego z osobna, aż jej spojrzenie - łączy się w końcu na jednej linii z ciepłym spojrzeniem Przyjaciela... mimika obojga podpowiada ci, że o czymś rozmawiają, choć trwa to dosłownie kilka chwil milczącej wymiany). już wszystko rozumiem. pozwólcie za mną. napijecie się czegoś? może herbaty? (przed wami, z ciemnej ziarnistej próżni - wyłania się zawieszona w przestrzeni scena - z rozjaśnionym salonem, wygodnymi fotelami, stolikiem - i całym tym domowo gabinetowym wystrojem, jakie można czasem spotkać. słychać delikatny gwizd, jakby gotującej się wody i czuć zapach świeżej herbaty, wymieszany z kompozycją aromatów drewna, kwiatów i jakiejś przyjemnej tkaniny). proszę, siadajcie, rozgośćcie się. czujcie się jak u siebie (mówi postać, krzątając się przy tacy z zaparzaną herbatą, którą po chwili stawia na wykwintnie, ale nie przesadnie zdobionym stole).

jesteśmy niedaleko granicy (mówi postać, wrzucając dwie kostki cukru do filiżanki z ciepłym, aromatycznym napojem), na granicy światów. po jednej stronie jest wszystko to, co posiada formę, swoje cechy i właściwości, materię z jakiej się składa, i wszystko to, co znacie i możecie sobie wyobrazić lub nazwać. po drugiej stronie - jest "to, co po prostu jest", wielka niewiadoma obdarzona świadomością i żywym doświadczeniem, ale pozbawiona jakiejkolwiek formy i opisywalnego sensu. ja jestem konstruktorem zasad, czyli kimś w rodzaju architekta (mówi postać, popijając herbatę). herbatnika? (pyta postać, podając porcelanowy talerz z ciastkami). częstujcie się, smacznego (zachęca postać przyjaznym gestem). należę do tych, którzy zajmują się tworzeniem praw i zasad, które rządzą prawami (kontynuuje postać). weźmy na przykład waszą grawitację. grawitacja - jest elementarnym przejawem wyrażanym w waszym fizycznym świecie. obecnie, sprowadza się ją u was do geometrii czasu i przestrzeni, wiązanej równaniami ruchu, masy i energii. wasza grawitacja rządzi się pewnymi zasadami, jak na przykład to, co znacie jako przyciąganie i jego matematyczny wzór. grawitacją, tak samo jak i ruchem, czasem, czy energią - rządzą pewne zasady, które nazywacie elementarnymi prawami fizyki. my - zajmujemy się projektowaniem bazy dla takich konstrukcji, jak grawitacja, ustalamy, jak mają działać. każde uzasadnienie, zbudowane w świecie opartym na grawitacji - jest już opisem wtórnym. kiedy wasi naukowcy docierają do filozoficznej granicy magicznego pytania o sens wszystkiego, jedną z odpowiedzi jest właśnie nasza praca. są też jeszcze projektanci systemów (dodaje postać). tworzenie praw, które rządzą prawami, to jedno, a budowanie z takich klocków, to odrębna sprawa. podczas gdy my - zajmujemy się podstawowymi cegiełkami, tworząc coś w rodzaju prostych instrukcji dla języka programu, projektanci systemów - tworzą z nich później skomplikowane światy, jakie znacie. konstruktorzy zasad i projektanci systemów - wyłonili się mniej więcej równolegle, a ich praca uzupełnia się nawzajem. w pewnym sensie, projektanci są użytkownikami naszych systemów (wyjaśnia postać, popijając łyk herbaty).

czerpiemy inspirację z różnych źródeł. czasem, są to przebłyski niewiadomego pochodzenia, które wyłaniają się z oceanu nienazwanej świadomości, a czasem - nowe formy abstrakcji, które odsłania horyzont rozwijającej się nieskończoności. czasem jest to wynik naświetlania nieoznaczonego potencjału nieskończonych możliwości, a czasem - zaglądamy do otwartych systemów, takich jak wasz, badając nieprzewidziane skutki złożonych implementacji. konstruktorzy zasad są kolekcjonerami. tam, skąd przybyliście w obecnej postaci, jest dużo ciekawych... wy je określacie mianem "stanów świadomości", choć my - raczej nazwalibyśmy to przesunięciami scalenia. punktowe przesunięcia scalenia - nie wszędzie występują w takim bogactwie, jak u was. wiele systemów zostało zaprojektowanych w sposób zamknięty, przez co są one całkowicie przewidywalne. kiedy budowano wasz system, projektanci chyba trochę zabalowali (uśmiecha się postać, sięgając po kolejny łyk herbaty). gdy już wszyscy sądzą, że wszystko potoczy się jakimś w miarę określonym torem, zawsze znajdzie się ktoś, kto "przypadkiem" wniesie do waszego systemu informację zwrotną i wszystko zaczyna się chybotać od nowa. nie dziwcie się, że ci, którzy żyją poza waszym czasem, a którzy komunikują się z wami wewnątrz waszego czasu - z jednej strony mówią, że wasza przyszłość jest już określona, a z drugiej - ich przekazy trochę rozmijają się z rzeczywistością. wasza wrodzona ciekawość i skłonność do buntu przeciwko zamknięciu w ramowych ograniczeniach - niejednego przyprawiły już o nieziemski ból głowy (uśmiecha się postać). najbliżej prawdopodobnego scenariusza waszej przyszłości - są chyba ci, którzy nie wchodzą w interakcje ani z wami, ani z tymi, którzy was odwiedzają, ale co im po tej wiedzy, skoro tracą całą zabawę? pamiętacie zasadę pomiaru? (pyta postać) w otwartym systemie, każdy pomiar wywołuje nieprzewidywalne zakłócenia. to jest jedna z naszych konstrukcji. można to obejść, ale mało kto potrafi, dlatego, projektanci systemów chętnie używają tej instrukcji, jako elementu składowego.

wasz obszar jest bardzo ciekawym, a zarazem złożonym projektem, zwłaszcza na etapie ekspresji, jaką wyrażacie. z waszej obecnej perspektywy, powoli docieracie do momentu, w którym - za pomocą wyobraźni, abstrakcji, logiki i technologii - jesteście w stanie podważyć praktycznie wszystko i zrobić praktycznie wszystko - dowolnie inaczej. niektórzy, pewnie przyjmą wkrótce posadę projektantów lub konstruktorów. jednak obecnie - panuje u was rozdźwięk pomiędzy tym, jak działa wasz system, a tym, w jaki sposób go postrzegacie. macie spory potencjał, zarówno jeśli chodzi o budowanie nowych systemów, jak i języków programowania, ale bardzo często - sprowadzacie projektowanie wyłącznie do formy opisowej. zmiana nastąpi wtedy, gdy pojmiecie, że projektujecie wirtualne zasady dla wirtualnych światów, podczas gdy niektóre warstwy waszej złożoności - wymagają innych narzędzi i posługują się innymi mechanizmami. jesteście osadzeni we wszystkich poziomach waszego systemu, włącznie z tym, co nazywacie fizycznością. wchodzicie w relacje z otoczeniem - na każdej kondygnacji tej wielopiętrowej machiny. to, co projektujecie za pomocą wyobraźni (mówi postać po chwili namysłu), nie dotyka bezpośrednio waszej fizycznej rzeczywistości. używacie ciała, jako przetwornika operującego pomiędzy poziomami. jest uczucie, myśl jako forma, później następuje realizacja. wąskim gardłem jest sposób wykonania, dlatego ufizyczniacie zazwyczaj rzeczy, które wydają się wam proste. kiedy zapominacie, że wasze wyobrażenia nie mają jeszcze fizycznej podstawy, wtedy odrzucacie je - jako nierealne fantazje. nawet jeśli wiecie, że można inaczej i wiecie jak - dopóki wiedza jest ekspresją zawartą tylko w opisie - pozostaje ona jedynie suchą informacją, co do tego - co powinno dziać się na tych wszystkich poziomach, które są niezbędne dla poprawnej manifestacji.

od czasu do czasu, konstruktorzy opuszczają pogranicze i decydują się na tymczasowe zamieszkanie w systemach, na przykład takich jak wasz (kontynuuje postać, popijając herbatę). stąd znamy takie szczegóły. kiedy konstruktor zasad mieszka wśród was, wtedy jest jednym z was - i doświadcza ludzkiego doświadczenia tak samo, jak każdy inny człowiek. kompresja (obrazuje postać). upadek tak samo go zaboli, herbata tak samo będzie smakować, a życie będzie miało ten sam wymiar i sens. wspomnienia związane z tożsamością - tylko pozornie są raz na zawsze przypisane. one raczej należą do czegoś w rodzaju globalnej sieci, tworzącej morze ożywionych doświadczeń, po którym pływają jednostki świadomości. to, co może nieco wyróżniać takiego wizytanta, to śladowe preferencje i przyzwyczajenia, wynikające z konfiguracji bazowej i wstępnego zakotwiczenia. ale wszystko jest ograniczone dopuszczalnym stopniem dowolności. podobna zasada dotyczy projektantów systemów. architekt projektujący dom, czy producent materiałów budowlanych - są takimi samymi mieszkańcami, jak ktokolwiek inny. to znaczy, są takimi samymi użytkownikami systemu, jak pozostali - czyli nieprogramiści. ale każdy dom - może być zaaranżowany wedle gustu jego mieszkańców. to, co nazwalibyście boską cząstką - jest w każdym, bo początek jest wszędzie. prawdziwa różnorodność zaczyna się dopiero po opuszczeniu waszego systemu. dlatego, pomimo pozornej jednorodności zewnętrznej - różnorodność jest skryta we wnętrzu każdego z was i macie do niej swobodny dostęp.

jeśli chcecie dowiedzieć się, z jakich podstawowych praw składa się język waszego systemu - możecie użyć inżynierii wstecznej. pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, że "coś w ogóle jest". u was, proces ten odbywa się za pomocą - odbioru zmian w uczuciach, pod wpływem interakcji z systemem. drugim krokiem jest rozbiór na czynniki pierwsze, co możecie wykonać za pomocą rozumu i wyobraźni. trzecim krokiem - jest takie połączenie wyodrębnionych elementów, aby stworzyć ożywiony abstrakcyjny paradoks. ostatnim krokiem - jest przeniesienie uzyskanego doświadczenia - na pozostałe poziomy ekspresji, poprzez skrosowanie, czyli zadziałanie na wskroś wszystkich warstw złożoności. wtedy - pojawi się nowe uświadomienie. a to - spowoduje przesunięcie w świadomości, która ogarnie obraz systemu z szerszej perspektywy. jak już wypiliście herbatę, to możemy spróbować z czymś prostym (pomimo lekkiego zdziwienia stwierdzasz, że wszyscy, włącznie z tobą, już wypili herbatę, chociaż nie pamiętasz, ani kiedy, ani w jaki sposób). zobaczymy, kto z was ma zadatki na konstruktora zasad (mówi postać wstając). ale najpierw zmienimy trochę wystrój (w ziarnistej czerni, znika stół i wasze fotele, i wszystkie fragmenty otwartego salonu... w rozległej, ale przyjemnej przestrzeni - jest ciemno, ale zarazem wszystko dobrze widać... przestrzeń wydaje się być rozległa, ale zamknięta, jakby w wielkiej kuli). wasza wyobraźnia jest swojego rodzaju okiem, które dosłownie - widzi koncepcje jako konkretne rzeczy (wyjaśnia w międzyczasie postać, jakby coś wywołując ze swoich wspomnień). podczas gdy wasza wyobraźnia widzi różne rzeczy, podążając za scenariuszem - wasze uczucia reagują na wszystko to, co się pojawia na ekranie. waszej wyobraźni jest obojętne, czy scenariusz jest spójny i logiczny, czy też sprzeczny w sobie i pozbawiony sensu. wasz rozum - buduje scenariusze według matematyki, a wasza wyobraźnia - buduje z klocków. w matematyce waszego rozumu - wszystko musi się zgadzać, a w konstrukcji budowanej z klocków - możesz robić co zechcesz. kiedy oceniasz, że coś jest możliwe lub niemożliwe, logiczne lub absurdalne, zrozumiałe lub niejasne - używasz klocków, albo mówiąc inaczej - tworzysz melodię, złożoną z różnych dźwięków. waszej wyobraźni jest obojętne, czy buduje obraz czegoś możliwego, czy czegoś, co nie ma racji bytu. pojąć bądź nie zrozumieć, przyjąć bądź odrzucić, ogarnąć bądź poczuć jako zbyt abstrakcyjne - można tylko coś, co ma swoją formę. inaczej, nie ma podstawy do uświadomienia, że "cokolwiek jest". ponieważ wasze języki opisu wywodzą się z tego samego systemu co wy, są w was zapisane w taki sposób, że waszej wyobraźni wystarczy wręcz tylko melodia, aby zbudować formę, nawet jeśli wasz rozum nie odnajduje sensu słów.

weźmy teraz taki przykład. żyjecie w trójwymiarowej przestrzeni, w obszarze o trzech stopniach swobody w obrębie jednolitej jakości (wyjaśnia postać). można się w niej obrócić, w jednym z trzech kierunków, a kąty proste pomiędzy liniami tych kierunków - wyznaczają sens połączenia powielonego wymiaru fizyczności. każdy z kierunków - ma jednakową głębię i jakość, jak pozostałe, a razem jako całość - tworzą wrażenie waszej przestrzeni (kontynuuje obrazowo postać). z pewnością, używanie uproszczeń takich jak płaskość, czy jednoliniowość - pozwala wam lepiej zrozumieć i poczuć sens takiej konfiguracji. w waszym systemie - jest jeszcze czwarta linia przestrzeni, ale jest ona osadzona według osobnego wzoru i dlatego fizyczny czas - odbieracie jako coś odrębnego, mimo tylu podobieństw. kiedy stanie się dla was jasne, że każda koncepcja jest elementarna sama w sobie, a jednocześnie można ją odbierać jako mieszankę różnych składników, wtedy paradoks zniknie. to trochę tak, jakby mieszać kolory i uzyskać efekt, który jest czymś więcej lub czymś innym, niż sumą swoich części. w przestrzeni, można wyróżnić wymiary, ale nie można jej rozdzielić na wymiary. wymiar jest koncepcją, której nadany został pewien sens. system, który wykorzystuje pojęcie wymiaru - ma zapisane w swoim programie, aby akceptować przyjęte znaczenia jego sensu, w obrębie dopuszczalnej dowolności, co do pojmowania i użytkowania. w ten sposób - wymiar jako koncepcja, staje się elementem nawigacyjnym systemu. można powiedzieć, że jest to coś w rodzaju globalnego porozumienia, albo najbardziej popularnego kanału - umożliwiającego szerokopasmową komunikację, zarówno w systemie, jak i między systemami. potrojenie wymiaru jest osobną sprawą. na początku, przestrzeń była pustką, pozbawioną formy. gdy dodano wzór - na otoczenie posiadające zasięg (kontynuuje postać), wtedy można było zacząć ją różnicować. przestrzeń stała się obszarem odpowiednim dla wyrażania różnych form. na przykład, wzór równomiernie rozłożonej sferyczności - to jest wasz wzór kuli. kiedy łączysz instrukcje, wyłaniają się nowe opcje.

dla zobrazowania, użyjmy koncepcji wymiaru osadzonego w fizycznej przestrzenności oraz wzoru równomiernie domkniętej sferyczności o niezerowym zasięgu. rozumiejąc te pojęcia, ale przede wszystkim czując ich sens - najprościej jest zacząć od zbudowania wielowymiarowości (uśmiecha się postać). do swojej przestrzeni, zacznij po prostu dodawać uczucie kolejnego kierunku, prostopadłego do pozostałych. takiego samego kierunku jak pozostałe, o takiej samej głębi. pojawi się uczucie, że możesz się obrócić i podążyć w jednym z czterech kierunków. (właśnie dociera do ciebie, że przestrzeń jakby się wykrzywiła, dostając... rozległości?) kiedy będziesz dodawać kolejne kierunki, obserwuj obraz przestrzeni, badając swoje uczucia (masz wrażenie, że przestrzeń wykrzywia się jeszcze bardziej, a perspektywa ruchu staje się coraz... szersza? zaczynasz dodawać i odejmować na przemian coś, co odczuwasz jako sens wymiaru...). kiedy już się oswoisz z dynamiką zmieniania ilości wymiarów, wtedy jeden po drugim - wyjmij wszystkie wymiary. ale pozostaw rozległą, sferyczną przestrzeń, w której jesteś. głęboko rozległa, niepunktowa sferyczność, ale jednocześnie pozbawiona fizycznych wymiarów (czujesz, jak coś pęka... widzisz, jakby mnóstwo zwierciadeł lśniących ziarnistością - rozsypało się w drobny mak...). kiedy wyobraźnia podąży za scenariuszem przestrzennej kuli, ale pozbawionej wymiarów, wtedy pojawi się paradoks, który wytworzy nowe uczucia (pęknięcie wymiarów... dociera do ciebie, że czujesz i widzisz wszystko wokół siebie, ale nie w odległości, bo nie ma wymiaru... wszystko jest wszędzie wokół, ale zarazem tutaj... coś jest mniej, a coś innego bardziej, ale pozbawione odległości...). napełnij to złotym światłem, przyjemnym i pogodnym uczuciem (pogodne i radosne uczucie - płynie zewsząd do wszędzie, pozostając tutaj... gdzie wszystko, po prostu jest... a może to ty jesteś wszędzie?...). i spróbuj popatrzeć na swój fizyczny świat - przez ten nowy filtr, czując prawdziwość bezwymiarowej, rozległej przestrzeni i głęboko wierząc w to, co czujesz. ty decydujesz, co jest dla ciebie ciekawsze. rozum szuka odpowiedzi w tym, czego go nauczono. pozwól, niech rozum zaakceptuje nową lekcję - i oddaj się temu co czujesz (nagle dociera do ciebie, jakim wielkim złudzeniem jest poczucie oddzielenia... że wszystko jest tak samo blisko... w zasięgu skupienia uwagi, a nie odległości...). mimo, że czas jest miarą doświadczenia, chyba już czas, aby wasza uwaga wróciła tam, skąd przybyliście (wyłania się znajomy głos pogodnej postaci). energia podąża za uwagą, a wasza uwaga chętnie podąża za słowami. oddaję was pod opiekę waszego przewodnika. do następnego spotkania (gdy dogasa jeszcze echo pożegnania, obraz powoli się rozpływa i wszystko znika).

wracamy tą samą drogą (coś z sykiem wokół się przemieszcza, choć nie ma żadnego ruchu... coś przestraja się, przybierając na ziemskiej i normalnej zwyczajności, i tracąc tę lekką subtelność - która coraz bardziej wydaje się być mglistym wspomnieniem... jak sen, który znika między palcami, kawałek po kawałku... już tylko uczucie, że coś przed chwilą było... znajomy obraz wzgórza - wypełnia pole widzenia, skupiając całą uwagę na sobie... wraz z innymi, stoisz po środku, niedaleko skarpy... jest ciemna noc... ale co to? znajomy zegar właśnie kończy wybijać północ... cała podróż musiała trwać zaledwie kilka sekund...). Ziemia oddała nam to, co ziemskie (mówi Przyjaciel). ale i przy okazji trochę naoliwiła skarby naszej ziemskości. swoją drogą, interesująca postać z tego konstruktora zasad (dodaje znienacka Przyjaciel). niby taki odmienny, a jednocześnie taki podobny. czy to nie zabawne, że podczas gdy ludzie szukają swojej pozaziemskiej tożsamości, on tak bardzo starał się odegrać ludzką rolę?"

 

Siadacie na miękkiej i suchej skarpie. W pogodnej zadumie, spoglądasz w dal, na horyzont, skąd widać kolorowo migoczące światełka cywilizacji. Ale pozwalasz, aby horyzont pozostał tam, gdzie jest. Atmosfera tego miejsca jest dużo przyjemniejsza. Ciepły wiatr, od czasu do czasu zaszeleści pachnącą zielenią. Obecność Przyjaciela i pozostałych, wszyscy pogrążeni w przyjaznym milczeniu i poczuciu jedności. Właściwie, do Ciebie również dociera, że w tym samym momencie jesteś w wielu miejscach jednocześnie. Że bycie tu i teraz - było i jest świadomym wyborem. Że choć wszystko, co dotyczy Ciebie i czegokolwiek - jest wszędzie i zawsze, ale teraz punkt scalenia uwagi - jest tutaj, i na tym to wszystko polega...

<< wstecz

dalej >>

Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki" - pobierz w PDF