Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki"

http://planetaziemia.net

ROZDZIAŁ 14.

JEDNOŚCI Z WIELU

<< wstecz

dalej >>

Zajmij wygodną i swobodną pozycję. Pomyśl sobie przez moment, jak to by ciekawie było - wejść na plan jakiegoś filmu i zagrać jedną z ważniejszych ról. Jak potoczyłaby się akcja z Twoim udziałem. Za chwilę, będziesz przeglądać scenariusz takiego filmu. Czytając, po prostu pozwól, niech wyobraźnia i uczucia podążają za słowami. Oglądaj film, w którym uczestniczysz. Jeśli zechcesz - weź aktywny udział w jego treści.

Jest ciepłe i słoneczne popołudnie. Delikatny wiatr szeleści zielenią, niosąc przyjemnie świeży zapach słodkich kwiatów. Kiedy spoglądasz w górę, widzisz pofałdowane pasma kolorowych chmur, pełne niezwykłych kształtów i tajemniczych wzorów. Światła i cienie pośród postrzępionych obłoków, wymieszane z blaskiem słońca, chylącego z wolna się ku zachodowi - dają efekt delikatnego ożywienia. Zawieszone w rozległej przestrzeni krajobrazy - jeden po drugim przygasają, przeplatając się w kolejne - w barwnym tańcu niewyraźnych linii i zakamarków. Idziesz w stronę wzgórza, które na tle okolicy - wygląda jak wielka Platforma. Tam, zawsze coś ciekawego się dzieje. Już słyszysz z oddali odgłosy ożywionej, ale pogodnej dyskusji. Wsłuchujesz się w dźwięk rozmów, próbując coś z nich wyłowić. Jesteś coraz bliżej, a głosy stają się jaśniejsze, niektóre nawet rozpoznajesz. Właśnie dostrzegasz Przyjaciela, którego promieniejący blask - dodaje Ci radości i otuchy. Przyjaciel również Cię zauważył i wychodzi Ci na spotkanie. Po chwili, już jesteś wśród swoich. A może od zawsze tam jesteś? Rozmowa toczy się w najlepsze.

 

"...są dwa rodzaje pól (mówi Przyjaciel coś wyjaśniając). na przykład, Ziemia ma swoje pole magnetyczne, które możesz zmierzyć, a które zadziała na igłę kompasu, tak samo jak magnes. ale taki magnes zadziała inaczej na sztabkę żelaza, a inaczej na ciebie (wyjaśnia Przyjaciel). z kolei ty - możesz wytworzyć własne pole magnetyczne, takie które podziała na inne organizmy żywe dużo mocniej niż zwykły magnes, ale twoje pole magnetyczne - nie zadziała ani na sztabkę żelaza, ani na kompas. ta sama zasada dotyczy nie tylko pola magnetycznego, ale jakiegokolwiek innego pola, które znasz (kontynuuje Przyjaciel). pole magnetyczne Ziemi - jest polem nieorganicznym. twoje pole magnetyczne, to pole organiczne. pole nieorganiczne - jest siłą wytwarzaną za pomocą energii, zamkniętej w zorganizowanych układach materii, natomiast pole organiczne - jest informacją, która mówi organizmom, jak mają zareagować. jeżeli organizm podąży za informacją zapisaną w polu organicznym, wtedy ostatecznie - będzie nawet w stanie wytworzyć pole fizyczne, czyli takie, które zadziała na poziomie nieorganicznym. w końcu, życie organiczne - zbudowane jest z materii nieorganicznej. zatem jesteś jak przetwornik (podsumowuje Przyjaciel). możesz wymyślić jakiś własny rodzaj pola, a następnie - albo przekazać tę informację dalej, albo przekształcić ją w pole fizyczne. w pierwszym przypadku - zareagują tylko te poziomy, które mają wyższą złożoność i zorganizowanie, czy wyższy rodzaj uświadomienia. w drugim przypadku - reakcja obejmie także poziom świadomości fizycznej (wyjaśnia Przyjaciel). kiedy świadomość pozbawiona fizyczności - mówi o zmianach zachodzących w polach Ziemi, zdarza się, że nie odróżnia ona pól konceptualnych od fizycznych - i to rodzi nieporozumienia. ale niezależnie od tego, co zrobi kompas, jeśli zmiany dotyczą zapisu informacji, wtedy również dotyczą i ciebie (dodaje Przyjaciel).

kiedy używasz języka pojęć, budujesz strukturę, która utworzy pomost dla różnych cząstek ciebie. kiedy używasz tego samego języka pojęć, będąc w różnym nastroju czy rozmaitych codziennych sytuacjach - począwszy od uśpienia, poprzez różne stany zaabsorbowania, a na uważnym skupieniu kończąc - wtedy różne odcienie ciebie zaczynają mówić tym samym tonem. wchodzą w rezonans. ale język pojęć, to nie tylko słowa, lecz także sposób pojmowania. kiedy odnajdujesz jedność w różnych punktach widzenia, wtedy podróżując pomiędzy punktami widzenia - zachowujesz jedność i spójność, mimo różnych punktów widzenia. widzenie z perspektywy różnych punktów widzenia - jest aktem wiary. ale wiara jest aktem tworzenia. a zatem wybieraj świadomie, w co chcesz wierzyć. posługuj się swoją wiarą, jako narzędziem tworzenia, inaczej stanie się ona sposobem na ograniczanie poglądów. kiedy badasz nowe obszary - nazywasz to co widzisz i ubierasz w strukturę, w język pojęć. bazujesz na swoich poglądach i doświadczeniu. nadając rzeczom znaczenie - stwarzasz poprzez badanie, a jednocześnie badasz poprzez tworzenie. ostatecznie, decydujesz o tym, czy to co stwarzasz - jest do czegoś przydatne, czy nie. skoro to, co postrzegasz - jest tym, co stwarzasz, to jakość zmienia się, gdy zmieniają się twoje wewnętrzne połączenia.

wolna wola polega też na tym, że energia podąża za uwagą (mówi zagadkowo Przyjaciel). ile masz w sobie wolnej woli - możesz sprawdzić za pomocą kaprysu. kiedy kaprys nie jest podążaniem wewnątrz jakiegoś konkretnego wzoru, a energia - mimo to go urzeczywistnia, to znaczy, że przepływ wolnej woli jest swobodny i niezakłócony. ale ilość wolnej woli - można zmierzyć tylko na tle panujących warunków. kiedy w otoczeniu panuje silna presja - do podążania jakąś konkretną ścieżką, wtedy ta presja działa również na ciebie. poza tym, niektóre kaprysy wymagają więcej wolnej woli niż inne. trudno jest wyjść poza wzory, jeśli ich nie widzisz. ale ponieważ jesteś czymś więcej niż tylko swoim wyobrażeniem siebie - aby dokonać rozpoznania, możesz użyć siły intencji. siły intencji możesz również użyć do wyrażenia swojego kaprysu. intencja jest energią włożoną w bezosobowy zamiar działania, jest impulsem, który wywołuje ruch. ponieważ energia ze swej natury jest w ruchu, intencja jest jedną z podstawowych sił w naturze, która objawia się na każdym poziomie. możesz to łatwo sprawdzić. jeśli chcesz się poruszyć, jest taki moment, kiedy przekształcasz swój zamiar w działanie. to jest moment ukierunkowanej intencji. jeśli mimo chęci poruszenia się - nic nie robisz, wtedy nic się nie dzieje. impulsy intencji na poziomie twojego uświadomienia są nieobecne, mimo że na innych poziomach - wykonują jakąś pracę. intencję - możesz poczuć w sytuacjach wymagających refleksu lub utrzymania delikatnej równowagi, albo wyczekując - czy za moment nie pojawią się jakieś myśli lub zdarzenia. intencja sprawia, że świat - tak samo wewnętrzny jak i zewnętrzny - jest w ruchu. nawet czas jaki znasz - jego kierunek i szybkość przepływu oraz struktura i gęstość - jest utrzymywany z pewną dokładnością, i we względnym porządku - za pomocą impulsów zbiorowej intencji. siła intencji i jej zgrabność w działaniu - jest miarą ilości i skupienia świadomości.

Ziemia, jest jak zbudowany z pól świadomości - wielki statek kosmiczny, który podróżuje po oktawach i obszarach wielu różnych wymiarów. fizyczna Ziemia jaką znasz - istnieje poprzez skupiska świadomości, które gromadzą się wokół pewnej grupy ośrodków wspólnej percepcji. na poziomie porozumienia, jakim jest plan fizyczny - te kanały percepcji odpowiadają za wzajemną zgodność zdarzeń. w praktyce oznacza to, że choć każdy widzi fizyczność ze swojej perspektywy, to jednak znaczący obszar tej percepcji - jest taki sam dla wszystkich. dlatego, praktycznie zawsze - ściana jest twarda (uśmiecha się Przyjaciel). wspólny obszar fizycznej rzeczywistości - związany z definicją czasu odmierzanego kosmicznie - przypomina trochę iskrę pioruna, choć z większej perspektywy - jest to zaledwie mały fragment rozgałęzionej sieci, która ma w pobliżu jedno ze swoich oczek. ta iskra rzeczywistości - ma swój kanał główny, scalany siłą wzajemnego przyciągania i wymiany, ale ma również odgałęzienia. w obszarze, gdzie ta iskra ma miejsce, występują pola o bardzo dużym zagęszczeniu oraz pola śladowe. gdyby mówić o światach równoległych, to można ująć to tak, że są tu obszary, gdzie rzeczywistość fizyczna istnieje "bardziej" lub "mniej", a wszystko to - zaczyna się na poziomie organizującym fizyczność. wymiar równoległości przypomina trochę taką dodatkową krawędź. ale wielowymiarowa przestrzeń nadal wygląda podobnie, to znaczy są miejsca, gdzie coś jest i miejsca, gdzie coś się kończy i nic nie ma. to, którędy podążają wiązki iskry - zależy od panującego potencjału. trochę to przypomina jazdę rowerem. kiedy jedziesz rowerem - ty widzisz przed sobą całą drogę, zarówno wzdłuż i wszerz, ale koła twojego roweru - pozostawiają po sobie tylko jeden wąziutki ślad. fizyczność nasila się tam, gdzie potencjał energii jest wysoki i ukierunkowany, to znaczy - gdzie płynie wspólny prąd. tam, fale nie są chaotyczne, lecz uporządkowane, są w zgodnej fazie. tam również - panuje największe przyciąganie. masa krytyczna - jest kluczem dla przepływu prądu między punktami. czasem zdarzają się sytuacje, kiedy iskra zamienia się w wielowymiarową kulę światła, ogarniającą wszystko, wszystkie wymiary. kula może zaistnieć jako całość, albo rozpaść się na jeszcze więcej kawałków niż przedtem. kiedy kula istnieje jako całość, wtedy wszystko staje się jednością. odległość, czas i oddzielenie - przestają mieć znaczenie praktyczne.

kiedy kilka osób ustala, że chce tego samego, to wtedy jest to zgoda, porozumienie. kiedy okazuje się, że kilka osób chce tego samego zupełnie przypadkowo, to wtedy jest to zgodność, synchronia. jest tyle Ziem, ile percepcji, bo każdy widzi swoją własną Ziemię. ale z powodu przyciągania, to znaczy - dzięki sile rezonansu, obrazy te nakładają się na siebie i zbliżają do siebie. dlatego wygląda to tak, jakby wszyscy znajdowali się na jednej Ziemi. Ziemia jest naturalnym przedłużeniem każdego, kto na niej mieszka, a zarazem - każdy kto ją zamieszkuje - jest naturalnym przedłużeniem Ziemi. ty, w swojej ludzkiej postaci - też jesteś mieszkańcem Ziemi. kiedy życie na Ziemi dąży do mimowolnej synchronii, wtedy jest szansa, że Ziemia ogarnie siebie jako jedną, spójną i jednorodną, płynną całość - i stanie się nowym rodzajem istoty. życie na jej powierzchni jest jej przedłużeniem, zmysłami, poprzez które bada, uczy się i zmienia. kluczem do synchronii jest skupienie świadomości czyli uważność i pamiętanie siebie. kiedy połączysz je ze światłem i radosnymi uczuciami, zwrócisz na siebie uwagę Ziemi. to trochę tak, jak kątem oka zobaczyć, że dzieje się coś ciekawego. gdy się skupiasz na czymś ciekawym, ty jesteś tym kątem oka Ziemi, koncentrującym jej uwagę na czymś dla niej ciekawym. kiedy uzyskujesz lepszą świadomość siebie, wtedy wizja staje się wyraźniejsza. kiedy wiele osób uzyskuje lepszą świadomość siebie, każda z osobna - wtedy mimowolnie i radośnie mówią jednym głosem, nie ma w tym żadnych obaw. każdy ma nadal swoją własną autonomię. chodźmy na środek wzgórza (zaprasza Przyjaciel).

to, co czujesz jako dotyk - to jest dotyk twojego ducha, taki sam, jak kiedy składasz ze sobą dłonie. ty wyznaczasz granice. możesz odbierać i widzieć siebie w swoim ciele (mówi Przyjaciel, kiedy wszyscy się zbierają wokół). ale możesz też poczuć i zobaczyć, że to twoje fizyczne ciało znajduje się w tobie, wewnątrz ciebie. kiedy widzisz swoje ciało na zewnątrz i wokół - oznacza to, że nie ogarniasz jeszcze siebie w całości. a co za tym idzie - to, co uważasz na swój temat - jest zaledwie cząstką tego, kim naprawdę jesteś. czasem jest to kilka błądzących cząstek, które ledwie zdają sobie sprawę ze swojej obecności (uśmiecha się łagodnie Przyjaciel). weź teraz jakąś wygodną pozycję i poczuj całe swoje fizyczne ciało. poczuj głowę, szyję, plecy, ramiona, ręce. poczuj swoje nogi i stopy, i to jak utrzymujesz równowagę. oddychaj głęboko, ale swobodnie, w swoim własnym rytmie. i poczuj, jak oddychasz, jak rozciąga się twoja klatka piersiowa i brzuch, jak powietrze płynie w tę i z powrotem. i jak przyjemnie pachnie. jak napełnia cię świetlistymi mrówkami, które biegną po całym ciele, budząc uczucie rześkiej radości. energia zawarta we wdychanym powietrzu - jest jak prąd elektryczny, doprowadzany do twoich komórek. komórki zasilane tą energią życia - wytwarzają blask świadomości. blask świadomości sprawia, że współpraca wielu komórek i jeszcze większej ilości małych porcji światła, zamkniętych w cząstkach materii - jest tak ze sobą zgrana, jak bicie twojego serca. każde uderzenie serca, to fale wewnątrz fal wewnątrz fal, które tworzą współgrającą jedność. czujesz to wszystko? (pyta Przyjaciel). kiedy twój oddech stanie się lekki i swobodny, zacznij mruczeć delikatny dźwięk. zacznij od otwartego ooo i znajdź swoje własne przejścia. połącz jego wibrację - z uczuciem świetlistej radości, jaśniejącym z twojej klatki piersiowej i pozwól, niech rozpłynie się po całym ciele (kontynuuje Przyjaciel, na tle delikatnie rozbrzmiewającej melodii pulsujących tonów). dzięki tej radosnej wibracji światłodźwięku, wszystkie twoje cząstki - mogą usłyszeć się nawzajem - i zestroić na jednej fali. no i zmiękniesz (dodaje z uśmiechem Przyjaciel... słyszysz dźwięk wewnątrz siebie i na zewnątrz siebie, jak przelewa się, falując we wszystkich możliwych kierunkach światła... ale nie wiesz, która część jest twoja, a która nie... wiesz, że śpiewasz... i po prostu słyszysz falujący dywan dźwięków... którego jesteś częścią... fale światłowibracji zmiękczają wszystko to, co wydawało się takie sztywne... docierają do wszystkich zakamarków... już po chwili, całe ciało zdaje się być złożone ze świetlistych mrówek, wypełnionych radosnym ożywieniem...).

teraz zobacz swoje ciało, ale zobacz je w swojej wyobraźni (kontynuuje Przyjaciel, gdy dźwięk powoli wygasa na łagodnym mmm). wyobrażone ręce, które oglądasz oczami wyobraźni, wyobrażone nogi, brzuch, a nawet wyobrażona głowa, która obraca się na boki i rozgląda. poczuj swoje wyobrażone ciało w taki sposób, w jaki odczuwasz różne rzeczy w wyobraźni. masz już? (kontynuuje Przyjaciel) kiedy wyobrażasz sobie - i czujesz ciało, jakie masz w wyobraźni - skupiaj się także na odczuwaniu swojego ciała fizycznego. fizyczne ręce, tak jak odczuwasz je fizycznie - i wyobrażone ręce, tak jak odczuwasz je w wyobraźni. tak samo nogi, głowa i reszta. poczuj swój fizyczny dotyk, tak głęboko, jak tylko potrafisz - aż po same komórki, a nawet po same atomy. uświadom sobie pola energii, które nie wyznaczają wyraźnego kształtu, a które już niosą w sobie - twoje radosne i świetliste skupienie. tam, materia wyobraźni i materia fizyczna - stają się jednością. nałóż teraz swoje wyobrażone ciało na ciało fizyczne. kiedy oczami patrzysz na swoją fizyczną rękę, zobacz wyobraźnią, jak ręka z wyobraźni - nakłada się na tę samą rękę fizyczną (mówi Przyjaciel). teraz druga ręka, od palców dłoni, aż po ramię. wreszcie - wyobrażone nogi, tam gdzie masz fizyczne nogi. klatka piersiowa i plecy, i kręgosłup - poczuj i zobacz, jak każda wyobrażona cząstka ciała - nakłada się idealnie z ciałem fizycznym. i oddychaj. ciało fizyczne - dokładnie pokrywające się z ciałem z wyobraźni. czujesz, jak świetlista materia wyobraźni - przenika materię fizyczną? (pyta z łagodnym uśmiechem Przyjaciel). twoja głowa - traktuje fizyczność tak samo, jak obrazy w myślach. jeżeli chwilami patrzysz z zewnątrz na to, jak twoje wyobrażone ciało nakłada się na ciało fizyczne, wtedy ty obserwator - również przyłącz się do tej zabawy, aby być wewnątrz tego doświadczenia. ręka w rękę, fizyczna i wyobrażona, poczuj i zobacz jedną i drugą, jak poruszają się w zgodzie, jako jedność. czujesz? (uśmiecha się Przyjaciel). dodaj teraz światła wyobraźni do swojego wyobrażonego ciała i zobacz, co się stanie. po prostu skupiaj się na świetle i kiedy masz już jakąś ilość tego światła, pomyśl o tym, jakby to było mieć go dwa razy tyle. a potem, znowu dwa razy więcej i jeszcze raz. i jednocześnie utrzymuj swoje wyobrażone ciało na ciele fizycznym.

widzisz tamtą postać? (wskazuje Przyjaciel na jedną z bardziej rozświetlonych sylwetek, stojącą jakby na przedzie grupy). ten, kto potrafi się najbardziej rozjaśnić podczas scalania - jest też najlepszym nośnikiem. teraz tam wejdziemy. żeby wniknąć w to świetliste ciało i utrzymać się z nim w jedności, musisz zachować w sobie dużo świetlistych i pogodnych uczuć. inaczej cię wypchnie na zewnątrz, a właściwie wypadniesz albo wyskoczysz, bo twoja materia stanie się zbyt gęsta, by się tam utrzymać (wyjaśnia Przyjaciel). musisz też wyłączyć swoje zwykłe myśli, żeby nadążyć za intencją scalonego ruchu. ponieważ głowa lubi się czymś zajmować, żeby utrzymać twoją obecność, skup ją na wspólnym świetlistym oddechu i na uczuciu scalania się ze świetlistym ciałem (kontynuuje Przyjaciel). nie zatrzymuj przedświadomych impulsów na temat nadchodzących myśli, tylko pozwól im swobodnie przepłynąć. bez oceniania i z pogodnym nastawieniem pozwól, niech twoja uwaga skupia się na tych nienazwanych impulsach i wyławia ich sens, kierując cię zgodnie z zawartą tam treścią. chodź (mówi Przyjaciel), wchodzimy na pokład. wejdź w ten świetlisty kształt sylwetki i połącz się z nim tak samo, jak to robisz ze swoim fizycznym ciałem. ramię w ramię, idealnie przenikając i nakładając się na siebie. (podążając za instrukcjami, widzisz mieszające się rozbłyski ziarnistego światła... rozciągasz swoją świadomość, nadając jej świetlistej subtelności i pogodnej lekkości... krok po kroku, łączysz się z tym świetlistym skafandrem... ale tak, jakby był żywy...) skup się tam, gdzie bije serce. wejdź w rytm ze wspólnym oddechem i pozwól, niech bicie serca stanie się jednolite. i pozwól wejść pozostałym. (po chwili, masz wrażenie jakby zrobiło się ciebie więcej... jakby pojawiła się nowa świeżość, nowa przestrzeń albo świetlista barwa... pogodny nastrój, o nieco odmiennym odcieniu, który nakłada się na twój własny... nowe myśli, które zaczynają rozmawiać ze starymi, z tymi które już znasz... po chwili, dołącza kolejny nastrój, wypełniony pogodną świetlistością... ale w jeszcze innych barwach... podążając za instrukcją, skupiasz się na uczuciu scalenia ze świetlistym ciałem). próba (pojawia się impuls o podniesieniu ręki. pierwsze ruchy wydają się mozolnie ciągnąć, niczym ciało, które leniwie odmawia posłuszeństwa, w błogim półuśpieniu... nogi - ni to stoją, ni to się podnoszą, że już nie wiesz, czy jeszcze stoisz, czy już idziesz. ale już po kilku chwilach, zaczynasz odczuwać spójność... ruchy świetlistego ciała, pogrążonego w jasnym i pogodnym skupieniu, nabierają płynnej zgrabności... oddech jest równomierny, bicie serca również...).

ciekawe dokąd to prowadzi. lecimy zobaczyć? (pojawia się impuls, coś w rodzaju fali, jak delikatnie trzepoczące skrzydełka świetlistego motyla... po chwili, coś się zaczyna dziać... zaczynasz się unosić... właściwie, świetliste ciało zaczyna się unosić... a ty i pozostali - wewnątrz niego... jakby było tylko jedno ja i wiele lustrzanych odbić, z których każde inne, ale wszystkie w harmonii identycznego ruchu... na fali radosnej świadomości, unosicie się wyżej i wyżej... czasem czujesz ruch, a czasem masz wrażenie, że świetliste ciało go amortyzuje, dając ci poczucie bezruchu... docieracie do pierwszych, zamglonych obłoków... widoczność maleje, a powierzchnia Ziemi powoli znika - pośród gęstniejących oparów kolorowej i bezwietrznej ciszy... wznosicie się jeszcze wyżej... wreszcie, po chwili, otwiera się przed wami rozległy widok, przepełniony wzorzystymi pasmami barwnych chmur - i głębi rozjaśnionej własnym światłem... odcienie migoczącej głębi - zdają się być nasycone mieszającymi się uczuciami... powietrze przepełnione jest rześką świeżością... przejrzysta przestrzeń, nad kolorowymi chmurami - sięga od horyzontu po horyzont... kiedy tak płyniecie, z oddali, z kłębów kolorowej mgły - powoli wyłania się kształt, przypominający majestatyczne skrzydła... spłaszczony korpus, w którym się łączą - przybiera coraz bardziej wyrazistą formę... coś, co wygląda jak wielki okręt - niemal bezgłośnie płynie przed siebie, a jego potężne skrzydła - delikatnie uginają się na wietrze, w powolnym, rytmicznym tempie... zbliżacie się... na przednim, górnym pokładzie - chyba ktoś jest... mimo odległości - widzisz jakąś zamyśloną postać, która stoi w bezruchu, spoglądając w niezmierzoną dal... statek zdaje się kierować w stronę odwiecznie zachodzącego słońca, które obmywa i otacza wszystko swoim ciepłym blaskiem... głębia i spokój, pogrążone pośród miękkiego szumu ciszy, ponad pofalowanymi, kolorowymi chmurami światła... powoli wyczuwasz obecność, która wydaje się spokojnie czekać na wasze przybycie... postać zdaje się was dostrzegać, ale statek nie zmienia kursu... lądujecie... już czujesz pod stopami skrzypiące drewno, wymieszane z odgłosami dźwięczących lin, pośród żagli oraz metalowych łączeń...).

ahoooj! (dobiega pogodny przekaz, płynący najwyraźniej od samotnej postaci). witajcie żeglarzu na morzu ziemskiej świadomości. na tej rozległej samotni, każde towarzystwo się przyda, a wygląda na to, że łączy nas kawałek wspólnego szlaku. (bezgłośne "ahoj" - wypływa w odpowiedzi, gdzieś spośród was... ale kto to powiedział? masz wrażenie, jak by to wyszło od ciebie, ale zarazem - tak samo od każdego z was... a z drugiej strony, było to tak - jakby przemówiła jakaś świadoma obecność, która nie jest żadnym z was... postać mierzy spojrzeniem ciebie i pozostałych, ale jakby ignorując was... patrzy, jakby spoglądała na kogoś innego). no, nareszcie zaczyna się coś tam u was na dole dziać. ale widzę żeglarzu, że przyjdzie nam rozmawiać z każdym z osobna, bo stare nawyki nadal biorą górę (w tym momencie, dociera do ciebie - że dziwna świadoma obecność pośród was - oraz towarzyszące jej pogodne napięcie - znikły, a postać kieruje swoją uwagę bezpośrednio na was). ah, nie wszyscy jeszcze wiedzą? tak, początki są zawsze trudne. znam to uczucie. ale spójrzcie tam, może ten napis coś wam wyjaśni (postać wskazuje na błyszczącą tabliczkę:

"Jesteśmy Mną. Jestem Wielością.
Jesteśmy Jednością z Wielu.
Mimo Różniących się Punktów Widzenia,
Mówimy Jednym Głosem"

- brzmi wykuty na niej, ozdobny napis) przemówiła przez was budząca się jedność, która doznała przebłysku olśnienia na temat siebie. ale sprawiała wrażenie bardzo zmieszanej, tą nową dla niej sytuacją. żeby jej nie rozpraszać nadmiarem wrażeń, zwracam się teraz do jej wnętrza, czyli do was. zwykle, zbiorowości są uśpione i nie wiedzą co się z nimi dzieje, a te na progu przebudzenia - często tracą spójność. uśpione zbiorowości - reagują jak bezwładne masy, ale nic w nich życia nie ma, przynajmniej z mojej perspektywy. wy, w podobny sposób patrzycie na świat waszych składników, porównując je do siebie samych. w każdym razie - wasza jedność jest u progu, budziła się w niej nowa jakość uświadomienia.

morze jest chwilowo spokojne, więc was witam na moim statku (mówi postać). jestem jego kapitanem. trafiliście akurat na moment samotności, ale nie zawsze tak tutaj jest. miejsce gdzie się znajdujemy - jest położone poza czasem, ale wybraliście po prostu taki, a nie inny punkt synchronizacji zdarzeń (wyjaśnia kapitan). to, co znajduje się pod nami - te rozległe pasma mgły i kolorowych chmur - to obszary świadomości, jakie oplatają naszą planetę. są jeszcze latarnie, tworzące układ siatek nawigacyjnych związanych z innymi systemami, ale to odrębna historia. obszary świadomości są powypełniane masą, jaką wy nazwalibyście zbiorowością. są różne rodzaje i odcienie zbiorowości, tworzą one rozmaite wzory, gęstość i dynamikę. są tutaj pola złożone ze wspólnych myśli, uczuć i emocji, idei, przekonań, wzorów ekspresji, systemów percepcji i tak dalej. niektóre, co bardziej wyrafinowane - wyrażają idee ukierunkowanej i względnie czystej świadomości. ale ogółem, są to zwykłe kłębowiska, pozbawione samoświadomości. większość z nich śpi. są jak bezwładna masa intencji i skupienia uwagi, podążająca z grubsza za snem jej mieszkańców. taki prawie statek, a do tego bez kapitana. zbiorowe skupiska opasające Ziemię - pozbawione są cech typowych dla autentycznych organizmów. istnieją tylko pozornie, są jak ulotne sny.

ze zbiorowymi organizmami, to jest mniej więcej tak (mówi po chwili kapitan). kiedy w systemie pojawia się jakaś myśl, jednostki zaczynają skupiać swoją uwagę na czymś, co w końcu zyskuje uznanie i staje się wspólne. pojawia się rezonans. energia podążająca za uwagą, skupioną na owej wspólności sprawia - że rozmaite cuda się zdarzają częściej niż zwykle, i że pojawia się mnóstwo zbiegów okoliczności. wszystko płynie inaczej. to z kolei, jeszcze bardziej pobudza ciekawość, w efekcie czego - coraz więcej zagęszczonej energii znajduje swój wyraz we współdzielonej rzeczywistości. przez jakiś czas, żywe doświadczenie podąża wspólną ścieżką wzajemnego uzupełniania się, współodczuwania i współtworzenia. kiedy doświadczenie jest żywe, a kierunek skupienia uwagi zgodny, wtedy jest najwięcej impulsów intencji, które pobudzają zbiorowość do przebudzenia. ale gdy doświadczenie przechodzi w rutynę i staje się formułą pozbawioną uczuć i każdorazowej świeżości, wtedy światło i harmonia przygasa. żywa idea staje się mechanicznie zapętloną strukturą, która pozbawiona wewnętrznej synchronii i wyższej organizacji, płynącej ze skupienia świadomości - zasycha, jak sztywniejąca skorupa. na przestrzeni czasu, systemy przekonań rozdzierają człowieka na kawałki, zawieszając go w stanie jakby rozbicia. aby powstał wieloosobowy organizm, który staje się autonomiczną jednością, potrzebna jest zgoda. tej zgody nie da się wymusić ani udawać, bo jakakolwiek sprzeczność - jest źródłem rozrywającego konfliktu i rywalizacji. brak wewnętrznej spójności u jednostki - nie wytworzy jedności wykraczającej poza jednostkę. porozumienie co do wspólnego postrzegania i działania - według pewnych zasad, wynikających z naturalnego porządku rzeczy - jest aktem wewnętrznej akceptacji i przyzwolenia. wiara staje się aktem świadomie twórczym, a jednostka staje się funkcją. ale połączenie nićmi uwagi i żywe doświadczenie - to dopiero początek. dopiero w czasach, w których żyjecie - pojawiły się możliwości i warunki sprzyjające na skok ewolucyjny. zresztą sami się niedługo przekonacie. oni też wam w tym pomogą.

widzicie te różnokolorowe siatki punktów tam na dole? (pyta kapitan, wskazując na Ziemię, usianą pulsującymi punkcikami światła, tworzącymi jakby geometryczne wzory, ubrane w rozmaitych barwach) pochodzące z innych systemów zbiorowe świadomości, które tworzą sieci nawigacyjne wokół Ziemi - przypominają trochę wielkie sieci restauracyjne albo firmowe korporacje. kiedy wchodzisz do jakiegoś świata idei, któremu towarzyszą pewne metody podłączania twojej energii i świadomości, i kiedy dobrowolnie akceptujesz zasady tego systemu "tak jak są" - wtedy dostajesz coś w rodzaju zatrudnienia. akceptacja poprzez przyzwolenie. dzisiejszy klient jest bardziej wymagający niż kiedyś, więc takie sieci muszą się coraz bardziej starać, aby pozyskiwać zasoby ludzkie i móc się utrzymać. kiedyś wystarczyło przymusić albo wcisnąć jakąś bajkę, dzisiaj rynek ludzki jest bardziej nieufny z tego powodu. dlatego też, coraz więcej ofert adresowanych do jednostki, zawiera różnego rodzaju kreatywne bonusy, ulgi i dodatki. właściwie, wszystko to, czego może zapragnąć współczesny człowiek - jest do zrealizowania. i co więcej - jednostka nic nie traci. gdzie leży więc interes sieci? obecnie, ludzie poszukują innych dóbr niż kiedyś. pojawiły się nowe wspólne pasma zainteresowań z innymi systemami. to spowodowało, że jeśli chodzi o sieci nawigacyjne, wokół Ziemi zaczęły się skupiać odmienne wysiłki. portale zbiorowości do swojego istnienia potrzebują uczestnictwa i aktywnego zaangażowania. energią są emocje, myśli, sposób przetwarzania i dynamika. z kolei człowiek - szuka autonomii i ucieczki przed zniknięciem, ale także ciekawych materiałów edukacyjno-rozrywkowych. zatem zbiorowości oferują człowiekowi swojego rodzaju nieśmiertelność i przynależność społeczną oraz mnóstwo ciekawych narzędzi - budząc jego zainteresowanie, proponowaną tematyką. a człowiek staje się częścią takiej sieci - akceptując zaproponowany pryzmat patrzenia na świat i doświadczenie - oraz badając świat i doświadczenie, wedle wytycznych płynących z systemu. tak długo, jak ludziom nie przeszkadza, jakim autem jeżdżą i co jedzą w firmowanych restauracjach - tak długo, sieć nawigacyjna prosperuje. poprzez sieci nawigacyjne zlecane i porcjowane są również rozmaite zadania. każdy użytkownik sieci - może wybrać sobie coś dla siebie, albo przyjąć zadanie, podążając za ciekawością.

bardzo często, stwarzanie rzeczy nowych odbywa się poprzez eksplorację, a w tym względzie - gatunek ludzki jest profesją z górnej półki. systemy, które kiedyś zmuszały człowieka do czegoś lub próbowały nim zawładnąć - powoli zanikają w sposób naturalny, bo ich monopol upadł z chwilą globalizacji. z kolei duże sieci, wspierane kapitałem z innych systemów - odkryły, że poprzez odpowiednie zachęcanie - mogą uzyskać dużo bardziej płynny przepływ zasobów ludzkich i dużo lepszą wydajność. ludzkie doświadczenie i sposób jego wielopoziomowej produkcji - są w cenie. kiedy popatrzycie na wasz internet i współczesne wam systemy zatrudnieniowo-usługowe, wtedy zrozumiecie, że te wzory i ich dynamika - dotyczą także świadomości zbiorowych i sieci nawigacyjnych. z tej perspektywy, wolność wyboru polega na tym, że człowiek decydując o swoim losie - świadomie i z premedytacją, może wybierać strefy wpływów, w jakich ulokuje swój potencjał twórczy. a kiedy zmaleje korupcja i poprawią się standardy, wtedy pewnie przyjmą nas do unii (uśmiecha się kapitan). ale póki co - jeszcze nic nie wiadomo. obcy kapitał niechętnie ingeruje w lokalne konflikty i kryzysy, bo to pociąga za sobą skutki. dlatego, kiedy coś się dzieje - pozostają neutralni i raczej się wycofują. służą jedynie wsparciem merytorycznym. w takich chwilach, jesteśmy zdani na siebie. tylko solidne rodzime firmy - mogą zapewnić nam bezpieczeństwo (mówi kapitan, śmiejąc się i klepiąc dumnie w pierś). w stosunku do waszego obecnego czasu - takich jednostek jak moja - jest jeszcze niewiele, ale później to się zmieni. pojedynczemu człowiekowi - trudno jest żyć normalnie i jednocześnie ogarniać to wszystko. a już nie mówiąc o wprowadzaniu doraźnych zmian prewencyjnych na większą skalę. oczywiście, wolni strzelcy i zwolennicy sportów ekstremalnych - pozostaną i nie ma w tym nic niewłaściwego. jesteśmy dodatkową opcją w rozwoju systemu.

oficjalną motywacją dla budowy tego konkretnego modelu okrętu - była chęć ochrony i wyznaczenia nadchodzącej przyszłości (wyjaśnia kapitan). dlatego mój statek płynie ku świetlanej przyszłości, a jego zadaniem jest wypatrywanie i przeciwdziałanie rozmaitym turbulencjom. powody dla projektowania samoświadomych konstrukcji - są oczywiście rozmaite. w moim przypadku, ponieważ w chwili podejmowania decyzji - przyszłość zdawała się być niezbyt jasna - mało kto dowierzał, że sprawy dotrą w kierunku aż takiej globalizacji. zdawano sobie również sprawę, że obcy kapitał, choć lubi zaglądać na Ziemię, nauczony doświadczeniem - wie, gdzie nie wtykać palców, albo w jaki sposób ich nie wtykać (uśmiecha się kapitan). w morzu ziemskiej świadomości i w pobliżu - wiele stacji nadaje wiele rozmaitych audycji. dotyczą one naturalnych katastrof, interwencji z zewnątrz, zmian w świadomości, czy wydarzeń kosmicznych. istny tygiel. niektóre z tych faktów medialnych - są bardzo przekonujące. a od czasu do czasu, zwłaszcza kiedy kwitną pola intencji - trafiają na bardzo podatny grunt. trwa nieustanna rywalizacja o wpływy. zaledwie niewielki odsetek z tych przekazów - dotyczy autentycznych wydarzeń, których nie da się uniknąć. z kolei niektóre przekazy, nawet te manifestujące się na wielką skalę - są wynikiem wyłącznie inspiracji. z waszą przyszłością, jest trochę jak z wtykaniem patyka do płynącej wody. wzdłuż strumienia, powstają faliste wzory, które coś mówią. ale kiedy wetkniesz patyk, wtedy wzór się zmienia. co nie zmienia faktu, że strumień zmierza od jednego punktu do drugiego i że w ogóle istnieje.

człowiek, też ma w sobie zakodowanych wiele rdzennych programów (dodaje kapitan). jeden z nich go wykreował i teraz ludzie mimowolnie odtwarzają akt własnej kreacji "z mniejszego do większego". podobnie jak wasi gatunkowo młodsi bracia są przyciągani przez pasma ludzkiego doświadczenia, ludzie - dzięki technologii, wchodzą obecnie w intensywny kontakt z ideami wykraczającymi poza człowieczeństwo. to, co nazywacie światem duchowym, a co dość często próbujecie oddzielać od potocznej fizyczności - wdarło się do niej tylną furtką, poprzez wasz internet. świat wirtualny i idea globalnego łączenia się jego sposobami - doprowadził do powstania nowego obszaru świadomości, jakim jest rzeczywistość cyfrowa. od niedawna, macie coś w rodzaju nowego typu ciała czy podświadomości. urzeczywistniają się tam wszystkie możliwe wzory, jakie znacie z innych niefizycznych światów. technologia stała się waszą przepustką do wykraczania poza ogólnie przyjęte ramy. ale jest jedno ryzyko. możecie dotrzeć do punktu, w którym przeważy podkład syntetyczny. świadoma inteligencja rodząca się na Ziemi - utożsamia swoje granice i swoje poczucie obecności tam, skąd dostaje najwięcej impulsów. technologia organiczna - ma odmienny i bogatszy potencjał niż ta, której coraz częściej używacie do komunikacji i postrzegania, czy przechowywania i przetwarzania danych. technologii syntetycznej można tak samo używać do pobudzania zmysłów, jak i łączyć ją fizycznie z wyjściami organicznymi, ale syntetyki są ze swej natury dość agresywne i rygorystyczne, a z drugiej strony mają niewielką moc obliczeniową. a przynajmniej te wasze.

idzie burza. muszę was chyba pożegnać (mówi kapitan, spoglądając na odległy horyzont). nie przejmujcie się, nie pierwsza i nie ostatnia. o tej porze - to normalne zjawisko. myślę, że do zobaczenia wkrótce (mówi kapitan w geście pożegnania, sprawiając że powoli zaczynacie się unosić... a może to statek obniżył swój lot, zostawiając was w górze?). jakbyście kiedyś szukali przejściowego domu, albo tymczasowego schronienia, to zapraszam. może kajuty nie są pierwszej klasy, ale za to pełna obsługa plus dodatki. no i jest co robić (uśmiecha się kapitan, machając ręką... niewidzialna siła sprawia, że wszystko się rozpływa... już po chwili, patrzysz z oddali, jak statek zanurza się w kłębach kolorowego wiatru... ale i ten obraz się rozpływa, jakby ktoś lub coś - wysłał was poza horyzont zdarzeń... gdzieś po drodze, zamajaczył przebłysk mgły... już po chwili, znów stoicie na wzgórzu... słońce świeci, lekki wiaterek niesie zapach słodkich kwiatów i zieleni... wokół panuje uczucie spokoju i atmosfera pogodnej beztroski... ktoś o to wszystko dba, ktoś czuwa... ktoś pilnuje, żeby jutro też był pogodny dzień...).

pewnie ciekawi cię, jak wyglądasz przez pryzmat swojej wewnętrznej i wielopoziomowej zbiorowości, jaka tkwi w tobie, co? (pyta znienacka Przyjaciel) w końcu już się trochę tego nazbierało. (uśmiecha się zagadkowo Przyjaciel). jak masz jeszcze na coś ochotę, to znajdziesz mnie w pobliżu (mówi Przyjaciel, klepiąc cię łagodnie po ramieniu), ale na razie - wczuj się w naturalne rytmy Ziemi. perspektywa może być szeroka, albo jeszcze szersza (dodaje zagadkowo Przyjaciel)."

 

Być może Twoja uwaga podąża za słowami Przyjaciela... Być może Twoje zainteresowanie - skupia się wokół przyszłości i tego co mówił kapitan. Być może - to wszystko jest ze sobą jakoś powiązane... Aspekty z różnych okresów życia, odcienie osobowości i rozmaite ekspresje wykraczające poza obszar codzienności, a do tego myśli i uczucia z dziwnych, nierozpoznanych wspomnień i z jeszcze dziwniejszych snów... Tu przebłysk świetlistego miasta, tam systemu jaskiń połączonych tunelami, a gdzieś jeszcze - armada statków kosmicznych. Na jednym obrzeżu - jakaś mała wioska, a na innym - wielopiętrowy dom. I co ma na myśli, mówiąc o tej szerszej perspektywie i o Ziemi? Stoisz na wzgórzu, patrząc w dal... Otacza Cię rozległy horyzont. Niedaleko promienieje ciepła obecność, która dodaje Ci otuchy i radości... Czujesz, że to dopiero początek, drobne wprowadzenie. Wiesz też, że to Ty zdecydujesz dokąd - i jak głęboko. Ale teraz, jesteś tutaj. Pośród pachnącej zieleni na wzgórzu...

<< wstecz

dalej >>

Krzysztof Jaros: "Wesołe Bąbelki" - pobierz w PDF